10/12/2013

DENKO: listopad 2013

Witajcie! W tym miesiącu denko pojawia się dosyć późno, bo dopiero 10 grudnia, mam nadzieję jednak, że uda mi się poprawić stan rzeczy i będę pisać częściej. Za chwilkę biorę się do fotografowania kosmetyków, które w najbliższym czasie pojawią się na blogu.
Co udało mi się w tym miesiącu zużyć? Niewiele, ale zawsze to coś. 10 produktów wylądowało w torebce przeznaczonej na zużyte opakowania, a zaraz wylądują w koszu :)
1. Lirene Antycellulitowa kremowa maska do ciała.
Przyznam szczerze, że nie używałam tej maski wg zaleceń z opakowania, gdzie napisane jest aby całość saszetki nanieść gruba warstwą na miejsca objęte cellulitem i pozostawić na około 15 min, a pozostałość po tym czasie wmasować. Ja używałam tego produktu jedynie na uda tak jak balsamu do ciała. Kosmetyk ten ma najbardziej zbitą konsystencję spośród nawilżaczy z tej serii - określiłabym tą konsystencję jako typową dla maseł do ciała. Niewielka ilość dobrze się wchłania i nie pozostawia żadnego filmu na skórze, a saszetka wystarczyła na 5 użyć na same uda. Skóra była przyjemnie nawilżona, gładka, napięta. Oczywiście nie zauważyłam działania antycellulitowego, bo tez nie używałam go wg zaleceń producenta. Jednak 5 zł za jednorazowy "zabieg" na nogi to wg mnie za dużo, tym bardziej, że jak już wcześniej pisałam nie wierzę w działanie takich kosmetyków. Myślę jednak, że po wysiłku fizycznym ta maska bardzo fajnie się sprawdzi.

2. Soraya So Fresh! Piękne Ciało Żel pod prysznic Lemon Twist.
Ten żel pod prysznic mogłabym wąchać i wąchać! Pachnie przecudownie - ciastkami cytrynowymi z nutką wanilii, nie umiem sobie przypomnieć nazwy ciastek, z którymi ten zapach się mi kojarzy. Opakowanie jest bardzo ciekawe i przyjemne dla oka, a sam żel dobrze się pieni i jak pisałam wcześniej obłędnie pachnie. Dobrze sobie radzi z oczyszczaniem skóry, zapach niestety nie pozostaje długo na ciele, jednak w łazience długo pozostaje w powietrzu. Nie wysusza i nie podrażnia skóry. 

3. Carrefour płatki kosmetyczne 120 szt.

4. Lirene Antycellulitowy peeling myjący.
Bardzo lubię wszelkiego rodzaju peelingi i ten kosmetyk pod żadnym względem mnie nie zawiódł. Ilość drobinek ścierających jest spora, a same drobinki są duże i ostre - takie jak w peelingu cukrowym. Zapach jest kremowy, nie utrzymuje się długo na ciele. Bardzo dobrze radzi sobie z wszelkimi suchymi skórkami na ciele. Po użyciu tego kosmetyku używałam balsamu z tej serii i skóra była zdecydowanie bardziej nawilżona i odżywiona, bez suchych skórek, aksamitna  w dotyku i bardzo miękka. Na pewno wrócę do tego peelingu ponieważ wg mnie jest bardzo dobry - wiadomo, że nie pobije peelingu kawowego własnej roboty, jednak jeśli chodzi o peelingi drogeryjne to ten zdecydowanie się wyróżnia spośród ich asortymentu.

5. Pharmaceris H-Keratineum, skoncentrowany szampon wzmacniający do włosów osłabionych.
Szampon ten bardzo przyjemnie pachnie, zapach utrzymuje się długo na włosach. Bardzo dobrze się pieni, na prawdę niewielka ilość szamponu wystarczała, aby umyć włosy. Dzięki niemu włosy się nie plątały, nie puszyły się i poprawił się ich stan - nie zmniejszył poziomu wypadania włosów, ale zdecydowanie włosy wyglądały zdrowiej - pięknie błyszczały, były miękkie i miłe w dotyku. Nie podrażnił skóry głowy i był bardzo wydajny - ok 3 miesiące codziennego używania.

6. Christian Dior J’adore.
Perfumy przywiezione przez moją siostrę z wycieczki do Turcji więc na pewno są to podróbki, jednak pachną jak oryginał, dlatego nie będę wypowiadać się o trwałości bo wystarczy dokładniej przyjrzeć się opakowaniu i widać, że nie jest to produkt oryginalny, jednak ich zapach bardzo przypadł mi do gustu i gdy skończą mi się perfumy pewnie do nich wrócę.

7. PALMER'S Cocoa Butter Formula Peeling do ciała Cocoa Body Scrub.
Jeden z moich ulubionych peelingów, jednak poznałam niedawno moc peelingów cukrowych i chyba przy takiej formie peelingu pozostanę - no i przy moim ukochanym peelingu kawowym. Bardzo dobrze radził sobie z wszystkimi suchymi skórkami i pozostawił aksamitna i miękką skórę, która była zauważalnie nawilżona. Pełną recenzję znajdziecie TUTAJ.

8. Under Twenty, Anti! Acne, Effect Perfect Cover (120 NATURAL MATT).
O tym produkcie nie będę pisać ponieważ w najbliższym czasie pojawi się jego recenzja.

9. Pharmaceris F, Nawilżający fluid antyoksydacyjny z sylimaryną SPF 20 (IVORY 01)
Przyjemny podkład w neutralnym odcieniu, jednak beż żółtych, czy różowych tonów, nie posiada żadnych drobinek. Krycie lekkie do średniego, ściera się w ciągu dnia (delikatnie), nie zapycha, nie uczula. Niestety ciemniej w ciągu dnia. Dokładną recenzje możecie przeczytać TUTAJ.

10. Under Twenty, Anti! Acne, krem nawilżająco-matujący.
Lekki krem na dzień, nadaje się pod makijaż, przyjemnie pachnie, nie powoduje rolowania się podkładu. Co do właściwości leczących skórę trądzikową to nie zauważyłam, jednak nie podrażnia i nie powoduje wysypu nowych niespodzianek. Pozostawia skórę delikatnie matową, nie wysusza.

A jak Wasze zużycia? Z chęcią zobaczę jak Wam poszło w listopadzie, więc zostawiajcie linki do swoich notek :)

Dodatkowo, tak jak pisałam na fan page, do końca miesiąca obowiązuje promocja w sklepie internetowym Farmony - na hasło "BLOG" dostajecie rabat 20% na wszystkie kosmetyki. Promocja dostępna TUTAJ.

16 comments:

  1. a z daleko j'adore wygląda jak oryginalne :D btw moje ulubione :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Klaudek bo nie widziałaś z bliska :P masakra jakaś tani plastik zakrętka, nawet odpryśnięta była w jednym miejscu :P

      Delete
  2. Ja zrezygnowałam z jesiennego denka, bo żenadą byłoby pokazać tych kilka opakowań. Za to będę zbierać się do denka jesienno-zimowego pod koniec lutego :) Mam nadzieję zasypać Was wtedy produktami ;)

    ReplyDelete
  3. Miałam 3 wersje zapachowe żeli Soraya, ale jakoś nie powaliły mnie te produkty. W przeciwieństwie do Ciebie żel cytrynowy pachnie mi Ludwikiem do mycia naczyń ;p

    ReplyDelete
  4. lepiej późno niż wcale ;) ja wczoraj zrobiłam rachunek sumienia z denek ;)

    ReplyDelete
  5. Uwielbiam zapach Dior J’adore.:)

    ReplyDelete
  6. Brrr ta cytryna jest okrutna ;oo Ja mam wersję malinową i z jej zapachu jestem dla odmiany bardzo zadowolona :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. chyba mam dziwne preferencje zapachowe :*

      Delete
  7. Dostałam balsam Soraya o tym samym zapachu :D

    ReplyDelete
  8. Miałam ten szampon do włosów z PHARMACERIS i bardzo mile go wspominam :)

    ReplyDelete
  9. Bardzo pokaźne denko :) U mnie jak na złość nic się nie kończy a także chciałabym zrobić taki post :)

    ReplyDelete
  10. Ja ten żelu Soraya Lemon twist tez mogę wąchać i wąchać i chyba nigdy mi sie nie znudzi. Zapach jest przecudowny orzeźwiający, cytrynowy. Zel ma fajna gęstą konsystencje, dzięki czemu nie przelatuje przez palce a dobrze sie rozprowadza i świetnie pieni. Super oczyszcza skore, naprawdę dobrze odświeża no i po użyciu skora pachnie cudownie. polecam - produkt wydajny, w przystepnej cenie :)

    ReplyDelete
  11. Ten uwielbiam ten żel cytrynowy Soraya ! Oprocz tego ze żel ma piękny zapach a tubka pięknie wygląda na polce jest to bardzo dobry produkt. Zel super oczyszcza skore, naprawdę dobrze orzeźwia - pewnie dzięki temu zapachowi no i nie wysusza skory.Moj ulubieniec ale planuje spróbować jeszcze malinowego i czekoladowego ! :)

    ReplyDelete