16/04/2017

RECENZJA: Skin79 All That Black Mask oraz Skin79 All That Aloe Mask.

Pozostając w temacie maseczek, dzisiaj chcę pokazać Wam dwie, które kupiłam niedawno w Douglas. Skusiła mnie promocja 3 maseczki Skin79 w cenie 2 i wzięłam dwie sztuki All That Black oraz jedną All That Aloe. Oba rodzaje to maski w płachcie, na które coraz częściej się decyduję, wcześniej królowały u mnie te do nakładania na buzię. Jeśli jesteście ciekawi jak sprawdziły się u mnie te koreańskie produkty czytajcie dalej :)


All That Black
Czarna maska w płacie w całości nasączona jest pudrem węglowym, który skutecznie absorbuje wszelkie zanieczyszczenia, oczyszcza pory, reguluje wydzielanie sebum. Witamina B3 poprawia barierę lipidową naskórka, wspomaga nawilżenie, stymuluje naprawę zniszczonych już komórek. Liczne ekstrakty roślinne spowalniają proces starzenia się skóry. Stosować minimum raz w tygodniu.
Cena: 15,90 zł/25 g. TUTAJ.

Pachnie bardzo delikatnie, materiał maski jest czarny i bardzo dobrze nasączony płynem, ale nie ścieka on do oczu. Maska nie zjeżdża z twarzy, pozostaje na miejscu, nie odczuwałam dyskomfortu podczas jej "noszenia". Nic mnie nie piekło, nie podrażniało. Po jej ściągnięciu wmasowałam pozostałość maski w twarz, wszystko szybko się wchłonęło. Na buzi pozostawiła delikatny lepki film, który z czasem się wchłonął, a całkowicie buzia przestała się kleić po nałożeniu mojej pielęgnacji nocnej, która również ma działanie detoksykujące skórę. Maska ładnie oczyściła skórę, załagodziła małe wypryski, zauważyłam, że po niej szybciej leczą się niedoskonałości, a buzia jest przyjemnie gładka i miękka, skóra na czole jest bardziej napięta.


All That Aloe
Potrójna dawka aloesu cztery razy szybciej wnika w skórę niż woda, dogłębnie nawilża, ujędrnia i regeneruje naskórek, poprawiając miejscowe krążenie krwi. Aloes zawiera enzymy przyśpieszające regenerację naskórka, sprawdzi się przy cerze suchej, podrażnionej, uszkodzonej mechanicznymi zabiegami upiększającymi. Stosować minimum raz w tygodniu.
Cena: 15,90 zł/25 g. TUTAJ.

Ta maska również pachnie delikatnie, materiał jest półprzezroczysty, delikatnie żółty, mocno nasączony płynem, mamy tutaj też jakby 2 warstwy, jedną ściągamy po dopasowaniu maski do twarzy. Produkt dobrze przylega do skóry, nie ma problemu z dopasowaniem, czy z tym, że maska się przemieszcza na buzi. Podczas aplikacji nie odczuwałam żadnego dyskomfortu, nic nie piekło, nie podrażniło mojej skóry. Po 10 minutach ściągnęłam maskę i wmasowałam pozostałość płynu w buzię. Bardzo szybko wszystko się wchłonęło, nie pozostał na buzi film, cera stała się miękka, gładka, mocno nawilżona, wszystkie suche skórki przestały być widoczne, a nawilżenie pozostało ze mną przez kolejne dni. Myślę, że świetnie się sprawdzi przed makijażem, gdy rano mamy chwilkę więcej dla siebie.

Obie maseczki bardzo przypadły mi do gustu. A jakie są Wasze ulubione maski? Wolicie te w płachcie, czy może te kremowe, czy z glinki, takie, które same mieszacie z wodą lub hydrolatem?

15/04/2017

RECENZJA: Pilaten Black Head Pore Strip.

Cześć! Fala zaciekawienia czarną maską nie przeszła obok mnie obojętnie, no może sama bym jej nie kupiła, jednak trafiła do moich łapek dzięki mojej Ani, która ostatnio wręczyła mi saszetkę z tym kosmetykiem. Kupiła ją w jednej z drogerii w Krakowie przy ulicy Długiej za zawrotną kwotę 1,99 zł. Jesteście ciekawe, czy maska okazała się hitem i czy działa tak jak na filmikach? Zapraszam!


Jak przygotować buzię do nałożenia tego kosmetyku? Oczywiście musimy wykonać demakijaż, oczyścić ją, a następnie otworzyć pory. Jest na to kilka sposobów, pierwszym jest prysznic - gorąca para nam w tym pomoże, inną opcją może być przyłożenie do buzi gorącego ręcznika, czy pochylenie głowy nad naczyniem z wodą, oczywiście również gorącą. Osuszamy twarz i możemy przystąpić do aplikacji maseczki. 

Maska jest czarna, pachnie intensywnie, jakby klejem, nie jest mocno gęsta, bez problemu rozprowadzimy ją równomiernie na buzi. Nałożyłam ją na nos, policzki, brodę, omijając usta i z większym dystansem wokół oczu - nie chciałam sobie niepotrzebnie naciągać tam skóry podczas ściągania. Troszkę czasu musiałam poświęcić na dokładne umycie dłoni, gdyż kosmetyk ten brudzi wszystko. Schnie dosyć długo, na opakowaniu mamy informację, iż do całkowitego wyschnięcia musimy czekać 35-40 minut.  Po tym czasie bez większych problemów udało mi się ją ściągnąć. Czy było to nie przyjemne? Tak, ale porównywalne do standardowej maski peel off, nic strasznego, uwierzcie mi, wosk policzków jest bardziej bolesny - wiem, bo chodzę ;) 


Jak z działaniem? Dla mnie to typowa maska peel off, usunęła suche skórki, kilka cieńszych włosków, ale nic a nic nie zaradziła na wągry na nosie, czy na policzkach. Skóra była delikatnie wygładzona, lekko zaczerwieniona, ale nie było efektu z tych wszystkich filmików, gdzie wągry wręcz przyklejają się do maski i są w całości przez nią wyciągane. Niski koszt maseczki, na szczęście zrekompensował moje rozczarowanie.


05/04/2017

beGLOSSY - Birthday Edition - marzec 2017

Kochani! Witam Was kolejnym postem na blogu, dzisiaj nadszedł czas na zawartość pudełka beGLOSSY. No cóż, musiałam troszkę ochłonąć, bo szczerze powiedziawszy spodziewałam się czegoś WOW, a otwierając marcowy box byłam mocno zawiedziona jego zawartością, no niestety, to chyba najgorsze pudełko odkąd beGLOSSY wpada co miesiąc w moje ręce. Ale nie przedłużając, już Wam pokazuję co w nim znalazłam.


Nasze marcowe pudełko nazwaliśmy beGLOSSY Birthday Edition! Różowe, klasyczne pudełko wypełnione jest kosmetykami od najlepszych producentów z całego świata. Produkty w nim zawarte odświeżą kosmetyczkę i pozwolą poznać nowości na rynku. Nie możesz go przegapić!


Beaver Professional Mgiełka odżywczo-nawilżająca do włosów (miniatura 50 ml) - to produkt, który wykorzystam, ale będzie musiał poczekać w kolejce, lubię odżywki bez spłukiwania, a ta oprócz nawilżenia ma także chronić włosy przed promieniowaniem UV i czynnikami zewnętrznymi, może zostawię ją na wakacyjny urlop?


Himalaya Herbals Odżywczy krem do twarzy, ciała i rąk (produkt pełnowymiarowy) - czy tylko mi się wydaje, że ideą pudełka było dostarczanie marek trudno dostępnych? Tutaj mamy krem, który możemy dostać w niemal każdej drogerii i to w dodatku za około 6 zł - słabo! Najprawdopodobniej wykorzystam go do ciała.


BANDI Maska ryżowa (produkt pełnowymiarowy) - tej maski jestem akurat ciekawa, chociaż wolę te gotowe, w dobie wiecznego zabiegania jest to dla mnie dużo bardziej wygodne i praktyczne. Zobaczymy w najbliższym czasie jak maska zadziała gdyż ma rozjaśnić przebarwienia, wygładzić skórę, nawilżyć, chronić i napinać - z pewnością to sprawdzę.


VICHY Idéalia, Energetyzujący krem wygładzający (miniatura 15 ml) - nie przepadam za kosmetykami Vichy, dla mnie to to samo co Loreal, kosztujące 3 razy więcej, bo znajdziemy te kosmetyki na półkach aptecznych. Niestety każdy produkt tej marki mnie rozczarował. No nic, może czas dać marce kolejną szansę?


Calvin Klein Eternity Intense Women (próbka) - zapach niestety nie w moim guście, irys mocno dominuje te perfumy, a nie jest to u mnie pożądana nuta. Więc na pewno nie będę ich używać.

AURIGA Flavo-C serum (miniatura 3 ml) - kosmetyki z witaminą C są ostatnio bardzo popularne, tutaj mamy serum z 8% wit. C i 30% wyciągów z Ginkgo biloba - te składniki mają za zadanie rozjaśnić skórę, odbudować kolagen i elastynę. Zobaczymy co to za cudo, chociaż malutka próbeczka może nie wystarczyć na dokładne przetestowanie.

ORPHICA Pure Serum pod oczy (próbka) - uwielbiam kosmetyki pod oczy, ale co mam powiedzieć o serum, którego próbka pozwoli mi na jedną, max. dwie aplikacje? 

Dodatkowe próbeczki to Auriderm XO, czyli krem na siniaki, śmiałam się, że beGLOSSY chyba widziało mojego podbitego paznokcia. Oraz Farmona Dermiss odbudowujący krem z witaminą C.


Niestety pudełko dla mnie jest słabe, nie znalazłam w nim kosmetyków do makijażu - ani jednego,  co jest troszkę dziwne, gdyż miał być eyeliner bądź błyszczyk. Spodziewałam się czegoś WOW, jeśli chodzi o box urodzinowy, a wyszło mocno średnio.

04/04/2017

DENKO #1 2017

Kochani! Wracam do Was z regularnym blogowaniem. Na pierwszy ogień idą zużycia z ostatniego czasu, nie będzie comiesięcznych postów tego typu, mam sporą kosmetyczkę, do której wrzucam zdenkowane produkty, gdy tylko kosmetyczka nie mieści już więcej produktów zużycia lądują na blogu.

Moja pielęgnacja mocno się zmieniła, mam szansę testować dużo nowych produktów i właśnie te kosmetyki dzisiaj znajdziecie w poście. 


  • Maski Skin79 były niedawno w promocji 2+1 w Douglas. Jedną oczywiście już przetestowałam Skin79 All That Black to maska oczyszczająca, która pozostawiła moją skórę rozświetloną, gładką i nawilżoną, pełna recenzja na pewno pojawi się na blogu. 

  • Shwarzkopf Gliss Kur Maska przeciw rozdwajaniu - tutaj nie było miłości, miałam ogromny problem, by ją zużyć, niestety niesamowicie obciążała moje włosy, nie ważne ile jej nałożyłam, nawet na samych końcówkach, mocno je przetłuszczała. 

  • Clinique Liquid Facial Soap Mild - mydło w płynie do twarzy przeznaczone do skóry suchej i normalnej, które mocno się pieni, dobrze myło buzię, jednak przy częstym stosowaniu działa ściągająco i delikatnie przesuszał moją cerę, jestem jednak w stanie mu to wybaczyć, gdyż stosuję mocno nawilżające kremy, a dobre oczyszczanie jest u mnie wskazane.

  • Antyperspirant Garnier Mineral Action Control - moje ulubione kulki, kolejne opakowanie, które dalej nie zawodzi, nie ważne jaką wersję wybiorę. 

  • Dużo produktów Estee Lauder z linii Advanced Night Repair - serum o którym pisałam Wam TUTAJ - uwielbiam, serum pod oko, które świetnie wzbogaca każdy krem, który niekoniecznie świetnie radzi sobie z nawilżeniem tej okolicy, krem pod oko w żelowej formule - cudo! Pozostawia delikatną warstwę ochronną na skórze, świetnie nawilża i regeneruje okolicę oka. 

  • Estee Lauder Revitalizing Supreme Eye - krem globalny, działający na wszystkie oznaki starzenia się skóry, który uwielbiam za to, że możemy nałożyć go w formie kompresu pod oko, zostawić jako maseczkę, mocna odbudowa gwarantowana! 

  • Estee Lauder Advanced Time Zone to krem, który towarzyszył mi podczas wyjazdów służbowych jako krem dzienny, ten kosmetyk ma odwracać działanie czasu! Świetna lekka formuła idealnie nadaje się pod makijaż, a skóra jest znacznie zdrowsza. 

  • Estee Lauder NightWear Plus to krem nocny, który obecnie używam w wersji pełnowymiarowej, ma działanie antyoksydacyjne, ochronne, a do tego detoksykujące moją wciąż płatającą mi figle skórę. 

  • Nauczyłam się używać płynów dwufazowych i w końcu lubię nimi zmywać makijaż, ten z Clinique Take Day Off towarzyszył mi podczas delegacji. 

  • Na sam koniec największe odkrycie ostatniego czasu - świetny podkład Estee Lauder Double Wear Nude Cushion Stick Radiant Makeup, który ma trwałość klasycznego Double Wear, możliwość budowania krycia, rozświetlenie i nawilżenie w jednym! Idealny do makijażu makeup no makeup. Na pewno za niedługo pokażę go Wam z bliska.


A jak Wasze zużycia? Któryś z produktów Was zaciekawił?

22/02/2017

RECENZJA: Estee Lauder Advanced Night Repair serum.

Witajcie! Używacie serum? Jeśli nie to dzisiaj przekonam Was dlaczego warto wprowadzić taki kosmetyk do swojej codziennej pielęgnacji i że świetnym pierwszym produktem tego typu jest właśnie Advanced Night Repair od Estee Lauder.


Legendarne serum odmładzające do twarzy. Odkryj gładszy, bardziej promienny i młodszy wygląd. Dzięki temu serum Twoja skóra staje się piękniejsza z każdym porankiem. Przetestowana i udowodniona skuteczność: serum do twarzy Advanced Night Repair radykalnie zmniejsza widoczność wszystkich kluczowych oznak starzenia się skóry. Serum maksymalnie wykorzystuje zdolność skóry do jej odnowy podczas snu dzięki zastosowaniu naszej wyjątkowej technologii ChronoluxCB™. Linie i zmarszczki zostają znacząco zmniejszone za sprawą stosowania serum. Skóra wygląda młodziej już po 4 tygodniach. Skóra jest gładsza, bardziej nawilżona i mocniejsza. Skóra wygląda młodziej, bardziej promiennie i ma bardziej wyrównany koloryt.

Ponad 25 przyznanych i oczekujących na przyznanie patentów na świecie. Produkt skuteczny niezależnie od koloru skóry.

Cena: 309 zł (30 ml) 440 zł (50 ml)


Jeśli macie ochotę rozpocząć swoją przygodę z marką Estee Lauder warto sięgnąć po Advanced Night Repair serum, a mogę Was zapewnić, że zakochacie się w tym kosmetyku, on uzależnia! Ale od początku, produkt ten znajdziecie w plastikowym opakowaniu w charakterystycznym brązowym kolorze, a aplikator jest w formie pipety, tutaj wszystko ma przypominać lek, który uzdrowi naszą skórę. Zapach jest charakterystyczny, dosyć mocny, nie będzie każdemu pasować. Konsystencja jest wodnista, a samo serum niesamowicie szybko się wchłania, nie pozostawiając żadnej warstwy na skórze.


Teraz czas na najważniejsze, czyli na rezultaty używania. Co zauważymy zaraz po nałożeniu? Kosmetyk ten świetnie ukoi naszą skórę, stanie się ona wyraźnie gładsza, ukryje suche skórki oraz rozświetli naszą cerę. Można go stosować również w ciągu dnia wklepując delikatnie w skórę, nawet na makijaż! Długofalowe korzyści? Skóra staje się wyraźnie bardziej nawilżona, rozświetlona, jej koloryt się wyrównuje. Twoja skóra się uzależni od tego kosmetyku, tak jak moja. Nie powoduje podrażnień. 

Dla kogo? Dla każdego kto chce wzbogacić swoją pielęgnację o serum. Chcesz szybkie, bardziej długotrwałe efekty? Jesteś zadowolona z konsystencji Twojego kremu, ale chciałabyś aby krem dodatkowo mocniej nawilżył Twoją skórę? Wprowadź do pielęgnacji serum! Twój krem świetnie nawilża, ale chciałabyś, aby Twoja skóra stała się bardziej sprężysta? Wprowadź serum liftingujące, czy modelujące kształt i owal twarzy. O doborze odpowiedniego serum napiszę w osobnym poście.


Serum czy krem? Często pytacie, czy gdy używanie serum możecie zrezygnować z kremu. Nie możecie. Serum działa na głębsze warstwy skóry, nie chroni jej przed czynnikami zewnętrznymi, od tego jest krem, który nakładamy na serum, tworzy on warstwę ochronną.

Inne zastosowania ANR? Oczywiście jest ich wiele!
1. Płynny rozświetlacz - wklep serum w miejsca, które chcesz rozświetlić, dodatkowo możesz nałożyć tradycyjny rozświetlacz w kamieniu, zintensyfikujesz tak jego taflę.
2. Ukojenie dla suchych miejsc - możesz go nakładać na skórki wokół paznokci, suche łokcie, czy inne miejsca, które są w danym miesiącu odwodnione.
3. Rozdwojone końcówki, czy brak odżywki do włosów - ten produkt świetnie się sprawdzi kiedy nie zabrałaś z sobą żadnej odżywki, końcówki będą nawilżone, a włosy rozczeszemy bez większych problemów.

21/02/2017

beGLOSSY luty 2017: Bliżej Natury.

Kochane, dzisiaj chcę pokazać Wam zawartość najnowszego pudełka beGLOSSY, które wpadło w moje łapki w zeszłym tygodniu. Już na wstępie chcę powiedzieć Wam, że box bardzo mi się podoba, dlaczego? Zostańcie ze mną dłużej i przekonajcie się, co znalazłam w moim pudełku.


Zmień swoją pielęgnację i odkryj nowe produkty, które pokochasz. Wystarczy kilka kroków, aby zbliżyć się do natury! W tym pudełku znajdziesz kosmetyki do pielęgnacji całego ciała. Po ich użyciu skóra będzie jędrna, gładka i pełna blasku! Zadbamy również o to, aby Twoja cera była nawilżona i odświeżona.


Jak widzicie w opisie to pudełko ma zbliżyć nas do pielęgnacji naturalnej. W moim boxie znalazłam trzy produkty pełnowymiarowe i kilka próbek. Najbardziej cieszę się z produktu marki Vianek, którym jest Łagodzący tonik-mgiełka do twarzy - już od dłuższego czasu kuszą mnie kosmetyki z tej linii od Sylveco, ale moje zapasy kosmetyczne zdrowo studziły moje "chciejstwo". Dodatkowo w pudełeczku znalazła się próbka odżywczego kremu na dzień tej samej marki. 


Uwielbiam wszelkiego rodzaju produkty do mycia ciała, więc bardzo mnie ucieszył NACOMI Naturalny Peeling Cukrowy Pomarańcza, który pięknie pachnie pomarańczą i kokosem, ale wyczuwam też w nim nutę wanilii. Z wielką ochotą będę go używać.


Organique - Balsam z masłem Shea Rytuał Czarna Orchidea to kolejny kosmetyk, który z pewnością będę testować w najbliższym czasie, bardzo się cieszę w tej wersji zapachowej, będzie się idealnie komponował z moim ukochanym zapachem Black Orchid od Toma Forda.


Farmona Nivelazione, Slim Intensywny koncentrat ujędrniająco-antycellulitowy COLDTherapy będzie przeze mnie testowany gdy nadejdzie wiosna, jestem strasznym zmarzluchem i nie zaryzykuję z tym, aby go teraz używać, nienawidzę zimna, chcę już lato!


Maski od L'oreal z serii Pure Clay kuszą mnie od czasu kiedy pojawiły się w perfumeriach, więc bardzo się cieszę, że mogę spróbować dwie z nich i przekonać się, czy warto zakupić duże opakowanie.


Na koniec maleństwa z Uriage - tym razem w boxie znalazłam Krem Roséliane Riche oraz Eau Thermale Bogaty krem aktywnie nawilżający. Najczęściej te maleństwa towarzyszą mi w podrózy, a w marcu czeka mnie kolejna delegacja i event - nie będę musiała zabierać pełnowymiarowych opakowań kosmetyków.


Kochani! Dla mnie to pudełko jest udane, i to bardzo udane. A jak Wam się podoba zawartość? Subskrybujecie boxy?

19/02/2017

NOWOŚCI.

Kochani, czas na szybkie nowości! Dotarło do mnie kilka paczuszek w ostatnim czasie, sama sobie również kupiłam kilka rzeczy. Jeśli jesteście ciekawi co wpadło w moje łapki, zostańcie ze mną!


Przemiła paczuszka od Miss Sporty z dziewczęcym kompletem Really Me, w skład którego wchodzą 4 błyszczyki, 3 kredki do oczu, podkłady, paleta do brwi oraz tusz, wszystko zapakowane w uroczy worek, który przyda się w wakacje. Same kosmetyki z chęcią wypróbuję, już jeden błyszczyk rozgościł się w mojej torebce.


Na fan page pisałam Wam o niedawnej promocji na pomadki Clinique - wybrałam 2 matowe szminki oraz jeden matowy lakier do ust.


Kosmetyki do ciała z minerałami z Morza Martwego See See to dla mnie nowość, wcześniej miałam styczność jedynie z maseczką do twarzy. Tym razem będę miała okazję testować Mineralne Masło do Ciała oraz Maskę do ciała z Minerałami z Morza Martwego.


Kolejne pudełeczko beGLOSSY bardzo mi się spodobało, co w nim znalazłam dowiecie się w kolejnym poście, myślę, że będziecie nim tak zachwycone jak ja.


Peeling do skóry głowy od Pharmaceris jest dla mnie totalną nowością, nigdy nie miałam styczności z takim produktem, na razie używałam go raz i mam mieszane uczucia, zobaczymy jak się sprawdzi przy następnym zastosowaniu.


Paczka ambasadorska od Elfa Pharm jak zawsze mnie ucieszyła. Tym razem będę miała okazję testować ogromną maskę Argan Hair, odświeżający krem do stóp, regenerujące masło do ciała, mleczko wzmacniające przeciw wypadaniu włosów i pomadkę ochronną. 

Czegoś jesteście szczególnie ciekawi?

13/02/2017

5 BEAUTY TIPS AND TRICKS #1

Kochani wpadłam na pewien pomysł, mianowicie chcę co jakiś czas publikować 5 porad/trików kosmetycznych i makijażowych. Dzisiejsze może nie są jakieś odkrywcze, ale może się Wam przydadzą. Oczywiście jeśli macie jakieś swoje rady koniecznie napiszcie mi je w komentarzu!

# Odbijająca się kreska na górnej powiece.

Znasz ten problem? Piękna kreska, która po pewnym czasie odbija się w (lub nad) załamaniu powieki? Sypki, transparentny puder nabierz na puchaty pędzelek i delikatnie przypudruj wymalowaną wcześniej kreseczkę. Gwarantuję, że nic się nie odbije!

# Pędzel do podkładu, którego nie potraficie domyć.

Podkłady, korektory, czy pomadki bardzo ciężko usunąć z pędzli. Najlepszym i najbardziej skutecznym sposobem na ich wyczyszczenie będzie potraktowanie ich czymś tłustym, namoczenie i dokładne wypłukanie. Osobiście polecam do tego olejek pod prysznic marki Isana.

# Problem z osypującymi się cieniami podczas malowania.

Niestety niektóre cienie bardzo się osypują, a my je lubimy, jak nie zrujnować makijażu twarzy podczas usuwania cieni pod oczami? Pracuj techniką odwrotną! Najpierw zrób oczko, a później dopiero nałóż podkład i puder na twarz, pamiętaj by mocno przypudrować okolicę pod okiem, wtedy podczas ewentualnych poprawek oczka nie zmieciemy całego makijażu.

# Ulubiony odcień kremowej pomadki chcesz zamienić na mat?

Nic prostszego! Pomaluj usta jak zwykle, odbij nadmiar szminki w chusteczkę, nałóż kolejną warstwę. Rozdziel chusteczkę na warstwy i jedną z nich nałóż na usta, przypudruj je przez nią pudrem transparentnym. Twoja pomadka będzie matowa!


# Wylewająca się poza kontur ust pomadka/błyszczyk.

Tutaj radzę zaopatrzyć się w przezroczystą konturówkę. Nakładamy ją poza kontur ust, zapobiega ona aby pomadka, czy błyszczyk nie wchodziły we wszystkie załamania. Taka konturówka przyda się również, gdy nie potrafimy dobrać konturówki pod kolor pomadki/błyszczyka.

12/02/2017

beGLOSSY styczeń 2017: Hello 2017!

Kochani, jakiś czas temu otrzymałam box beGLOSSY Hello 2017! Dzisiaj chcę pokazać Wam co znalazło się w środku tego różowego pudełka. Zawsze z wielką chęcią otwieram przesyłki od beGLOSSY ponieważ uwielbiam niespodzianki.


Nowy Rok witamy trzema kosmetycznymi nowościami! Jesteśmy przekonani, że wszystkie produkty z tej edycji beGLOSSY uszczęśliwią każdą kobietę. Dzięki nim będziesz mogła zadbać o włosy i skórę dłoni w mroźne dni, wypielęgnować cerę, a także nadać swojemu spojrzeniu magicznego czaru. Przekonaj się, który z zaproponowanych przez nas kosmetyków stanie się Twoim ulubieńcem na ten niezwykły rok.


W moim pudełku znalazłam VIS PLANTIS - Basil Element Mleczko wzmacniające przeciw wypadaniu włosów Bazylia + Jedwab, czyli najnowszą linię kosmetyków do pielęgnacji włosów od Elfa Pharm, na pewno wykorzystam ten kosmetyk. Garnier Maska Moisture + Comfort - lubię się maseczkować, więc z chęcią wypróbuję i tą maskę. Garnier Żel micelarny 3w1 - szczerze powiedziawszy nie lubię tego typu produktów więc na pewno ten kosmetyk powędruje gdzieś dalej. COLLISTAR Mascara Infinito - mimo tego, że pracowałam dla tej marki jakoś nie miałam okazji dłużej przetestować tego tuszu na sobie, czasami miałam nim wymalowane rzęsy i był ok, zobaczymy jak rozwinie się dłuższa przygoda z nim. Farmona Krem ochronny do rąk -20°C PROTECT - tutaj niestety kolejny kosmetyk, który komuś oddam, nie mam systematyczności w używaniu kremów do dłoni, tak więc mam spory ich zapas, nie potrzebuje kolejnego do kolekcji. Na sam koniec znalazłam próbeczkę Wella Professionals - EIMI Perfect Me.

Szczerze to pudełko w ogóle mnie nie zachwyciło. Jedno ze słabszych pudełek. A Wy subskrybujecie pudełka?

07/02/2017

Konkurs!

Kochani, na moim fan page ruszył konkurs, w którym do wygrania są pięknie wyglądające pędzelki od Jessup. TUTAJ możecie się zgłaszać, ale koniecznie dajcie mi znać w komentarzu na blogu, czy podoba Wam się nagroda.


Kto się już zgłosił?

22/01/2017

RECENZJA: Sensilis - Hydra Glacier - Hydrating Rich Cream.

Cześć! Najwyższa pora na post dotyczący pielęgnacji twarzy. Uwielbiam testować produkty pielęgnacyjne - kremy, sera, maseczki - wszystko! Znalezienie idealnego kremu dziennego to dla mnie małe wyzwanie. Dlaczego? Moja skóra jest sucha, ale z drugiej strony bardzo łatwo się zapycha i pojawiają się na niej nieestetyczne krostki. Dodatkowo gdy poszukuję kremu dziennego to musi on dobrze współpracować z każdym podkładem, nie mam czasu rano zastanawiać się jaki fluid muszę użyć, biorę to co mam pod ręką i się maluję.


Zabieg, który stymuluje samonawilżające mechanizmy skóry, przydając jej witalności. Potrójne działanie nawilżające: przyciąga, dynamizuje i zatrzymuje wodę w naskórku zapewniając doskonałe nawilżenie skóry przez 24 godziny.

Krystalicznie czysta woda z lodowca, bogata w sole mineralne, oligoelementy, zapewnia nadzwyczajną witalność. Posiada silne działanie odczulające, nawet dla najbardziej wrażliwej skóry.

Ingredients: Aqua (Water); Glycerin; Cyclopentasiloxane; Butylene Glycol; Caprylic/Capric Triglyceride; Sodium Polyacrylate; Cyclohexasiloxane; Dimethicone; Imperata cylindrica Root Extract; Alcohol Denat.; Dimethicone Crosspolymer; Hydrolyzed Viola tricolor Extract; Trideceth-6; Sodium Hyaluronate; Disodium EDTA; Magnesium PCA; Nelumbo nucifera Flower Water; Nymphaea coerulea Flower Water; PEG/PPG-18/18 Dimethicone; Alcohol; Sodium Carboxymethyl Betaglucan; Phenoxyethanol; Caprylyl Glycol; Carbomer; Lecithin; Sodium Citrate; Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer; Ethylhexylglycerin; Citric Acid; CI 60730 (Ext. Violet 2); Biotin; CI 42090 (Blue 1); Parfum (Fragrance).

Cena: 99 zł / 50 ml. Dostępny TUTAJ oraz stacjonarnie TUTAJ (m.in. Hebe)


Kremik znajduje się w kartoniku, po otwarciu którego widzimy przyjemne dla oka minimalistyczne opakowanie z grubego plastiku, które niestety nie jest jakoś super mocne gdyż moja zakrętka już popękała - jeśli dobrze pamiętam to jedynie jeden raz spadł na podłogę. Krem ma lekką konsystencję musu, delikatnie pachnie, dzięki czemu z przyjemnością go używałam. Zdziwiła mnie jego konsystencja, jestem przyzwyczajona, że kosmetyki RICH są bardzo bogate i gęste. Szybko się wchłania, nie pozostawiając lepkiego, czy tłustego filmu na skórze.


Krem ten świetnie nadaje się pod makijaż, a filtr SPF 15 idealnie nadaje się do dbania o moją skórę, gdyż większość dnia spędzam w pomieszczeniu ze sztucznym oświetleniem, gdybym częściej wychodziła na słoneczko wybrałabym wyższą ochronę. Nie zauważyłam aby wpływał na trwałość makijażu, czy na to żeby moja skóra się wyświecała w ciągu dnia. Nie zapychał mojej skóry, nie powodował podrażnień. Podczas regularnego używania moja skóra stała się gładka, aksamitna w dotyku, miękka i nawilżona. Pojawiające się szczególnie podczas burzy hormonów niespodzianki szybko się leczyły. Uważam, że jest to jeden z przyjemniejszych kremów, spośród tych, które testowałam.

17/01/2017

RECENZJA: Dr Irena Eris SPA Resort HAWAII - Nektarowy krem do rąk.

Kochani! Zima to okres kiedy szczególnie musimy dbać o nasze dłonie, zimno oraz zmiany temperatur dają nam popalić, dodatkowo całoroczne "kobiece obowiązki" nie są sprzymierzeńcem pięknych dłoni, warto zatem mieć sprzymierzeńca jakim jest świetny krem do rąk. Dzisiaj chcę przybliżyć Wam produkt, który obecnie znajdziecie w atrakcyjnej cenie (rabat - 40% do 30.01.2017) w Douglas. Kosmetyki Dr Irena Eris  SPA Resort HAWAII są dostępne wyłącznie w perfumeriach Douglas. TUTAJ znajdziecie ten balsam do dłoni.


Kosmetyk na sklepowej półce znajduje się w kartoniku, który wygląda bardzo zachęcająco, znajdziemy na nim oczywiście wszystkie potrzebne informacje na temat kremu. Opakowanie właściwe to sporej wielkości, 100 ml, butelka w kształcie walca z pompką, typ air less pozwala nam na całkowite wykończenie produktu. Konsystencja jest lekka, zapach delikatny, elegancki, kwiatowy, nie jest nachalny, przyjemny dla nosa. Krem bardzo szybko się wchłania, nie klei się, nie zostawia żadnej nieprzyjemnej warstwy na dłoniach, idealny do postawienia przy umywalce i używania po każdym myciu rąk, na noc wolę kremy o cięższej konsystencji i dopóki nie miałam tego kremu tylko w łóżku smarowałam dłonie. Jeszcze niedawno moje skórki wołały o pomstę do nieba, obecnie moje dłonie są miękkie, gładkie i zadbane, w końcu nakładam na nie krem więcej niż raz dziennie.

Jakie są Wasze ulubione kremy do dłoni?

PS. Kochani nie wiem, czy wiecie, ale za zakupione produkty marki Dr Irena Eris możecie zbierać punkty i później wymieniać je na nagrody, m.in kosmetyki. Szczegóły TUTAJ

11/01/2017

RECENZJA: Douglas HOME SPA - Harmony of Ayurveda Almond Oil & Sesame Oil - pianka pod prysznic.

Kochani! Myślę, że doskonale wiecie, jak bardzo lubię wszelkiego rodzaju produkty do kąpieli i pod prysznic. Uwielbiam otaczać się pięknymi zapachami, gęstą pianą, gorącą wodą. Do pełni relaksu potrzebuję dodatkowo jedynie kilku świeczek, przygaszonego światła i lampki wina. Często jednak nie mam czasu na długą kąpiel i wtedy wybieram produkt, który zapewnia mi przyjemne doznania podczas szybkiej kąpieli pod prysznicem.


Unikalna pianka od Douglas Home Spa dla delikatnej skóry. Bogata formuła pianki pod prysznic olej Almond Oil & Sesame Oil zawiera składniki czynne od wieków stosowane w medycynie ajurwedyjskiej, migdały i olej sezamowy. Skóra jest intensywnie odżywiona i jedwabiście gładka. Zmysłowy zapach przynosi ciepło i równowagę dla ciało i umysłu. Wolne od parabenów.

Cena: 21,90 zł / 75ml TUTAJ.


O tym produkcie nasłuchałam się dużo pochlebnych opinii w pracy, w końcu zdecydowałam się na wersję mniejszą i muszę Wam powiedzieć, że na pewno przetestuję teraz inne zapachy od razu wybierając większe pojemności. Produkt zamknięty jest w opakowaniu typowym dla pianek i dezodorantów. Kolor opakowania jest bardzo energetyzujący i sprawia, że mam ochotę sięgać po ten kosmetyk. Po wyciśnięciu odrobiny pianki ma ona postać gęstego żelu i podczas rozsmarowywania tworzy się gęsta, aksamitna piana, która otula ciało. Pięknie pachnie, jednak nie jest to mocny, duszący zapach. Dobrze myje ciało, pozostawiając je gładkie, miłe w dotyku. Nie czułam natychmiastowej potrzeby nawilżenia, a nawet mogłam zrezygnować z codziennego balsamowania ciała. Zapach niestety nie pozostaje zbyt długo na ciele, jednak jeśli chcemy go zatrzymać wystarczy wprowadzić produkty z linii uzupełniającej Harmony of Ayurveda.

Kochani, jakie są Wasze ulubione produkty do kąpieli? Lubicie robić sobie małe SPA, czy nie przykładacie większej uwagi do produktów myjących?

08/01/2017

RECENZJA: OLIVOLIO - żel do mycia twarzy.

Kochani! Dobry demakijaż to podstawa pielęgnacji, po dokładnym zmyciu makijażu płynem micelarnym, czy mleczkiem zawsze myję buzię żelem, czasami również od razu makijaż zmywam żelem. Dzisiaj chcę pokazać Wam produkt, który towarzyszył mi codziennie wieczorem podczas toalety, mowa tutaj o żelu do mycia twarzy z Olivolio z ekstraktem z oliwy z oliwek. Jeśli jesteście ciekawi mojej opinii, zapraszam Was na post!


Żel do mycia twarzy OLIVOLIO jest łagodnym środkiem myjącym, który dokładnie oczyszcza skórę twarzy. Jest idealny również do demakijażu twarzy oraz oczu.Bogaty w oliwę z oliwek extra virgin wyciąg z liścia oliwki, wyciąg z rumianku, wyciąg z aloesu, wyciąg z oczaru wirginijskiego, wyciąg z zielonej herbaty, wyciąg z szałwii, wyciąg z ogórka oraz kwas mlekowy, glicerynę, alantoinę, pantenol, aminokwasy jedwabiu i pro-witaminą B5.

Testowany dermatologicznie, bez parabenów, bez olei mineralnych, nie testowany na zwierzętach.

INCI: aqua, cocamidopropyl betaine, decyl glucoside, glycerine**, peg-150 distearate, allantoin**, butylene glycol, aloe vera barbadensis*, olea europaea oil*, olea europaea leaf extract*, camelia sinensis leaf extract*, panthenol, chamomilia recutita flower extract*, hamamelis virginiana distillate**, silk amino acids, lactic acid**, cocamide dea, parfum, hexyl cinnamal, linalool, a-isomethylionone, propylene glycol, cucumis sativus extract**, dmdmhydantoin, lalvia officinalis leaf extract*
*Organically Culitvated, **Natural/Vegetable Orgin


Żel znajduje się w butelce o pojemności 250 ml, dozownik w postaci pompki ułatwia aplikację produktu. Szata graficzna opakowania kojarzy się z naturalnością, jest bardzo prosta. Sam żel jest przezroczysty, pachnie delikatnie mydlano-ziołowo. Kosmetyk bardzo dobrze się pieni, jedna pompka wystarcza na dokładne umycie buzi i szyi. Zdarza mi się zmywać nim makijaż oka, chociaż powinniśmy unikać kontaktu z oczami, nie zauważyłam by mocno podrażniał, jeśli dobrze zmyję pianę wodą to po otwarciu oczu nie czuje dyskomfortu. Nie powoduje uczucia ściągnięcia cery, nie wysusza, nie podrażnia. Pięknie zmywa resztki makijażu jak i cały makijaż. Buzia jest gładka, nawilżona i gotowa na przyjęcie następnych kroków pielęgnacji. Dostępny w drogerie Natura za około 20 zł (250 ml).

06/01/2017

beGLOSSY: Frozen Queen.

Kochani! Jakiś czas temu otrzymałam kolejne pudełko beGLOSSY. Jest to grudniowa edycja o wdzięcznej nazwie Frozen Queen. Co znalazło się w tym secie? Jesteście ciekawi? Zapraszam na dzisiejszy post z prezentacją produktów i moją opinią o zawartości grudniowego beGLOSSY.


W pudełeczku znalazłam pięć pełnowymiarowych produktów oraz trzy próbki. Pierwszym produktem jest mokosh - Serum Ujędrniające Pomarańcza uwielbiam tego typu produkty, kosmetyki do pielęgnacji twarzy zużywam w dosyć sporych ilościach i szczególnie lubuję się w maskach i serach. AUBE - Epidermal Growth Factor RENAISSANCE Wygładzające serum pod oczy trafiło w moje ręce w odpowiednim momencie, gdyż kończę mój obecny kosmetyk pod oko. Staram się odpowiednio dbać o delikatną skórę wokół oczu i jestem ciekawa jak ten produkt się sprawdzi u mnie. got2b - Powder'ful Puder do włosów dodający objętości - nie używam takich produktów, ale może się do nich przekonam, zobaczymy, wg mnie tak samo działa suchy szampon, więc po co przepłacać. Schwarzkopf - Live Pastel Spray w kolorze Candy Cotton, niestety z uwagi na moją pracę nie jest mi pisane wypróbowanie tego produktu, ale na pewno znajdę kogoś kto przygarnie ten spray. PANTENE PRO-V - 1 Minute Wonder Ampoule to ekspresowa maska do włosów, która na pewno pojedzie ze mną na najbliższą delegację lub będzie mi towarzyszyć podczas jakiegoś wieczoru SPA. Czas na miniatury, tym razem w pudełku znalazła się próbka pięknego zapachu MARC JACOBS - DECADENCE DIVINE oraz dwie miniatury od Uriage w słodkim etui BARIÉDERM REGENERUJĄCO-OCHRONNY KREM DO RĄK oraz Roséliane Maska.

Kochani jak Wam się podoba zawartość pudełka? Subskrybujecie jakieś? Koniecznie dajcie mi znać!

04/01/2017

NOWOŚCI: grudzień 2016.

Kochani, zapraszam Was na pierwszy kosmetyczny w tym roku post. Tym razem będzie to Wasz ulubiony temat, mianowicie nowości. Mam nadzieję, że w tym roku uda mi się troszkę bardziej oszczędzać, jednak praca w perfumerii nie jest dobrym miejscem by się ograniczać z zakupami. Czas wrócić do Was na stałe. Ktoś się cieszy?


Pierwsza paczuszka to przepiękne pędzle marki Jessup, które zamówiłam na Aliexpres, są mięciutkie, piękne i świetnie sprawdzają się podczas tworzenia makijażu. Na razie nie zauważyłam żeby coś się działo z nimi podczas mycia. Na pewno za niedługo Wam je dokładnie opiszę. Za 15 pędzli zapłaciłam ok 95 zł i to jeden z niewielu zestawów pędzli, gdzie używam każdego pędzelka.


Kolejne dwie rzeczy to mały upominek od mojej Kamili, balsamy do ciała i płyny do demakijażu zużywam regularnie, więc na pewno nic się tutaj nie zmarnuje. Ziaja esencja tropikalnego kokosu w balsamie do ciała to dla mnie totalna nowość, jednak po wstępnych testach produkt jest bardzo przyjemny, a Sopot Spa płyn micelarny miałam ochotę od dłuższego czasu wypróbować, więc grzecznie czeka na swoją kolej.


Piękne małe nowości to najpiękniejszy zapach DKNY, mam na myśli Be Tempted - róża, kwiat pomarańczy, czarna porzeczka oraz wanilia to nuty, które wyczuwam w tym zapachu. Do tego moja ulubiona pomadka Clinique Pop Lacquer Lip Colour + Primer w pięknym odcieniu 06 Petal POP.


Na maski GlamGlow miałam mega ochotę i oczywiście w końcu jedna wylądowała u mnie w łazience. Oczywiście na pierwszy ogień poszła oczyszczająca biała maska - Super-Mud Clearing Treatment.


Odkąd zaczęłam moją przygodę z siecią Sephora zaciekawiły mnie kosmetyki marki Origins, wybrałam miniatury 3 maseczek, każda po 10 ml, wybrałam Clear Improvement Active Charcoal Mask To Clear Pores, Out of Trouble 10 Minute Mask to Rescue Problem Skin oraz Dr. Andrew Weil for Origins Mega Mushroom Skin Relief Face Mask. Kolejnym produktem jest krem pod oko, który czeka na swoją kolej, mianowicie GinZing Refreshing Eye Cream to Brighten and Depuff.


Paleta do konturowaia ze Smashbox jest moim odkryciem 2016 roku! Odkąd zaczęłam ją używać nie wracam do innych produktów. Korektor mineralny z MAC czeka zaś na swoją kolej, na razie jestem zadowolona z korektora z Lirene i sukcesywnie przy codziennym makijażu go wykańczam.


O sypkim pudrze z La Mer naczytałam się wiele świetnych opinii. I powiem Wam jedno: warto! Warto go mieć! Chociaż cena zabija :)


Cudowna paleta od Tarte Tartalette to jedna z moich makijażowych zachcianek w minionym roku, udało mi się ją zdobyć. I  powiem Wam, że nie żałuję tego zakupu.


Złota przesyłka od L'Biotica to maska, płatki pod oczy oraz maska do włosów, w styczniu znajdę w końcu dzień na domowe SPA z tymi kosmetykami.


Kosmetyki Bumble and Bumble w końcu uda mi się przetestować, jestem ich bardzo ciekawa, chociaż moje włosy nie są specjalnie wymagające. Maska która ostatnio uratowała moją twarz kiedy była bardzo sucha to Drink Up Intensive Overnight Mask to Quench Skin's Thirst od Origins. Moje cudowne Estee Lauder. Zapas ukochanego Advanced Night Repair, kremu Revitalizing Supreme Light oraz uwielbianego tuszu Sumptuous Extreme. Smashbox paleta cieni Full Exposure, pędzel MAC, puder sypki MAC oraz najbardziej popularny rozświetlacz z Bobbi Brown Shimerr Brick w kolorze Pink Quartz to kolejne nowości w mojej toaletce. Czyż nie wyglądają cudnie?


W końcu otarły do mnie dwie palety Morphe Brushes, na które miałam ochotę! Piękna 35OS oraz 35OM. Kolory są cudowne, a pigmentacja bardzo dobra, z czystym sumieniem polecam Wam te palety!


Po świętach ruszyła promocja w Perfumeriach Douglas m.in ma pomadki. Zakupiłam więc 3 szminki w płynie NYX Liquid Suede. TUTAJ pokazuję Wam co warto kupić w związku z tą promocją.


Oczywiście dotarło do mnie również ostatnie w minionym roku pudełko beGLOSSY, o którym będzie następny post.