02/06/2015

RECENZJA: Murier Paris - Cleanser MP C+

Cześć! Po dwóch miesiącach używania i zdenkowaniu produktu z dzisiejszej notki chciałabym przedstawić Wam moją opinię na temat Cleanser MP C+ od Murier Paris. Cały czas staram się przekonać do mleczek, czy płynów micelarnych do zmywania makijażu, jeśli jesteście ciekawi, czy ten produkt zachęcił mnie do dalszych eksperymentów z demakijażem to zapraszam Was do przeczytania mojej opinii.


Doskonale usuwa wszelkie zanieczyszczenia skóry twarzy, pozostawiając go głęboko nawilżona i jędrna. Odpowiednio dobrane składniki zawarte w produkcie doskonale przygotowuje twarz do kolejnych etapów pielęgnacji.

Cena: 49 zł / 250 ml, dostępność TUTAJ.


Produkt znajduje się w poręcznej butelce w kształcie walca. Opakowanie jest nieprzezroczyste, ilość kosmetyku jaka pozostała do wykorzystania jest widoczna pod światło, lub możemy sugerować się wagą produktu. Aplikacja odbywa się za pomocą pompki, która posiada zabezpieczenie przed niepożądanym naciśnięciem, dzięki czemu nawet przewożąc kosmetyk w kosmetyczce nie musimy martwić się, czy się on wyleje. Szata graficzna przyjemna dla oka. Kolory czarny i biały nadają elegancji. Na opakowaniu jednak nie znajdziecie ani słowa w języku polskim. Jest za to skład, który każda osoba interesująca się tym co używa z pewnością rozszyfruje - ja się na tym nie znam i raczej nie patrzę na składy kosmetyków - wiem jedynie, że muszę unikać parafiny i oleju parafinowego bo mi nie służą.


Sam kosmetyk jest koloru białego, pachnie bardzo delikatnie, przyjemnie. Konsystencja jest typowa dla produktów tego typu. Kosmetyk ten dobrze radzi sobie ze wszelkimi zanieczyszczeniami, zarówno z makijażem jak również z kurzem i sebum zbierającym się na twarzy w ciągu dnia. Niestety zauważyłam, że podczas aplikacji buzia mnie piecze, nie było to mocne pieczenie jednak powodowało dyskomfort, mimo wszystko zużyłam mleczko do końca. Kosmetyk ten używałam również  do demakijażu oczu - radził sobie również z kosmetykami wodoodpornymi, nie pozostawiał dyskomfortu na powiekach. Na buzi nie pozostawiał żadnego filmu. Po demakijażu mleczkiem przecierałam twarz płynem micelarnym bądź tonikiem, wacik był już czysty. oprócz uczucia pieczenia nie powodował podrażnień, nie zapychał.

Używałam go również masując twarz dłońmi z mleczkiem, później zmywałam buzię wodą, w tym przypadku radził sobie gorzej z zanieczyszczeniami. 

Produkt poprawny, jednak nie powalił mnie na kolana. W znacznie niższej cenie znajdziemy podobne kosmetyki.

2 comments: