08/02/2015

RECENZJA: Sea of SPA - Intensywnie regenerujaca maska błotna do włosów i skóry głowy.

Hej! Po małych problemach technicznych, czyli braku miejsca na karcie itp., udało mi się w końcu zrobić fotki kosmetyku, którego fotografowanie spędzało mi sen z powiek, za każdym razem byłam niezadowolona ze zdjęć. Niestety również brak chęci i weny nie sprzyja mi w ostatnim czasie podczas blogowania. Siadam, zaczynam pisać, a po chwili mam dosyć, nie umiem znaleźć odpowiednich słów, też tak czasami macie?


Maska zawiera naturalne, oczyszczone błoto z Morza Martwego, ekstrakty roślinnne, m. in. z oliwek, silikon, olejek migdałowy, olejek jojoba prowitaminę B5 i witaminę E. Znakomicie poprawia kondycję włosów, skutecznie odżywia i pielęgnuje skórę głowy. Idealna dla włosów suchych, farbowanych i problematycznych.

Skład: Water, Cetyl alcohol, Glycerin, Dimethicone, Polyquaternium-7, Mineral oil, Cetrimonium chloride, Dead sea mineral mud, Simmondsia chinensis (jojoba) seed oil, Olea europaea (olive) fruit oil, Prunus amygdalus dulcis (swee almond) oil, Propylene glycol, Glyceryl stearate, Petrolatum, Panthenol, Tocopheryl acetate, Chamomilla recutita (matricaria) extract, Methylparaben, Propylparaben, Fragrance.

Cena: ok 45 zł / 250 ml


Maska znajduje się z zakręcanym plastikowym słoiczku, który dodatkowo zabezpieczony jest nakładką. Samo opakowanie jest niebieskie, przyjemne dla oka, jednak dosyć problematyczne jeśli chodzi o robienie mu zdjęć. Kosmetyk jest produktem Izraelskim, więc znajdziemy na nim  informacje w języku arabskim i angielskim, oczywiście oficjalnym importerem na terenie Polski jest PUH „TMB”, który nakleja opis w języku polskim, więc bez problemu dowiemy się jak ją stosować, oraz do jakich włosów jest przeznaczona.

Sama maska nie jest bardzo gęsta, ani bardzo rzadka. Nałożona na włosy nie spływa z nich, ale również nie ma problemu z jej zmyciem. Pachnie bardzo intensywnie, jednak jest to przyjemny zapach, który przypomina mi aromat męskich kosmetyków, jednak szybko się ulatnia.

Nakładałam na wilgotne włosy niewielką ilość, skupiałam się na skalpie, aby nawilżyć skórę głosy. Następnie wmasowywałam ją w resztę włosów i oddawałam się błogiemu lenistwu w wannie. Po około 15 minutach spłukiwałam włosy chłodną wodą, z czym nie było najmniejszego problemu, wszystko pięknie się spłukiwało. Używałam jej 1 lub 2 razy w tygodniu, obecnie zostało mi jej na jedno użycie. Całe opakowanie wystarcza na około 20 aplikacji - produktu jest 250 ml.

Co znajdziemy w masce? Nie jestem specem od składów, ale chciałabym napisać Wam co udało mi się rozszyfrować, kilka informacji uzyskałam też od Aji. Substancje pożądane:
Dead sea mineral mud - błoto z Morza Martwego,
Simmondsia chinensis (jojoba) seed oil - olej jojoba,
Olea europaea (olive) fruit oil - oliwa z oliwek,
Prunus amygdalus dulcis (swee almond) oil - olej migdałowy,
Chamomilla recutita (matricaria) extract - wyciąg z kwiatów rumianku pospolitego.

Znajdziemy tam także Mineral oil, czyli olej parafinowy, który będzie oblepiał nasze włosy i dawał poczucie ich odżywienia i lepszego wyglądu, uniemożliwiając wnikanie do włosa dobroczynnych składników, tak samo Glycerin oraz Petrolatum. Pamiętajcie, że nie znam się na analizie składu kosmetyków i z chęcią dowiem się co wyczytały bardziej doświadczone osoby ode mnie w INCI.

Teraz czas na najważniejsze, czyli na działanie. Zauważyłam, że maska koi skórę głowy, pomaga pozbyć się suchej skóry skalpu oraz uczucia ściągnięcia po użyciu mocno oczyszczających szamponów. Włosy bez problemu się rozczesywały, były przyjemnie sypkie, miękkie. Nie obciążała włosów, co jest dla mnie istotne. Nie zauważyłam puszenia się mojej czupryny podczas używania tego produktu. Przy regularnym stosowaniu włosy stały się aksamitne, miękkie, gładkie i wyraźnie zdrowsze.

11 comments:

  1. Ciekawy post , akurat jestem w trakcie szukania dla siebie idealnej odżywki / maski .. :D Muszę zastanowić się nad zakupem tej akurat ;) Post wyczerpujący :) :) Pozdrawiam Patrycja z http://taktojastynowa.blogspot.com/

    ReplyDelete
    Replies
    1. Starałam się pomimo braku weny :)

      Delete
  2. Nie słyszałam , nie używałam , ale bardzo mnie zaciekawiłaś produktem;*

    Na pewno w przyszłości przetestuję ... ;*

    Pozdrawiam

    ReplyDelete
  3. Nie mam pojęcia o tej firmie, jednak z opini wynika że warto się zainteresować :)

    ReplyDelete
  4. nie słyszałam nigdy o masce błotnej, ciekawie wygląda. :)

    ReplyDelete
  5. Skład maski mnie jakoś nie pociąga, choć opisane efekty wydają się fajne. Mimo wszystko wątpię, żeby ta maska wylądowała na moich włosach.

    ReplyDelete
  6. Bardzo ciekawa rzecz ponieważ pierwszy raz słyszę o masce błotnej do włosów :) Śwetny blog obserwuję <3 Zapraszam do mnie : http://martinefashionandbeauty.blogspot.com/

    ReplyDelete
  7. Bardzo fajny post, miło się czyta Twojego bloga. Będę zaglądać :)
    Pozdrawiam,
    Kari z www.artyouready.com <3

    ReplyDelete
  8. cudowne kosmetyki :)
    z przyjemnością biorę udział :)

    ReplyDelete