Showing posts with label MAC. Show all posts
Showing posts with label MAC. Show all posts

04/01/2017

NOWOŚCI: grudzień 2016.

Kochani, zapraszam Was na pierwszy kosmetyczny w tym roku post. Tym razem będzie to Wasz ulubiony temat, mianowicie nowości. Mam nadzieję, że w tym roku uda mi się troszkę bardziej oszczędzać, jednak praca w perfumerii nie jest dobrym miejscem by się ograniczać z zakupami. Czas wrócić do Was na stałe. Ktoś się cieszy?


Pierwsza paczuszka to przepiękne pędzle marki Jessup, które zamówiłam na Aliexpres, są mięciutkie, piękne i świetnie sprawdzają się podczas tworzenia makijażu. Na razie nie zauważyłam żeby coś się działo z nimi podczas mycia. Na pewno za niedługo Wam je dokładnie opiszę. Za 15 pędzli zapłaciłam ok 95 zł i to jeden z niewielu zestawów pędzli, gdzie używam każdego pędzelka.


Kolejne dwie rzeczy to mały upominek od mojej Kamili, balsamy do ciała i płyny do demakijażu zużywam regularnie, więc na pewno nic się tutaj nie zmarnuje. Ziaja esencja tropikalnego kokosu w balsamie do ciała to dla mnie totalna nowość, jednak po wstępnych testach produkt jest bardzo przyjemny, a Sopot Spa płyn micelarny miałam ochotę od dłuższego czasu wypróbować, więc grzecznie czeka na swoją kolej.


Piękne małe nowości to najpiękniejszy zapach DKNY, mam na myśli Be Tempted - róża, kwiat pomarańczy, czarna porzeczka oraz wanilia to nuty, które wyczuwam w tym zapachu. Do tego moja ulubiona pomadka Clinique Pop Lacquer Lip Colour + Primer w pięknym odcieniu 06 Petal POP.


Na maski GlamGlow miałam mega ochotę i oczywiście w końcu jedna wylądowała u mnie w łazience. Oczywiście na pierwszy ogień poszła oczyszczająca biała maska - Super-Mud Clearing Treatment.


Odkąd zaczęłam moją przygodę z siecią Sephora zaciekawiły mnie kosmetyki marki Origins, wybrałam miniatury 3 maseczek, każda po 10 ml, wybrałam Clear Improvement Active Charcoal Mask To Clear Pores, Out of Trouble 10 Minute Mask to Rescue Problem Skin oraz Dr. Andrew Weil for Origins Mega Mushroom Skin Relief Face Mask. Kolejnym produktem jest krem pod oko, który czeka na swoją kolej, mianowicie GinZing Refreshing Eye Cream to Brighten and Depuff.


Paleta do konturowaia ze Smashbox jest moim odkryciem 2016 roku! Odkąd zaczęłam ją używać nie wracam do innych produktów. Korektor mineralny z MAC czeka zaś na swoją kolej, na razie jestem zadowolona z korektora z Lirene i sukcesywnie przy codziennym makijażu go wykańczam.


O sypkim pudrze z La Mer naczytałam się wiele świetnych opinii. I powiem Wam jedno: warto! Warto go mieć! Chociaż cena zabija :)


Cudowna paleta od Tarte Tartalette to jedna z moich makijażowych zachcianek w minionym roku, udało mi się ją zdobyć. I  powiem Wam, że nie żałuję tego zakupu.


Złota przesyłka od L'Biotica to maska, płatki pod oczy oraz maska do włosów, w styczniu znajdę w końcu dzień na domowe SPA z tymi kosmetykami.


Kosmetyki Bumble and Bumble w końcu uda mi się przetestować, jestem ich bardzo ciekawa, chociaż moje włosy nie są specjalnie wymagające. Maska która ostatnio uratowała moją twarz kiedy była bardzo sucha to Drink Up Intensive Overnight Mask to Quench Skin's Thirst od Origins. Moje cudowne Estee Lauder. Zapas ukochanego Advanced Night Repair, kremu Revitalizing Supreme Light oraz uwielbianego tuszu Sumptuous Extreme. Smashbox paleta cieni Full Exposure, pędzel MAC, puder sypki MAC oraz najbardziej popularny rozświetlacz z Bobbi Brown Shimerr Brick w kolorze Pink Quartz to kolejne nowości w mojej toaletce. Czyż nie wyglądają cudnie?


W końcu otarły do mnie dwie palety Morphe Brushes, na które miałam ochotę! Piękna 35OS oraz 35OM. Kolory są cudowne, a pigmentacja bardzo dobra, z czystym sumieniem polecam Wam te palety!


Po świętach ruszyła promocja w Perfumeriach Douglas m.in ma pomadki. Zakupiłam więc 3 szminki w płynie NYX Liquid Suede. TUTAJ pokazuję Wam co warto kupić w związku z tą promocją.


Oczywiście dotarło do mnie również ostatnie w minionym roku pudełko beGLOSSY, o którym będzie następny post.

16/11/2016

NOWOŚCI: październik 2016.

Jestem ostatnio monotematyczna, jednak dopiero od niedawna odzyskałam moją lampę - stłuczona żarówka w lampie pierścieniowej została wymieniona, czas więc nadrobić zaległości, probić fotki i wrzucać recenzje na bloga. Tymczasem szybciutko obfociłam nowe kosmetyki, żebym mogła zabrać się za ich testowanie.

Pierwsze zakupy to wyprzedaż produktów marki Inglot w Perfumerie Douglas Silesia CIty Center. Rabat 40% skusił mnie na zakup pigmentów - AMC cień do powiek w odcieniach 24 i 82 oraz ozdoby do ciała 65, pomadki matowej w odcieniu nude nr 415 i pędzelka do eyelinera, dodatkowo starsze kolekcje limitowane marki ArtDeco były przecenione o 50% i takim sposobem zostałam posiadaczką 2 lakierów do ust tej firmy - Artdeco Liqud Lipstick long-lasting nr 14 Red Passion oraz 28 Berry Affair.


Rzadko bywam w Drogerie Natura, jednak gdy już tam trafię, zawsze wychodzę z zakupami. Tym razem do mojego koszyczka trafił żel do mycia twarzy i demakijażu z ograniczną oliwą z oliwek Olivolio oraz pomadka KOBO w odcieniu nude - Kobo Matte Lips 407 Naked Stone.


Wiecie, że uwielbiam wszelkiego rodzaju tabletki do kąpieli, tak więc podczas mojej wizyty (służbowej) w Sephora zakupiłam 4 sztuki, wcześniej nie miałam styczności z tymi umilaczami kąpieli, więc już się nie mogę doczekać na test! Byłam też bardzo ciekawa pędzla wilezadaniowego - Sephora Multitasker complexion 45 i wiem jedno! Uwielbiam go!


Następne nowości to ogromna paczka-niespodzianka od Lidl. Marka Cien to ich rodzima marka, tak samo Dentalux. W wielkiej przesyłce znalazłam ręcznik, szampon odbudowujący z keratyną, odżywkę odbudowującą  keratyną, maskę intensywnie odbudowująca z keratyną i lakier do włosów nadający objętość również z serii keratynowej, nawilżający żel pod prysznic mango i naturalny miód, płyn do kąpieli algi morskie z olejkiem makadamia, zestaw mydełek (białe mydło jaśnim, delikatne mydło kremowe, hipoalergiczne mydło, mydła glicerynowe), nawilżający krem do twarzy Aqua Moisturizing Cream, sól do kąpieli wanilia i pistacja oraz produkty Dentalux do czyszczenia zębów.


Kolejna przesyłka to tabletki Hairvity, mają wspomóc wygląd moich włosów, skóry i paznokci. Zobaczymy jak się sprawdzą. Na razie bardzo zraża mnie ich zapach, jednak czas zatkać nos i zacząć je łykać.


Uzupełniałam też moją kosmetyczkę o produkty marek MAC, Estee Lauder, Clinique oraz Tom Ford. Uwielbiam produkty koncernu dla którego pracuję i nie wyobrażam sobie mojej codziennej pielęgnacji, jak również makijażu bez wykorzystania moich perełek kosmetycznych. Z resztą zobaczcie sami jakie cudowne produkty zakupiłam.

Na pierwszy ogień Estee Lauder: piękna pomadka Envy Matte w odcieniu 220, Perfectly Clean Multi-Action Foam Cleanser/Purfying Mask - produkt oczyszczający, który może być stosowany również jako maska oczyszczająca. Róż do policzków Pure Color Envy Sclupting Blush 210. Mój ulubiony produkt myjący do twarzy Advanced Night Repair Night Cleansing Balm - olejek do demakijażu o cudownym zapachu lawendy i rumianku, niestety czeka na swoją kolej w używaniu, a mam wielką ochotę zamoczyć w nim swoje paluszki.


Cudowny zapach Tom Ford NOIR Pour Femme EDP. Noir Pour Femme marki Tom Ford to orientalno - kwiatowe perfumy dla kobiet. Są to nowe perfumy, Noir Pour Femme został wydany w 2015 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Sonia Constant. Nutami głowy są bergamotka, gorzka pomarańcza, mandarynka i imbir; nutami serca są róża, jaśmin, kwiat pomarańczy i kulfi; nutami bazy są wanilia, ambra, drzewo sandałowe i mastyks.


Jeśli chodzi o markę Clinique wybrałam dwie pomadki, a właściwie płynne pomadki Pop Liquid Matte w odcieniach 01 Cake Pop oraz 07 Boom Pop


Największe zakupy poczyniłam jeśli chodzi o markę MAC, jednak wiem, że wszystkie te produkty się u mnie sprawdzą. Chusteczki do demakijażu, które są genialne, przydadzą się w podróży oraz w kufrze wizażysty. Pomadka matowa Velvet Teddy, korektor Pro Longwear NC20. Świetny płyn do czyszczenia pędzli, mgiełka do twarzy FIX+, miniatury baz Strobe Cream i Oil Control oraz kultowe pędzelki: 137 świetny do rozświetlacza oraz do mocno napigmentowanych róży, 224 najbardziej przydatny do blendowania oka oraz do dokładnego konturowania.


W minionym miesiącu dotarł do mnie również PaeseBox. Pisałam o nim TUTAJ. Po pierwszej przesyłce otrzymałam dodatkowo 2 produkty - puder HD oraz matowy błyszczyk w odcieniu nude.


Paczuszka, która bardzo mnie ciekawi to pielęgnacja włosów Ultraplex od Joanna. Dużo dobrego czytałam o tych produktach i jestem ciekawa jak sprawdzą się u mnie. W skład zestawu wchodzi: serum odżywcze, szampon utrwalający, odżywka utrwalająca oraz system regeneracji włosów.


Kolejna przesyłka to kosmetyki koncernu DAX Cosmetics. W paczce znalazły się zarówno produkty do pielęgnacji twarzy, ciała, jak i kosmetyki do makijażu. Tak więc w najbliższym czasie spodziewajcie się recenzji następujących kosmetyków: Perfecta FenomenC krem do twarzy oraz serum, EpiLady plastry do depilacji ciała oraz krem kompres dla spierzchniętych dłoni, Cashmere korektor rozświetlający, Yoskine Tsubaki Slim Body - serum ujędrniające do ciała i biustu oraz zabieg wyszczuplająco-wygładzający. DAX Sun - peeling i chusteczka samoopalająca. Pomadki Elegance Celia w odcieniach 02 i 11 oraz kremowy błyszczyk do ust Candy Love w odcieniach 02 i 04.


Marka Sensilis i krem do twarzy Hydra Glacier to kolejna współpraca blogowa. Krem zaczęłam już testować, na razie jestem zadowolona, zobaczymy jak będzie po dłuższym czasie stosowania.


Kolejne małe zakupy Estee Lauder, tym razem tonik, który swoją drogą okazał się hitem, ale o tym za niedługo, oraz limitowana paleta Sultry Nudes, dostępna wyłącznie w Douglas, no i w salonach firmowych Estee Lauder.


Na koniec ogromna jak zawsze paczuszka od firmy Dr Irena Eris, tym razem do testów otrzymaliśmy wyłącznie kosmetyki marki Lirene. W boxie znalazłam skarpetki złuszczające, które już użyłam i za niedługo napewno napiszę jak moje wrażenia, rękawiczki regenerujące. Olejkowe serum do rąk, skórek i paznokci, jak już nie raz wspominałam mam problem z regularnym używaniem kremów do rąk i zawsze mam spory zapas tego typu produktów. Wygładzający balsam pod prysznic Egzotyczna Orchidea, mam wrażenie, że coraz więcej marek wypuszcza tego typu produkty na rynek. Kremy z linii BIO Nawilżenie oraz podkład PerfectTONE. Kolejną część paczuszki od Lirene pokazuję TUTAJ.


Jak Wasze nowości? Mój portfel płacze, ale raz w roku można zaszaleć :)

19/01/2015

Kosmetyczni ulubieńcy 2014 - kolorówka.

Hej! Pewnie już macie dosyć postów tego typu, ja jednak chciałabym podzielić się z Wami moimi typami w 2014 roku. Może nie znacie któregoś z tych produktów i Was zaciekawię swoim postem. O części tych produktów mogliście przeczytać już na blogu, część czeka na swój blogowy debiut.

Podkład: Tutaj wybór był łatwy, uwielbiam fluid Glam&Matt od Lirene. Niedawno zakupiłam kolejne jego opakowanie. Daje wg mnie piękny efekt, a jego recenzję możecie przeczytać TUTAJ. Kolejnym produktem tego typu jest Perfect Wear od Collistar, jego wodoodporna formuła, możliwość budowania poziomu krycia i brak efektu maski bardzo przypadły mi do gustu. Za niedługo pokażę Wam jaki efekt daje na mojej twarzy,

Puder: Tradycyjnie dalej używam Creme Puff od MaxFactor w odcieniu 05. Jest to produkt, którego kolor dopasowuje się do odcienia mojej skóry, czy podkładu, który aktualnie używam, nie ważne, czy jest lato, czy zima, kolor jest zawsze odpowiedni, a poziom zmatowienia mi odpowiada.

Korektor: Najczęściej sięgałam po sławny w blogosferze Camouflage Cream od Catrice 010 Ivory. Używałam go zarówno do ukrywania niedoskonałości, jak również pod oczy, szczególnie w makijażu wieczorowym, gdzie zależało mi na idealnym wyglądzie.


Konturowanie twarzy: Tutaj chyba nikt się nie zdziwi, że moje serce podbił produkt Dr Irena Eris PROVOKE modelator twarzy, który obecnie jest mocno zużyty i widać w nim znaczne ubytki. Lubię mocno zaznaczone kości policzkowe dlatego największe braki są w bronzerze. TUTAJ zobaczycie go w całej okazałości. W jego zastępstwie zakupiłam już DeBBy Sun Experience Bronzing Powder w odcieniu 03 i po kilku użyciach wiem, ze będzie godnym jego zastępcą i ulubieńcem roku 2015 ;) jeśli chodzi o rozświetlacz to tutaj wygrywa zdecydowanie ten od Essence, mój pierwszy produkt tego typu, a od razu wielka miłość, mowa oczywiście o Essence kremowy rozświetlacz soo glow! 10 look on the bright side, którego szerzej opisywałam TUTAJ.


Tusz do rzęs: Miniatura tuszu Clinique High Impact Mascara zachęca mnie do kupna pełnowymiarowego opakowania. Jestem przyzwyczajona do silikonowych szczoteczek, tutaj mam styczność z tradycyjną szczotką, która świetnie radzi sobie z moimi rzęsami - nie skleja ich, pięknie je rozdziela, wydłuża, pogrubia i podkręca, do tego stopnia, że zostaję pytana w drogerii jakiego tuszu używam.

Pomadka: Tutaj jest już ciężej, jednak wytypowałam 4 pomadki, które najczęściej gościły na moich ustach w minionym roku. Najpierw te w odcieniu nude, czyli kremowa Celia Pomadka Nude 602, która przyjemnie nawilżała usta, jednak nie była trwała, mimo to często po nią sięgałam, TUTAJ Wam ją pokazywałam. Kolejną nudziakową pomadką jest Viva Gam II od MAC, o wykończeniu satynowym, jest bardziej brązowa, a pieniążki z jej zakupu zostały przekazane na cele charytatywne (walka z wirusem HIV/AIDS). Oczywiście ulubieńcem jest także Candy Yum Yum MAC, czyli wściekle różowa matowa szminka, moje serce podbiła też czerwona Moulin Rouge 68 z DeBBy, mega trwała i nie wysuszająca ust!

07/10/2012

Odsypki pigmentów MAC ;) szybka prezentacja.

Hej hej, przybywam jeszcze dziś z szybciutka notką. Mianowicie podczas robienia zdjęć na bloga - tak, robię to hurtowo, wpadły w moje łapki pigmenty MAC, które dostałam od Eweski ;)
Za niedługo je Wam przybliżę, ale chciałam zapytać Was od którego zacząć, czy zrobić zbiorczą notkę? :) No i czy w ogóle jesteście ciekawe. Jakbyście wiedziały jakie nazwy mają poszczególne odsypki to proszę pomóżcie bo niestety nie były opisane :(