25/04/2014

RECENZJA: Rimmel Match Perfection 101 classic ivory.

Witajcie! W związku z trwającą do niedzieli promocją na podkłady, pudry, róże i korektory w drogeriach Rossmann chciałabym przedstawić Wam dziś mojego faworyta jeśli chodzi o fluidy. W czasie trwania samej promocji nie skusiłam się na nić nowego, ponieważ moje zapasy kosmetyczne są na tyle duże, że mam problem z testowaniem nowości. Dlatego omijam Rossmanna szerokim łukiem, jednak w ostatnim tygodniu promocji na pewno wybiorę się na zakupy - mam na uwadze kilka pomadek.

Kryjący, niepozostawiający śladów podkład z zaawansowaną technologią Smart -Tone dla efektu nieskazitelnej, perfekcyjnej cery w każdym świetle. Wzbogacony drobinkami szafiru dla efektu świetlistej i promiennej cery. Trwałość makijażu przez cały dzień. 
Match Perfection zostaje na skórze przez cały dzień i nie wymaga żadnych dodatkowych poprawek. Jest lekki i beztłuszczowy, dobrze się rozprowadza, posiada ochronny filtr SPF18, dzięki któremu cera jest cały czas pod ochroną.
Match Perfection jest idealnym podkładem dla zabieganych współczesnych dziewczyn, ponieważ jego długotrwała formuła utrzymuje się na skórze do 16 godzin. Kolor nie blaknie, dzięki czemu można nosić go od rana do nocy, bez nanoszenia poprawek.
Cena: ok. 38 zł / 30 ml
Podkład zamknięty jest w smukłej szklanej butelce z pompką. Wszystko fajnie, ale przez to, że opakowanie jest ze szkła, jest ono ciężkie, a produkt pozostaje na ściankach, przez co nie widzimy ile fluidu pozostało w butelce. Zaskoczyło mnie to, iż pewnego razu zabrakło mi produktu. Przez obklejanie ścianek niestety nie wykorzystamy produktu do samego końca, dlatego wolę buteleczki typu air less. Pompka nie zacina się i dozuje odpowiednią ilość podkładu. Jeśli chodzi o sam kosmetyk to ma on płynną, dosyć rzadką konsystencję, dzięki czemu jest lekki. Kolor 101 jest drugim kolorem z 6 dostępnych odcieni i wg mnie jest idealny dla mnie, gdy nie jestem opalona. Jest to kolor neutralny, bez żółtych, czy różowych tonów. Pachnie przyjemnie, kremowo.

Czas na najważniejsze, czyli działanie. Podkład dobrze współpracuje zarówno z palcami, jak i z wszelkimi akcesoriami do makijażu - gąbeczkami, pędzlem typu flat top, czy z pędzelkiem języczkowym. Zauważyłam jednak, że służy mu wklepywanie w skórę, czyli największe krycie osiągamy używając pędzla typu flat top, czy gąbeczki. Podczas aplikacji palcami fluid kryje zdecydowanie słabiej. Pozostając w temacie krycia śmiało mogę stwierdzić, ze poradzi sobie z przebarwieniami na skórze, czerwonymi plamami, czy z bliznami potrądzikowymi. Oczywiście nie da rady z większymi niespodziankami, czy np z rankami, które powstały, gdy rozdrapiemy pryszcza, czy takimi, które pozostają po wyciśnięciu nieprzyjaciela, ale nie jest to kamuflaż, tylko podkład. Krycie możecie zobaczyć na zdjęciach poniżej (2 warstwy nakładane pędzlem flat top, sam podkład, bez pudru):
Jak widać podkład ten kryje przyzwoicie, nie powodując na buzi efektu maski. Wykończenie określiłabym jako półmatowe, buzia ma przyjemną "fakturę". Nie pozostawia na buzi płaskiego matu, twarz jest delikatnie rozświetlona, a jednocześnie matowa. Bardzo podoba mi się to jak zachowuje się na cerze. Nie podkreśla porów. W momencie posiadania suchych skórek zdarza mu się je podkreślić, jednak gdy skóra jest zadbana, po peelingu, lub gdy suche skórki nie "opanowały" naszej twarzy w dużej mierze to podkład ich nie uwidacznia. Mnie nie zapchał, nie spowodował wysypu nowych niespodzianek. Nie wysuszył cery. Jest wydajny. Wystarczył na kilka miesięcy używania. Nie zauważyłam, żeby miał tendencję do znikania w ciągu dnia. Nie spływa z buzi podczas upałów i dobrze współpracuje ze wszystkimi kremami, których używałam. Wadą jest to, że po pewnym czasie ciemnieje w butelce, na twarzy nie zmienia koloru, jednak dłużej trzymany w opakowaniu delikatnie zmienia kolor na ciemniejszy. 

Przy mojej cerze, o normalnym stopniu nawilżenia, czasami suchej, jednak bez problemów ze świeceniem się, ale za to z zmianami trądzikowymi, zaczerwienieniami i bliznami potrądzikowymi jest bardzo przyjemnym kosmetykiem. Gdy tylko wykończę zapasy kosmetyczne to na pewno do niego wrócę.

29 comments:

  1. Może też się kiedyś skuszę :)

    ReplyDelete
  2. Ja uwielbiałam ten żelowy. Ta płynna wersja mi nie przypadła do gustu. Generalnie wydawał mi się ciężki i robił nieładną "maskę" na buzi:(

    ReplyDelete
    Replies
    1. zależy jak był aplikowany, mi najbardziej przypadł do gustu nakładany flat topem :) gdy nakładałam pędzlem języczkowym to jakiś dziwny był :)

      Delete
  3. Kiedyś ten podkład długo był moim ulubieńcem, zużyłam dwa czy trzy opakowania ale raczej już do niego nie wrócę. Używałam tego samego odcienia co Ty, jednak moim zdaniem po kilku godzinach na twarzy zmienia kolor z neutralnego na różowy, co ostatecznie go zdyskwalifikowało ;-) Jednak dobrze go wspominam ze względu na lekką konsystencję i wydajność. Fakt, że niezbyt dobrze znosił nakładanie palcami - zdarzało mu się smużyć ale po dokładnym roztarciu ładnie się wchłaniał. Na pewno nie jest to podkład dla mojej mieszanej cery - nawet z pudrem po 2-3 godzinach cera się świeciła a podkład ścierał się i spływał nawet bez dotykania twarzy w ciągu dnia. Mam jeszcze jakieś resztki w buteleczce ale po wypróbowaniu Revlona raczej już się z Rimmelem nie polubimy ;-)

    ReplyDelete
  4. Miałam go kiedyś i nawet byłam zadowolona. Całkiem przyjemny produkt.

    ReplyDelete
  5. Na Twoich zdjęciach widzę, że podkład zachowuje się naprawdę przyzwoicie na skórze, dlatego przeczytałam również komentarze na wizażu (w razie gdybym miała jutro biec do Rossmanna ;)) Ale po tych przeróżnych opiniach raczej nie skusze się na niego... Przynajmniej nie teraz. Może w przyszłości uda się mi dorwać jakiś tester, który mnie przekona ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dlatego zawsze mówię, że gdy coś mi pasuje, niekoniecznie innej osobie będzie również pasować :)

      Delete
  6. Jestem pod wrażeniem, na twarzy wygląda naprawdę bardzo ładnie! Ja podkładów Rimmel kompletnie nie znam, nigdy żadnego nie miałam.

    ReplyDelete
  7. nie miałam tego podkładu :)

    ReplyDelete
  8. Mam go i również przypadł mi do gustu :)

    ReplyDelete
  9. Całkiem fajnie prezentuje się na twarzy ;-) Może kiedyś się skuszę

    ReplyDelete
  10. używam i jest to mój ulubieniec, ale mam kolor light porcelain więc najjaśniejszy:)

    ReplyDelete
  11. całkiem ładnie to wygląda ;) niedawno skończylam swoja drugą butelkę - póki co przerwa będę testować "nowości" :P mam spore opóźnienie

    ReplyDelete
  12. Mam go i jest swietny tylko wkurza mnie ze nie scala sie z cera tylko zostaje na wszystkim czego dotknie moja buzka np telefonie czy palcach :P

    ReplyDelete
  13. Juz długo czaję się na niego ale zawsze jest jakies ale ...
    pozdrawiam :P

    ReplyDelete
  14. miałam jaśniejszy odcień i spisywał się całkiem fajnie.

    ReplyDelete
  15. Ja skusiłam się ostatnio na Rimmel Stay Matte i póki co jestem z niego zadowolona. Jak wykończę obecny to może skuszę się na ten recenzowany przez Ciebie, bo podoba mi się jak wygląda :-)

    ReplyDelete
  16. Bardzo ładnie wygląda na twarzy.
    Mam zamiar wybrać się po podkłady do Natury, na pewno kupię Catrice i może ten, na pewno sprawdzę odcienie jak mi przypasuje to kupię.

    ReplyDelete
  17. Wg mnie niestety ma zbyt małe krycie. I odcień najjaśniejszy ładny ale wpada w różowe pigmenty ;/ gdyby nie to mogłby być moim ulubieńcem ;)

    ReplyDelete
  18. Mój ulubieniec! Mimo tego, że trochę różowieje to używam go już około rok. Krycie jest na prawdę przyzwoite, nie tworzy maski i nie podkreśla suchych skórek.

    ReplyDelete
  19. Chyba niestety nie dla mnie, a szkoda. Chciałabym wypróbować Wake Me Up, ale właśnie boję się tego brokatu.

    ReplyDelete
  20. Nie miałam jeszcze tego podkładu : całkiem fajnie kryje :)
    Ostatnio zakupiłam sobie Tree Match'a z L'Oreala :) Genialny, polecam Ci :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chyba na razie mam za dużo podkładów, które czekają na swoją kolej :P

      Delete
  21. Uwielbiam go! Jaka ukończe wszystkie podklady to na pewno do niego wrócę !

    ReplyDelete
  22. A ja niestety sie wyłamię, dla mnie za bardzo podkreśla nawet nieistniejące skórki.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Może to zależy od sposobu aplikacji?

      Delete
  23. Niestety ten podkład nie sprawdził się na mojej twarzy, wydawał sie być zbyt lejący, słabo krył niedoskonałości. Nakładanie kilku warstw nie jest dobrym pomysłem, bo wtedy buzia wygląda nienaturalnie, widoczny jest efekt maski.
    Dla mnie ulubieńcem jest AFFINITONE. Pani dermatolog przy jedej z wizyt bardzo go chwaliła ;)

    Asiu widzę,że masz problematyczną cerę...ja do niedawna również borykałam się z niemiłymi niespodziankami na twarzy. Nie miałam jednak przebarwień. Wszystkim z Was polecam kwas migdałowy. Z tego co wiem jesteś dobra z chemi wiec bez wiekszych problemów poradzisz sobie z przygotowaniem go.
    Ja przed pierwszym użyciem zastanawiałam się bardzo długo czy "zaryzykować". Zazwyczaj zabiegi kwasem wykonuję się u kosmetyczki ale wiadomo, że koszt zabiegu to grubo ponad 100 zł.
    Zanim sie zdecydowałam czytałam opinie innych dziewcząt na ten temat.
    W końcu postanowiłam spróbować. Kupiłam kwas migdałowy na stronie zrobsobiekrem.pl
    Ze wzgledu na fakt, że używałam go pierwszy raz postanowiłam na początek zrobić sobie tonik 10%.
    Podczas pierwszego zastosowania miałam kilka pryszczy na twarzy, które oczywiście wczesniej rozdrapałam. Tonik migdałowy sprawił ze zagoiły się w naprawdę zawrotnym tempie, każdego kolejnego dnia buzia wyglądała coraz lepiej. Dziś mija czwarty tydzień i na mojej twarzy nie ma zupełnie nic, od bardzo bardzo dawna :) cera jest gładka, rozjaśniona i bez zaskórniaków. Najpierw myję buzie EFFACLAR żel, używam toniku migdałowego, a nastepnie smaruję buzie DERMOGAL A+E.
    Naprawdę polecam wypróbować, tonik radzi sobie również z likwidacją przebarwień czy piegów.
    Pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moja buzia ma lepsze i gorsze dni, obecnie ma się gorzej i jest to spowodowane kilkoma czynnikami które zlikwiduję w ciągu najbliższego miesiąca, może 2.

      Na kwasy stosowane samodzielnie się nie piszę, używałam ich i podziękuję. Skusić się mogę na wizytę u kosmetyczki na kwasy. Innej opcji nie widzę. U mnie przebarwienia są w dużej mierze od słońca, bardzo dużo jasnych piegów.

      Delete
    2. chyba przeważnie gorsze dni...to że nakładasz na buzię kilka warstw tapety nie znaczy, że twarz wygląda lepiej. Na zdjęciu strasznie przebijają Ci się zaskórniki,to bardzo nieestetyczne.
      Przyda się specjalistyczna pomoc, to na pewno!

      Delete