Pokazywanie postów oznaczonych etykietą make up. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą make up. Pokaż wszystkie posty

8.06.2017

RECENZJA: Laura Mercier Loose Setting Powder.

My, kobiety, kochamy wszelkiego rodzaju produkty do makijażu. Nie bez przyczyny mówimy, że kolorówkę się używa, a nie zużywa. Jak każda kobieta uwielbiam testować nowe produkty, dlatego też zdecydowałam się na zakup kultowego pudru sypkiego z Laury Mercier. Z pewnością gdzieś słyszałaś o tym produkcie - pojawiło się mnóstwo jego recenzji na blogach, na Youtube oraz na innych kanałach społecznościowych. Jest to produkt must have w kufrze każdej wizażystki!


Puder wygląda elegancko, znajduje się w minimalistycznym zakręcanym pudełku. Po odkręceniu wieczka ukazuje nam się produkt pod dziurkowaną nakładką, aby się dobrać do kosmetyku przed pierwszą aplikacją musimy oczywiście odkleić folię zabezpieczającą. Brakuje mi tutaj gąbeczki, czy puszka, które utrzymywałaby produkt w ryzach, chociaż otworki są na tyle małe, że nie wysypiemy na raz połowy opakowania pudru. 


Występuje w jednym odcieniu - Translucent, który ma dopasowywać się do karnacji każdej z nas. Kosmetyk jest bardzo drobno zmielony, dzięki czemu po nałożeniu na twarz staje się niewidoczny, pomimo, że w pudełeczku wygląda na jaśniutki. Puder pięknie gruntuje nasz makijaż, zapobiega jego ścieraniu się w ciągu dnia, a nałożony w większej ilości idealnie nadaje się do bakingu, czyli bardzo popularnej ostatnio metody stosowanej przez Youtuberki i wizażystów. Na czym ona polega? Na wybrane partie twarzy nakładamy sporą warstwę korektora - najczęściej pod oczami, pod linią konturowania  - a następnie dokładamy dużą ilość pudru, czekamy kilka minut, w tym czasie dopracowując inne aspekty makijażu, by na koniec nadmiar pudru zmieść z twarzy - pozwala to na mocne ugruntowanie korektora i jego wtopienie się w skórę.

Przy ciemniejszych karnacjach może delikatnie bielić twarz, jeśli nałożymy go w zbyt dużej ilości. Puder o pojemności 29 gram wystarczy nam na na prawdę bardzo długo.

Marka Laura Mercier jest dostępna wyłącznie w Perfumeriach Douglas.


Kiedy znawcy mody i urody pytani są o najlepszego wizażystę w branży, bez wahania podają nazwisko Laura Mercier. Malarka, która postanowiła zostać wizażystką zasłynęła na całym świecie innowacyjnym konceptem „Flawless Face” („nieskazitelna cera”). Marka sygnowana jej nazwiskiem posiada w swoim portfolio takie bestsellery jak korektory i podkłady praktycznie niewidoczne na skórze czy błyszczyki nadające piękny i bardzo naturalny wygląd ust. Dzięki tym kosmetykom każda kobieta może wydobyć i podkreślić swoją urodę. Tak jak mawia Laura „To co czyni Cię niepowtarzalną sprawia, że jesteś piękna”.

23.11.2016

Trzy pudełka beGLOSSY: SLOW LIFE, Be YOUtiful oraz Girl's Night Out.

Cześć! Mam spore zaległości blogowe, jednak ostatnie wydarzenia dały mi sporo powera, czas więc ogarnąć się i nadrobić wszystko. Czas więc pokazać Wam trzy ostatnie pudełka beGLOSSY: SLOW LIFE, Be YOUtiful oraz Girl's Night Out.


No to od początku. Pierwsze pudełko które do mnie dotarło to SLOW LIFE.
Czas zwolnić i zdać sobie sprawę co jest dla nas ważne. Czasem wystarczą bardzo małe rzeczy, aby wywołać uśmiech na naszej twarzy. Przy odrobinie organizacji z pewnością codziennie w ciągu dnia znajdziesz chwilę dla siebie. Z pomocą przyjdzie Ci wrześniowe pudełko beGLOSSY SLOW LIFE, które zawiera wyselekcjonowane kosmetyki. Zacznij już dziś i odetchnij z ulgą!


Moje pudełko po otwarciu zawierało trzy pełnowymiarowe produkty oraz trzy miniatury. Mus do ciała pod prysznic marki Nivea bardzo mnie zaciekawił, lubię produkty nawilżające pod prysznic, na pewno zapakują go do mojej podróżnej kosmetyczki, mam nadzieję, że świetnie sprawdzi się w podróży. ENILOME - Delikatny krem do rąk i paznokci do skóry suchej, niestety nie raz pisałam, że mam problem ze zużywaniem kremów do rąk, może najwyższy czas to zmienić? SEE SEE - Maseczka z czystym błotem z minerałami z morza martwego. Uwielbiam maseczki! Tą również z wielką chęcią przetestuję. jeśli chodzi o miniatury to znalazłam: VICHY Slow Age, URIAGE Xémose Olejek Do Kąpieli oraz Xémose Mleczko Do Ciała.

Kolejne pudełko to BeYOUtiful. 
Bądź piękna gdziekolwiek jesteś! Zajrzyj do pudełka beGLOSSY beYOUtiful i zadbaj kompleksowo o swoje ciało oraz włosy. Specjalnie dla Ciebie przygotowaliśmy produkty, które umilą Ci chłodne wieczory.


Zapach jabłek z cynamonem to zdecydowanie woń jesieni, więc LAMBRE Body Creme Winter Edition w tym zapachu to idealny produkt na tę porę roku. GLOV Quick Treat Limited Color Edition - malutka ściereczka, która ma za zadanie usunąć cały makijaż to świetna opcja na wyjazdy, ja jednak jestem wierna rękawicy na rękę. Garnier - Maska kompres super nawilżenie dla skóry odwodnionej - na pewno pojedzie ze mną na najbliższą delegację, ponieważ po całym dniu w makijażu moja skóra musi odetchnąć. EFEKTIMA Peeling + maska do rąk z pewnością się nie zmarnuje. Wella Luminous Reboost Mask - masek do włosów mam całą masę, jednak miniatury zawsze chętnie przygarniam.


Ostatnie pudełko to najnowsze beGLOSSY Girl's Night Out.
Ta wyjątkowa edycja powstała przy współpracy ze Zmalowaną - Polską Mistrzynią Makijażu. Podaruj sobie chwilę przyjemności podczas testowania nowych produktów wybranych przez ekspertów! Dołącz do beGLOSSY!

W moim pudełku znalazłam Manna Kadar - Radiance Split Pan Bronzer and Highlighter Duo, jestem ciekawa tego produktu jednak najprawdopodobniej będę używać go jako cieni do powiek. Golden Rose Sheer Shine Stylo Lipstick - posiadam już jedną pomadkę z tej serii, jestem ciekawa jak ta którą otrzymałam w pudełku. Body Boom Peeling Kawowy w kilku wariantach zapachowych, ja otrzymałam o zapachu kokosa, szczerze powiedziawszy wolę zrobić sobie sama taki kosmetyk niż wydawać na niego pieniążki. Miniatury to YVES ROCHER Łagodzący płyn micelarny 2w1, YVES ROCHER Senitive Végétal Krem nawilżająco-łagodzący oraz CLINIQUE Smart Custom-Repair Eye Treatment

Czy któreś z pudełek Was zainteresowało? Coś się spodobało? A może subskrybujecie jakieś inne pudełka? Koniecznie dajcie mi znać w komentarzu.
PS. Odpowiadam na wszystkie komentarze :)

11.11.2016

Makijaż rozświetlający z marką Lirene.

Cześć! Dzisiaj przychodzę do Was z propozycją makijażu z wykorzystaniem kilku nowości marki Lirene. Jeśli jesteście ciekawe jak wykonać prosty makijaż rozświetlający z elementami konturowania, zostańcie ze mną na blogu.


Do wykonania dzisiejszego makijażu użyłam:


💜 Lirene baza NO REDNESS.
Baza w zielonym kolorze, która ma za zadanie zniwelować czerwoność skóry i bardzo ładnie sobie z tym radzi. Nie pozostawia zielonej warstwy na skórze, za to ładnie tonuje cerę i po nałożeniu podkładu nie mam problemu z czerwieniem się.


💜 Lirene fluid dopasowujący się do koloru cery perfectTONE w odcieniu 110 light.
Podkład o przyzwoitym kryciu i matowym wykończeniu, nie trzeba go pudrować, by dawał pełen mat. Nie wysusza nawet mojej suchej cery. Ładnie radzi sobie z niedoskonałościami. Odcień 110 jest idealny dla mnie, bladzioszka z zółtymi tonami, oprócz tego odcienia posiadam również kolory 102 i 120.


💜 Lirene kryjący korektor punktowy BE PERFECT.
Bardzo przyjemny korektor w gąbeczce, który ładnie przykrył moje cienie pod oczami, jak również niedoskonałości, korektor najczęściej nakłądam również na środek twarzy by ją ładnie wymodelować - tutaj też się dobrze sprawdził. 


💜 Lirene mineralny matujący puder sypki cityMATT.
Bardzo przyjemny puder z gąbeczką, drobno zmielony, nie bieli twarzy i daje piękne matowe wykończenie, jednak nie jest o bardzo mocny, płaski mat. Nadaje się do przypudrowania okolicy pod okiem.


💜  Lirene mineralny bronzer z różem modelujący owal twarzy.
To jeden z produktów, które miałam okazję już testować jakiś czas temu. Powielam Wam więc to co wtedy napisałam "Połączenie bronzera (większa część) i różu to bardzo praktyczne rozwiązanie, większość paletek do konturowania miała zasadniczą wadę - różu było tyle samo co bronzera, tak więc najczęściej róż zostawał niewykorzystany. Tutaj mamy dwa odcienie delikatnie błyszczącego, przyjemnie napigmentowanego bronzera z dwoma odcieniami różu (jeden satynowy, a drugi z delikatnymi drobinkami), który niestety mnie zawiódł, jest słabo napigmentowany i trochę się musimy namachać pędzlem, aby kolorek pojawił się na policzku, dodatkowo róż się pyli. Jednak osoby, które nie czują się pewnie w nakładaniu takiego kosmetyku będą zadowolone, na pewno nie zrobią sobie nim krzywdy".

💜 Lirene mineralny rozświetlacz do twarzy i oczu
Podobnie jak u poprzednika kopiuję Wam moją opinię: "Czas na gwiazdkę wśród nowości marki Lirene - rozświetlacz. Połączenie 4 kolorów satynowego rozświetlacza z bardzo delikatnymi drobinkami. Mamy tutaj biały, różowy, beżowy i blade złoto, po połączeniu tych "kafelków" uzyskujemy przyjemny kolorek, nie jest ani zimny, ani ciepły, a neutralny, wg mnie będzie pasował każdemu. Daje subtelny efekt, nie przemieszcza się na buzi w ciągu dnia, nie niknie. Nałożony na powieki na mokro staje się bardziej perłowy, daje wtedy efekt tafli, nakładany luźnym pędzlem nadaje zdrowego blasku, odświeża".

💜  Czarna kredka
💜  Cienie do brwi
💜  Tusz do rzęs
💜  Błyszczyk

Tak więc czas na szybki makijaż rozświetlający, jednak nie byłabym sobą gdybym nie połączyła strobbingu z konturowaniem.

1. Moja cera pół godziny przed rozpoczęciem makijażu została przygotowana poprzez małożenie kremu do twarzy i kremu pod oko. Po tym czasie na twarz nakładam cienką warstwę bazy NO REDNESS, czekam aż się wchłonie. Następnie moim ulubionym pędzlem w kształcie kulki Zaaplikowałam podkład okrężnymi ruchami, omijam okolice oczu. Na usta nakładam pomadkę ochronną, zdąży się wchłonąć do czasu malowania ust.


2. Pod oko nałożyłam korektor BE PERFECT, nałożyłam go również wszędzie tam, gdzie potrzebowałam dodatkowego krycia - na powieki i na niedoskonałości. Oraz na środek twarzy - czoło, nos, brodę by uwypuklić te miejsca i zacząć w ten sposób modelować swoją twarz.


3. Przypudrowałam okolicę oka, delikatnie czoło i brodę, resztę twarzy omiotłam pozostałym na pędzlu pudrem.


4. Czarną kredką zagęściłam rzęsy, roztarłam kredkę i wykonałam bardzo delikatne smoky eyes brązową częścią modelatora twarzy. Wytuszowałam rzęsy, podkreśliłam brwi.

5. Zaczęłam konturować twarz poprzez zrobienie "dziubka", dzięki temu widziałam dokładnie gdzie nałożyć bronzer, delikatnie omiotłam również linię włosów i żuchwy. Następnie na szczyt kości policzkowych naniosłam róż. Kolejnym krokiem jest rozświetlenie buzi, zaczęłam od czoła, nosa i brody, następnie nałożyłam rozświetlacz na szczyty kości policzkowych i na łuk kupidyna. Na usta nałożyłam delikatny błyszczyk i małym pędzlem przypudrowałam je różową częścią modelatora, w ten sposób powstało pół-matowe wykończenie ust. 
Wykonturowałam szyję i dekolt. Po bokach szyi nałożyłam bronzer, pod kości obojczyka również. Następnie nałożyłam korektor BE PERFECT na środek szyi i na szczyty kości, te miejsca pokryłam również rozświetlaczem. Nałożony pod niego korektor podbił pigmentację produktu nałożonego na niego.


PS. Ten post bierze udział w konkursie marki Lirene. Dajcie koniecznie znać jak się Wam podobał :)

15.10.2016

PaeseBOX edycja jesienna.

Cześć! Co jakiś czas ukazuje się bardzo ciekawa inicjatywa marki Paese, którą jest pudełeczko kosmetyków w świetnej cenie - 49 zł. Są to same pełnowymiarowe produkty, tym razem 6 produktów. Od momentu ogłoszenia akcji było pewne iż w boxie znajdziemy korektor Clair, kredkę do oczu, lakier do paznokci oraz podkład z serii Lush - kolory wybierane są losowo, ta samo jak kolejne 2 produkty wrzucone do paczuszki. Ciekawe jesteście o dokładnie znalazłam w swoim pudełku?


Pudełko dotarło do mnie porządnie zabezpieczone, po jego rozpakowaniu ukazał mi się minimalistyczny czarny kartonik, w którym znajdowały się moje produkty. Co znalazłam? Puder ryżowy - jest to jeden z bestsellerów tej marki, bardzo się cieszę, że w końcu przetestuję ten matujący i utrwalający kosmetyk. Lush satin witaminowy podkład rozświetlający w odcieniu 30 porcelain o pojemności aż 50ml! Korektor Clair rozświetlający odcień 5 jasny róż - wydaje mi się, że będzie fajnie się sprawdzał w okolicy oka. Kredka do oczu linea automatic eyeliner w czarnym odcieniu - takich kredek nigdy za wiele w kuferku. Błyszczyk do ust art lipgloss nr 416. oraz lakier do paznokci nr 126.


Pudełeczko bardzo przypadło mi do gustu. Dawno nie miałam produktów tej marki, w pamięci miałam jeszcze stare opakowania takie jak TUTAJ. Szata graficzna opakowań zaskoczyła mnie na plus. Na pewno wszystkie te produkty przetestuję. Wartość pudełka? 162,80 zł. MEGA! A jak wasze wrażenia dotyczące pudełka?


Pudełko możecie zamówić TUTAJ.

21.06.2016

RECENZJA: Born Pretty Store - Smudge-free Lip Gloss Long Lasting.

Cześć! Moda na matowe pomadki dalej trwa! Dzisiaj chcę pokazać Wam dwa nietypowe kolorki błyszczyków, które zaskakują swoją jakością, w stosunku do ceny za jaką możecie je nabyć. Często chińskie kosmetyki nie grzeszą jakością, jednak możemy znaleźć wsród nich perełki. Dzisiejszy post będzie poświęcony właśnie moim odkryciem kosmetycznym ze sklepu Born Pretty Store TUTAJ.


Błyszczyki znajdują się w opakowaniach podobnych do fiolek, widzimy jaki kolor otrzymujemy, gdyż są one przezroczyste, napisy szybko się ścierają, a naklejki z numerem odcienia szybko się odklejają (ja już jedną zgubiłam). Aplikator jest dosyć mały, precyzyjny, bez większych problemów rozprowadzimy nim błyszczyk na ustach. 


Posiadam dwa kolory:
#03 piękny fiolet, który delikatnie optycznie wybiela moje zęby. Dwie warstwy bardzo ładnie pokrywają usta.
#04 brąz, bardzo głęboki, z domieszką koloru bordo, piękny kolor! Mocno podkreśla jasność skóry. Tutaj dwie warstwy dają radę, jednak dokładam trzecią dla pełnego krycia.


Obie pomadki zastygają do pięknego matu. Są odporne na pocałunki, napoje, jednak podczas jedzenia delikatnie rozpuszczają się na środku ust i zbierają w grudki, wtedy najlepiej nałożyć je ponownie, niestety nie da się poprawić tylko miejsca ubytku. Nosi się je całkiem przyjemnie, nie ma nadmiernego uczucia ściągnięcia ust. Najlepiej zmywać je płynem dwufazowym. Nie zauważyłam, aby wysuszały usta.

Cena: 1,59 (3,32) $ TUTAJ.

Jak Wam się podobają? Posiadam jeszcze 2 inne pomadki, które z założenia mają być takie same jak te opisywane z poście, jednak sporo się różnią od nich. Za niedługo więc pokażę Wam również je. 

29.01.2016

Rzęsy do nieba! RECENZJA: Born Pretty Store (10Pairs/Box Seamless Natural False Eyelash Handmade Long Fake Eye Lash #HS-37)

Cześć! Każda z nas marzy o pięknych, długich i gęstych rzęsach. Na rynku jest mnóstwo modeli rzęs, każda kobieta znajdzie coś dla siebie. Jakie mam wymagania odnośnie rzęs? Nie mogą się przesadnie błyszczeć, ponieważ będą mocno widoczne, będą się odcinać od wytuszowanych naturalnych rzęs. Muszą mieć przezroczysty, giętki pasek. Czy rzęsy od BPS spełniły te wymagania? Zapraszam Was na zdjęcia i moją opinię.


Rzęski znajdują się w uroczym różowym kartoniku, w którym mieści się 10 par. Nie są pokryte klejem, co uważam za duży atut, wcześniej ze wszystkich rzęs musiałam ściągać klej. Pasek na którym się znajdują jest przezroczysty, rzęsy są na nim gęsto rozmieszczone, dają efekt WOW. Paseczek niestety nie jest na tyle elastyczny, aby się z nimi łatwo pracowało. Ich przyklejenie wymaga wprawy. Są za długie, musimy przyciąć pasek, aby dopasować go do oka, jednak przy dużych oczach długość będzie wystarczająca.


Jak już wcześniej pisałam pasek nie jest wystarczająco giętki. Gdy przykleję jeden kącik i zabieram się za dalszą część rzęs niestety się on odkleja, więc troszkę trzeba się namęczyć żeby wszystko było idealne. Używam kleju DUO, więc cały dzień rzęsy trzymają się bez zarzutu. Jedynie mogą się wywijać w górę, oddzielając się od moich rzęs. Po ściągnięciu nadają się do ponownego użycia.

Makijaż ze zdjęć możecie zobaczyć TUTAJ.


Rzęsy dają mocny efekt, są widoczne, pięknie wyglądają do wieczorowych makijaży. Kosztują ok 5-7$ i dostaniecie je TUTAJ. Jak Wam się podobają? Macie jakieś ulubione rzęsy?

24.01.2016

Czy balsamy do ust EOS są warte uwagi? RECENZJA: Balsam do ust EOS - Sweet Mint.

Cześć! Zima to czas kiedy znacznie bardziej musimy dbać o nasze usta, właśnie dlatego zakupiłam balsam do ust w słodkim jajeczku z EOS o zapachu słodkiej mięty. Do wyboru mamy jeszcze 3 inne smaki: Strawberry Sorbet, Summer Fruit, Blueberry Acai, ale to właśnie ten miętowy spodobał mi się najbardziej. Od grudnia 2015 dostaniemy je stacjonarnie oraz online w Perfumeriach Douglas w cenie 25 zł.


Absolutny must-have każdej kobiety. Od samego początku stał się ulubionym balsamem do ust gwiazd.
Organiczne,  smakowite składniki i naturalne aromaty sprawią, że po prostu się w nim zakochasz... A jego praktyczny, okrągły kształt spowoduje, że stanie się on idealnym towarzyszem na każdy dzień!
Dostępny w czterech naturalnie pięknych zapachach: Strawberry Sorbet, Summer Fruit, Blueberry Acai oraz Sweet Mint. Balsamy eos to 100% naturalnych składników!

Balsam do ust EOS Sweet Mint o orzeźwiającym smaku słodkiej mięty.
Balsam do ust bogaty w przeciwutleniacze, witaminę E, masło shea oraz olej jojoba nada aksamitną miękkość ustom, zachowując ich naturalną wilgotność. Produkt posiada właściwości odżywcze, regenerujące i antybakteryjne.
Nie zawiera glutenu, parabenów, ftalanów oraz wazeliny. Produkty EOS są w 95% organiczne i w 100% naturalne.


Cena: 25 zł / 7g. Dostepne w Perfumerie Douglas.


Balsamy wyglądają słodko - małe jajeczka w wiosennych kolorach. Sam "sztyft" jest delikatnie żółty, okrągły, dosyć twardy, dzięki czemu się nie odkształca, nie topi w temperaturze pokojowej (ciekawe jak będzie latem). Opakowanie jest zakręcane, na pewno nie otworzy się więc w torebce, niestety lubi się brudzić.

Moja wersja to Sweet Mint, czyli słodka mięta, pachnie delikatnie, na ustach wyczuwalny jest smak mięty, który bardzo lubię (jak mam w torebce coś miętowego to jem tak długo aż się skończy - paczka mentosów, tic taków, czy gum do żucia). Pomadka nie pozostawia mocnego ochronnego filmu, delikatnie nawilża, jednak zimą wolałabym mocne natłuszczenie, śliskie usta, wtedy jestem pewna mocnej ochrony.  Nie zauważyłam odżywienia, czy pomocy przy nawet lekko suchych ustach. Muszę ją nakładać co chwilę, a efekt mnie nie zadowala.


Przyjemny gadżet, który ciekawie wygląda, jednak wolę mocno odżywcze balsamy do ust. Ten sprawdza się tylko przy ustach, które nie borykają się nawet z najmniejszą suchością. Znam o wiele lepsze produkty do pielęgnacji ust i za niedługo Wam o nich napiszę.

Macie to jajeczko? Jesteście zadowolone? Jaki jest Wasz ulubiony balsam pielęgnacyjny do ust?

22.01.2016

Makijaż: Prune - Melkior Professional.

Hej! Dzisiaj pokazuję Wam kolejny mejkap, troszkę drapieżny, z kreską w kolorze oberżyny i mocno podkreśloną dolną powieką, całość makijażu dopełniają sztuczne rzęsy od Born Pretty Store, gęste i długie. W kolejnym poście pokażę Wam je z bliska!


Użyłam:
Twarz: 
Pharmaceris delikatny fluid intensywnie kryjący 02 RECENZJA.
Korektor Estee Lauder Ideal Light 07 Soft Pink.
KOBO Translucent Loose Powder 101.
KOBO Matt Bronzing & Contouring Powder 308 Sahara Sand i 311 Nubian Desert.
DeBBY sunEXPERIENCE 03.
Róż z palety Sephory.
Oczy:
Baza pod cienie Provoke Dr Irena Eris.
Cienie do powiek Melkior: Desert Sand, Vintage Rose, Prune.
Inglot Duraline.
Tusz do rzęs MaxFacotr MasterpieceMAX.
Sztuczne rzęsy BPS TUTAJ.
Cienie do brwi: Melkior Eyebrow Palette.
Usta:
Essence Konturówka do ust 13 transparent.
Wet n Wild pomadka do ust E918D Cherry Bomb.

PS. Wiem, że rzęsy nie są idealnie przyklejone! ;)

Produkty marki Melkior Professional dostępne są TUTAJ.
Fan page firmy: TUTAJ

21.01.2016

Makijaż: Alien - Melkior Professional.

Cześć! Dzisiaj zapraszam Was na kilka zdjęć makijażu, w których główną rolę odgrywa cudowny butelkowozielony cień do powiek Melkior Professional w odcieniu Alien. Całość makijażu oczu wykonana jest cieniami tej marki, brwi również podkreśliłam ich paletą do brwi. Spis użytych produktów na końcu posta.


Użyłam:
Twarz: 
Pharmaceris delikatny fluid intensywnie kryjący 02 RECENZJA.
Korektor Estee Lauder Double Wear Concealer 02 light medium.
KOBO Translucent Loose Powder 101.
KOBO Matt Bronzing & Contouring Powder 308 Sahara Sand i 311 Nubian Desert.
Smart Girls Get More Shimmer bronzing powder 101
Oczy:
Baza pod cienie Provoke Dr Irena Eris.
Cienie do powiek Melkior: Desert Sand, Maroon, Old Brick, Alien, Vintage Rose.
Eyeliner: L'Ambre Permanent eyeliner pen 01
Tusz do rzęs MaxFacotr MasterpieceMAX
Cienie do brwi: Melkior Eyebrow Palette
Usta:
Pierre Rene konturówka do ust Lip Matic 07
Błyszczyk My Secret  Dress Up Your Lips 207 natural pink.

Produkty marki Melkior Professional dostepne są TUTAJ.
Fan page firmy: TUTAJ


13.11.2015

MAKIJAŻ: Konturowanie - RECENZJA: Lirene City Matt mineralny puder matujący, Shiny Touch mineralny bronzer z różem modelujący owal twarzy oraz Shiny Touch mineralny rozświetlacz do twarzy i oczu.

Cześć! Dzisiaj chcę pokazać Wam nowe produkty marki Lirene oraz mój sposób konturowania twarzy. Jeśli więc jesteście ciekawi jak to robię, oraz jak kosmetyki wyglądają na twarzy, zapraszam Was na dzisiejszą notkę!


Nowe kosmetyki kolorowe marki Lirene to puder matujący City Matt w trzech odcieniach, mineralny bronzer z różem do modelowania twarzy Shiny Touch oraz mineralny rozświetlacz do twarzy o oczu Shiny Touch. Wszystkie produkty znajdują się w okrągłych opakowaniach zamykanych na klik, nie boję się, że opakowanie samo się otworzy w torebce, czy kosmetyczce. Mają gramaturę 9g. Niestety opakowania te bardzo szybko się rysują, zobaczę z czasem jak będzie z ich trwałością, chociaż wydają się być całkiem solidne. Wygląd samego produktu jest świetny, szczególnie rozświetlacz jest uroczy. Ale zaraz dokładnie Wam wszystko opiszę.


Mineralny puder matujący - City Matt.
Puder w trzech odcieniach, każdy znajdzie coś dla siebie, jednak najjaśniejszy może być troszkę zbyt ciemny dla mega bladzioszków. Wg opisu jest to puder matujący, jednak znajdują się w nim drobinki, a samo wykończenie jakie nadaje skórze jest wg mnie bardziej satynowe, osobiście mi to nie przeszkadza, moja buzia nie ma super problemów z błyszczeniem się, wiec podkład po przypudrowaniu tym produktem trzyma się na buzi cały dzień. Nie zbiera się w zmarszczkach, nawet pod oczami, po przypudrowaniu korektora, i chyba właśnie tam najbardziej lubię go nakładać, skóra od razu jest bardziej gładka, puder ładnie odbija światło. Jednak dla osób, które mają wrażliwe oczy nie będzie dobry, ponieważ jest perfumowany, pachnie kremem (jeśli wiecie o co mi chodzi).


Mineralny bronzer z różem modelujący owal twarzy - Shiny Touch.
Połączenie bronzera (większa część) i różu to bardzo praktyczne rozwiązanie, większość paletek do konturowania miała zasadniczą wadę - różu było tyle samo co bronzera, tak więc najczęściej róż zostawał niewykorzystany. Tutaj mamy dwa odcienie delikatnie błyszczącego, przyjemnie napigmentowanego bronzera z dwoma odcieniami różu (jeden satynowy, a drugi z delikatnymi drobinkami), który niestety mnie zawiódł, jest słabo napigmentowany i trochę się musimy namachać pędzlem, aby kolorek pojawił się na policzku, dodatkowo róż się pyli. Jednak osoby, które nie czują się pewnie w nakładaniu takiego kosmetyku będą zadowolone, na pewno nie zrobią sobie nim krzywdy.


Mineralny rozświetlacz do twarzy i oczu - Shiny Touch.
Czas na gwiazdkę wśród nowości marki Lirene - rozświetlacz. Połączenie 4 kolorów satynowego rozświetlacza z bardzo delikatnymi drobinkami. Mamy tutaj biały, różowy, beżowy i blade złoto, po połączeniu tych "kafelków" uzyskujemy przyjemny kolorek, nie jest ani zimny, ani ciepły, a neutralny, wg mnie będzie pasował każdemu. Daje subtelny efekt, nie przemieszcza się na buzi w ciągu dnia, nie niknie. Nałożony na powieki na mokro staje się bardziej perłowy, daje wtedy efekt tafli, nakładany luźnym pędzlem nadaje zdrowego blasku, odświeża.

Teraz chcę Wam pokazać w formie obrazków jak konturuję swoją twarz. Całość konturowania wykonałam kosmetykami Lirene, zobaczcie jakie to proste!


Naszyjnik ze zdjęć produktów od Happiness Boutique, znajdziecie go TUTAJ.