15/04/2017

RECENZJA: Pilaten Black Head Pore Strip.

Cześć! Fala zaciekawienia czarną maską nie przeszła obok mnie obojętnie, no może sama bym jej nie kupiła, jednak trafiła do moich łapek dzięki mojej Ani, która ostatnio wręczyła mi saszetkę z tym kosmetykiem. Kupiła ją w jednej z drogerii w Krakowie przy ulicy Długiej za zawrotną kwotę 1,99 zł. Jesteście ciekawe, czy maska okazała się hitem i czy działa tak jak na filmikach? Zapraszam!


Jak przygotować buzię do nałożenia tego kosmetyku? Oczywiście musimy wykonać demakijaż, oczyścić ją, a następnie otworzyć pory. Jest na to kilka sposobów, pierwszym jest prysznic - gorąca para nam w tym pomoże, inną opcją może być przyłożenie do buzi gorącego ręcznika, czy pochylenie głowy nad naczyniem z wodą, oczywiście również gorącą. Osuszamy twarz i możemy przystąpić do aplikacji maseczki. 

Maska jest czarna, pachnie intensywnie, jakby klejem, nie jest mocno gęsta, bez problemu rozprowadzimy ją równomiernie na buzi. Nałożyłam ją na nos, policzki, brodę, omijając usta i z większym dystansem wokół oczu - nie chciałam sobie niepotrzebnie naciągać tam skóry podczas ściągania. Troszkę czasu musiałam poświęcić na dokładne umycie dłoni, gdyż kosmetyk ten brudzi wszystko. Schnie dosyć długo, na opakowaniu mamy informację, iż do całkowitego wyschnięcia musimy czekać 35-40 minut.  Po tym czasie bez większych problemów udało mi się ją ściągnąć. Czy było to nie przyjemne? Tak, ale porównywalne do standardowej maski peel off, nic strasznego, uwierzcie mi, wosk policzków jest bardziej bolesny - wiem, bo chodzę ;) 


Jak z działaniem? Dla mnie to typowa maska peel off, usunęła suche skórki, kilka cieńszych włosków, ale nic a nic nie zaradziła na wągry na nosie, czy na policzkach. Skóra była delikatnie wygładzona, lekko zaczerwieniona, ale nie było efektu z tych wszystkich filmików, gdzie wągry wręcz przyklejają się do maski i są w całości przez nią wyciągane. Niski koszt maseczki, na szczęście zrekompensował moje rozczarowanie.


12 comments:

  1. Też mnie nie zaskoczyła, taka o maska nic specjalnego ;)

    ReplyDelete
  2. Mam ją gdzieś w zapasach, muszę w końcu wypróbować:) wszystkiego dobrego z okazji świąt!

    ReplyDelete
  3. Kurczę muszę zakupić :)

    Miłego wieczorku ;) Buziaki ;*

    ReplyDelete
  4. Próbowałam ,żadnej rewelacji.

    ReplyDelete
  5. U mnie też się nie sprawdziła.

    ReplyDelete
  6. Dużo o niej słyszałam ,a jak widać nie warto to chyba lepsze działanie ma maska,którą sami zrobimy z węgla aktywowanego i żelatyny ;)

    Mój blog

    ReplyDelete
  7. Witaj! Również kupiłam tą maseczkę i niestety rozczarowałam się ,wągrów nie usunęła oraz głębszych zaskórników.Bardzo mnie zdziwiło jak na youtube dziewczyny testowały tą maseczkę krzycząc że usuwa włosy,zaskórniki,że jest jej ściąganie bolesne.Niewypał.

    ReplyDelete
  8. Mi to się wydaje, że Pilaten to podróbka innej maski, takiej droższej, której nazwy nie pamiętam, ale w podobnych klimatach. Ja mam mieszane uczucia, bo z jednej strony mnie ciekawi, a z drugiej zniechęca. Ale chyba zrobię tak jak Ty i kupię sobie próbkę :)

    ReplyDelete
  9. Mnie jakoś nie kusi ta maska. Może dlatego ze nie mam problemów z zaskornikami. Skutecznie rozprawia się z nimi szczoteczka soniczna

    ReplyDelete
  10. często o niej ostatnio czytam.

    ReplyDelete
  11. Mam podobne spostrzeżenia, co do tej maski. Za dużo mi z nosa nie wyciągnęła zanieczyszczeń. Ale w miarę ładnie pachnie, bo spodziewałam się jakiegoś ostrego smrodu, nawet nie wiem dlaczego. Też zamówiłam taką saszetkę, zamiast całej tuby, no i całe szczęście, bo tyłka nie urywa.

    ReplyDelete