13/01/2014

RECENZJA: Farmona - zestaw Sweet Secret Korzenne pierniczki z lukrem.

Witajcie, zastanawiałam się czy pisać, czy nie, mam troszkę roboty na uczelni, jednak zdecydowałam, że dziś napiszę i chyba w środę uda mi się coś dla Was napisać. Intensywny czas na uczelni teraz - w końcu za tydzień sesja. Zaraz po napisaniu notki uciekam do nauki i na chwilkę na uczelnię. Tak więc zapraszam na notkę, która troszeczkę przywoła klimat świat, a to dzięki zapachowi serii pierniczkowej od Farmony. Komplet upominkowy, który otrzymałam do testów składał się z:

  • Pierniczkowy peeling cukrowy do mycia ciała 225 ml
  • Pierniczkowy balsam do ciała 225 ml
  • Waniliowy krem do rąk i paznokci 100 ml

A cena takiego zestawu to 27 zł. Dzisiaj będzie mowa o dwóch produktach z tego zestawu, a dokładniej o peelingu i balsamie do ciała. O kremie do rąk innym razem, ponieważ jestem w trakcie zużywania kilku produktów tego typu i nie chcę otwierać kolejnego. Więc ta notka pojawi się dopiero za jakiś czas.
 
Najpierw się kąpiemy, a później nawilżamy ciało balsamem, więc tą koleją rzeczy zacznę od peelingu, który zamknięty jest w zgrabnym plastikowym opakowaniu - lubię takie opakowania kosmetyków tego typu, ponieważ wszystko dokładnie zostanie zużyte. Dodatkowo peeling zabezpieczony był również sreberkiem, co upewnia nas, że produkt nie był macany. Szata graficzna opakowania jest przyjemna dla oka, jednak po kilku "wizytach" ze mną pod prysznicem boczne naklejki brzydko zaczęły odchodzić od opakowania i byłam zmuszona je ściągnąć.
Sam peeling ma gęstą konsystencję i jest ciemno brązowego koloru. Drobinkami ścierającymi jest cukier trzcinowy, ale smakując (końcem języka) ten kosmetyk zauważyłam, że jest słony, więc nie jest to do końca peeling cukrowy. Gęsta, lecz śliska konsystencja sprzyja rozsmarowywaniu peelingu na ciele - jest to bardzo proste i przyjemne, jednak wielbicielki mocnego ścierania będą zawiedzione, jest to kosmetyk, który określiłabym jako słaby w kierunku średniego. Mnie nie zadowala ten peeling jeśli chodzi o właśnie takie właściwości.
Zapach kosmetyku jest taki, ze mam ochotę go zjeść, pachnie cudownie! Słodko, bardzo wiernie oddaje zapach pierniczków - u mnie w domu pierników się nie piecze, ale dostałam w tym roku worek pierników od mamy mojego K. Zapach ten nie utrzymuje się długo na ciele. Podczas maskowania ciała kosmetyk zabarwia się na mleczny kolor, więc spłukując go z ciała woda przybiera biały kolor, bez problemu pozbędziemy się resztek cukru z ciała, a po zmyciu kosmetyku oraz delikatnym osuszeniu na naszym ciele pozostanie bardzo delikatna warstwa olejku  niezależnie, czy spłukujemy się ciepłą, czy zimną wodą, warstwa ta zawsze jest lekka i nieklejąca, fajne rozwiązanie, gdy się spieszymy przed wyjściem  i nie mamy czasu na wsmarowywanie balsamu, ten film wystarczy nam na kilka godzin nawilżenia i zdrowo wyglądającej skóry.

Jeśli chodzi o wydajność to wystarczył na jakieś 6 aplikacji, dzięki temu, ze bardzo łatwo się go rozsmarowuje na ciele.
 
Balsam do ciała zamknięty jest w butelce o ciekawym kształcie, w razie potrzebny nie ma problemów z postawieniem jej do góry dnem, aby wykorzystać jak najwięcej produktu, opakowanie jest również na tyle miękkie, że możemy je rozciąć, aby wykorzystać kosmetyk w 100%. Zamknięcie nie powoduje problemów - nie otworzy się samo podczas przewożenia, jak również nie połamiemy sobie paznokci podczas jego otwierania. A otwór dozujący pozwoli nam na precyzyjne aplikowanie produktu.
Sam balsam ma lekką, aksamitną formułę i ma kolor jasnobrązowy, może delikatnie zmienić kolor skóry, u mnie podkreśla opaleniznę, którą zafundowałam sobie na sylwestrową noc. Więc lepiej poczekać na całkowite wchłonięcie produktu niż martwić się zabarwionymi ubraniami, a z wchłanianiem jest tak, że dzieje się to bardzo szybko, pozostawia na skórze lekki film jednak jest to film, który jest bardzo przyjemny i wskazuje na nawilżenie skóry, nie na jej natłuszczenie. Nie lepimy się po tym produkcie, nie podrażnia skóry, nawet aplikowany zaraz po goleniu. 

Tutaj zapach jest minimalnie chemiczny, mniej intensywny jak peelingu, ale jednak dla mnie przyjemny i zdecydowanie kojarzący się z pierniczkami. Jak długo się utrzymuje? Ok 4h na skórze. Opowiem Wam historię związaną z tym produktem. Mianowicie niedawno jechałam, jakieś 2h po kąpieli, autobusem i zastanawiałam się kto je pierniczki, a się okazało, że to moje dłonie tak pachną, jedyna część ciała która wystawała spod płaszcza :) więc zapach jest dosyć intensywny i może się gryźć z perfumami.
Nawilża delikatnie, nie jest to jakiś super efekt i osoby o przesuszonej skórze nie będą zadowolone. Wg mnie nawilżenie utrzymuje się ok 6h, więc po posmarowaniu się wieczorem, zwykle powtarzam nawilżanie rano - ale tutaj tylko moje nogi potrzebują czegoś extra, reszta ciała jest przyjemna w dotyku, aksamitna i miękka.
Ten produkt otrzymałam w ramach współpracy z firmą Farmona jednak nie wpływa to na moją ocenę produktu i przedstawia moje obiektywne zdanie na temat kosmetyku.

Bardzo dziękuję firmie Farmona za udostępnienie mi tego produktu do testów.

13 comments:

  1. Lubimy pierniczki, oj lubimy :D

    ReplyDelete
  2. juuuz czuje ten zapach ... :D

    ReplyDelete
  3. Mam ten zestaw i jestem w trakcie jego testowania :)

    ReplyDelete
  4. u mnie tez się szykują w tym tygodniu kolejne recenzję z tego zestawu. Ale on cały przepięknie pachnie <3 :))

    ReplyDelete
  5. ja bardzo lubie ten zestaw;)

    ReplyDelete
  6. Jakoś nie mogę nic kupić z tej Farmony, zawsze zapominam o tej marce jak jestem gdzieś w sklepie.

    ReplyDelete
  7. mniam, pewnie bym go zjadła

    ReplyDelete
  8. Lubię ten zapach, ale nie chciałabym czuć go na sobie kilka h

    ReplyDelete
  9. Zestwam raczej nie dla mnie... Wolę mocne peelingi i długotrwałe nawilżenie :) I nie wiem czy zapach piernika to coś dla mnie :)

    ReplyDelete
  10. Farmona króluje jeśli chodzi o zapachy :)

    ReplyDelete
  11. Chciałabym go w końcu dorwać ;-)))))!

    ReplyDelete
  12. ja bym się dała pokroić za te kosmetyki, uwielbiam Farmone i kocham pierniczki !! aż mi ślinka pociekła :)

    ReplyDelete