17/04/2013

RECENZJA: Vipera, Color of Rouge, Róż Collage 402

Hej hej! Kolorówka zawsze cieszy się większym zainteresowaniem niż pielęgnacja, także dziś kilka słów o różu który posiadam od stosunkowo niedługiego czasu, lecz zdążył podbić moje serduszko. Róż ten otrzymałam w paczuszce od Vipery na Fashion Trends, o którym pisałam TUTAJ i TUTAJ.
Róż zamknięty jest w niewielkim, plastikowym opakowaniu (średnica opakowania 4,5 cm, średnica różu ok 4 cm). Zatrzask opakowania jest mizerny, jak również napisy z opakowania po niedługim używaniu już się ścierają. Z tyłu opakowania nie ma daty ważności produktu.
Posiadam kolor 402 - jest to róż w odcieniu cegły ze złotymi drobinkami, które na szczęście giną na mojej buzi :) bardzo nie lubię się mocno świecić, nie lubię brokatu w kosmetykach - nie ważne jaki to jest kosmetyk - no chyba, że zależy mi na iskrzeniu to używam brokatu, jednak zdarza mi się to rzadko, wtedy jest to najczęściej brokatowa kreska, jednak drobinki w pudrze, podkładzie (poza jednym wyjątkiem - Rimmel Wake Me Up), różu, bronzerze, pomadce, czy błyszczyku są nie wskazane - ale to kwestia gustu :) w opakowaniu róż jest w postaci mozaiki kilku odcieni, po zmieszaniu mamy piękny ceglasty róż, który wg mnie idealnie pasuje do moich tęczówek. Będzie się nadawał dla bladolicych - obecnie jestem bardzo blada, jak również do cer opalonych i idealnie będzie podkreślał opaleniznę.
Sam róż należy do róży zbitych - co wg mnie jest zaletą, nie lubię miękkich róży, czy pudrów prasowanych ponieważ zawsze istnieje ryzyko tego, że nabierzemy za dużo różu na pędzel i zwyczajnie zrobimy sobie krzywdę, lub będziemy musieli usunąć z pędzla nadmiar różu, a wtedy najzwyczajniej na świecie marnujemy kosmetyk. Nakładam róż skośnym pędzlem z naturalnym włosiem, który jest przeznaczony do właśnie różu, czy bronzera. Róż jest przyjemnie na pigmentowany więc niewielka jego ilość wystarczy aby nadać naszym policzkom zdrowy kolor, co z resztą widać na zdjęciach. Róż nie pyli się, ale jest aksamitny i nie tworzy plan na buzi, bez problemu nawet najmniej wprawna ręka rozetrze go tak żeby na buzi nie było plam :)

Róż utrzymuje się na mojej buzi cały dzień, minimalnie traci na intensywności jednak nie tak żeby bylo trzeba go poprawiać. Nie zapycha, nie uczula. Został zdecydowanie moim ulubieńcem i obecnie sięgam po niego częściej niż po duo z E.L.F. o którym pisałam TUTAJ (jejku jakie ja kiedyś króciutkie notki pisałam!). Jak widać maniaczką róży nie jestem, ten to moja druga sztuka w kolekcji, jednak ejstem z niego niesamowicie zadowolona, może mam tio szczęście, że zawsze trafiam na odpowiedni. :)
Cena ok. 9 zł / 5,5 g

Zapraszam na drugiego bloga! Tam dziś pojawi się kolejna stylizacja :)

14 comments:

  1. Mam 2 róże z vipery i ten odcień też się wlicza. Nie używam, bo jest strasznie nienaturalny. Daje efekt taniego bronzera na mojej cerze..
    Chętnie bym się za coś wymieniła z kimś, bo szkoda kosmetyku, jest dobrej jakości.

    ReplyDelete
  2. Ciekawy odcień - jak dla mnie trochę za bardzo perłowy (przyzwyczaiłam się do matów);)
    Pozdrawiam;)

    ReplyDelete
  3. bardzo ładny kolorek, chociaż nie w moim stylu;)

    ReplyDelete
  4. bardzo, bardzo mi sie podoba, widze ze pasowalby rowniez do mojego typu urody :)

    ReplyDelete
  5. Bardzo ciekawy kolorek ;)

    ReplyDelete
  6. o, nie spodziewałam się takiego efektu po viperze!

    ReplyDelete
  7. Bardzo 'promiennie' wygląda ;)
    Ukradnę! :)

    ReplyDelete
  8. Podoba mi się jak wygląda na Twojej twarzy, muszę się zastanowić nad zakupem ;)

    ReplyDelete