9.01.2015

LUTY: Akcja zużywania zapasów próbek - INFO!

Hej! Niedawno pisałam na Facebooku, że chciałabym zorganizować akcję zużywania próbek, mam wrażenie, że nie do końca zostało zrozumiane o co mi chodzi. Przychodzę więc do Was z postem czysto informacyjnym jak chciałabym, aby ta akcja wyglądała.

Akcja trwałaby przez cały miesiąc LUTY 2015.
1. W okresie 01.02 do 05.02 należy zamieścić na blogu zdjęcie wszystkich posiadanych próbek wraz z ich ilością. Bardzo proszę o umieszczenie w poście banerku akcji i podlinkowanie do tego posta. Możecie napisać ile próbek chciałybyście zużyć przez okres trwania akcji,
2. Linki do Waszych postów z akcją znajdą się w tym wpisie oraz w moim poście, gdzie zamieszczę swoją kolekcję próbek.
3. W okresie 01.03 do 05.03 zamieszczacie u siebie podsumowanie akcji wraz ze zdjęciem i ilością zużytych próbek, jeśli macie ochotę możecie krótko opisać jak dane próbeczki się sprawdziły.
4. Ja w swoim podsumowaniu podlinkuję Was i Wasze zużycia.
5. fajnie by było gdybyście w pasku bocznym zamieściły banerek odnośnie akcji.

Co rozumiem pod pojęciem PRÓBKA? Są to wszelkiego rodzaju saszetki, również maseczki jednorazowe, miniaturki produktów, zaliczam tutaj też próbki zapachów.

8.01.2015

Inne zastosowanie kosmetyków, czyli jak wykorzystać buble.

Hej! Pewnie nie jedna z Was zakupiła kiedyś kosmetyk, który totalnie nie spełniał swojej roli i miałyście ochotę go wyrzucić, dlatego właśnie dzisiaj chciałabym przekazać Wam kilka innych zastosowań kosmetyków, które się nie sprawdzają w swojej pierwotnej roli.

Oliwka do ciała / olejek do włosów / oleje - Pewnie wielokrotnie zakupiłyście oliwkę która zamiast nawilżać jedynie tłuści ciało pozostawiając nieprzyjemny film, bądź obciąża Wasze włosy. Tutaj chciałabym zaproponować Wam dwie możliwości wykorzystania takiego kosmetyku. Pierwszym jest peeling do ciała - cukrowy bądź kawowy właśnie z dodatkiem oliwki. Przez to, ze ciało spłukujemy ciepłą wodą jej nadmiar zostanie usunięty z ciała i skóra zostanie przyjemnie nawilżona. Kolejnym sposobem jest dodanie oleju do maski do włosów - jeśli samodzielnie się nie sprawdził to mniejsza ilość wraz z innym produktem odżywiającym włosy może nam przypasować, o swojej ulubionej masce pisałam TUTAJ.

Szampon do włosów -  niejednokrotnie słyszałyście, że jeśli ten produkt nie polubi się z Waszymi włosami to możecie go użyć do mycia pędzli, jeśli macie szampon z odżywką to z pewnością podziękują Wam Wasze pędzle z włosia naturalnego a taką kąpiel.

Odżywka do włosów - jeśli obciąża Wasze włosy to spróbujcie golić nogi nią posmarowane, zmiękczy ona skórę, ułatwi poślizg maszynki i Wasze łydki będą gładkie na dłużej.

Płyn do kąpieli, żel pod prysznic - niektóre żele niestety wysuszają naszą skórę więc osobiście zużywałam  te produkty do prania, zwykle były to rzeczy na których jakoś bardzo mi nie zależało, czyli ścierki do podłogi itp. Można również używać ich do mycia podłóg, ja jednak preferuję płyny do mycia takich powierzchni lub płyn do mycia naczyń.

Matowe pomadki - jeśli mamy pod ręką taki produkt, a nie posiadamy w danym momencie różu do policzków to matowa szminka sprawdzi si w tej roli wprost idealnie, jednak potrzeba troszkę wprawy, aby nie wyglądać jak klaun :)

Krem do ciała - tłuste kremy do ciała moja babcia używała do czyszczenia butów i torebek. Kiedyś usłyszałam również, ze można nimi czyścić meble, jednak chyba nie zaryzykuję.

Pasta do zębów - chyba każdy z nas kiedyś chociaż raz czyścił nią srebro, dodatkowo kiedy nie mamy pod ręką innego specyfiku możemy posmarować nią wyprysk (działa to tylko z białymi pastami) i zostanie wysuszony.

Płyn do higieny intymnej - osobiście używam ich do mycia pędzli oraz włosów, a gdy jadę poza miejsce zamieszkania to najczęściej zabieram z sobą tylko płyn z Facelle i używam go do mycia ciała, włosów, twarzy.


A jakie są Wasze triki na inne wykorzystanie kosmetyków?

7.01.2015

DENKO: ostatnie 4 miesiące (wrzesień, październik, listopad, grudzień 2014)

Cześć! Dzisiaj chciałabym pokazać Wam produkty, które zużyłam w ostatnim czasie. Jest tego sporo, więc czeka Was dużo zdjęć i krótkich opinii :) podzieliłam sobie wszystko na kategorie i właśnie tak chciałabym Wam przedstawić zużycia z 1/3 roku.


Chyba najwięcej produktów w moich zużyciach to kosmetyki do mycia ciała. W minionych miesiącach otulałam swoje ciało w słodkich zapachach. Jako miłośniczka kokosa z chęcią używałam żelu pod prysznic Original Source Coconut, który zakupiłam podczas promocji w drogerii Rossmann, przyjemny produkt, który nie wysusza ciała, jednak szybciutko się kończy i jego zapach nie pozostaje na ciele. Skusiłam się też na wypróbowanie żelu marki Isana o zapachu marakuja i kokos. Pierwszy raz miałam styczność z tymi kosmetykami i przypadły mi do gustu, tanie, wydajne, dobrze oczyszczające ciało, jest tez duży wybór zapachów. Zdecydowanym hitem ostatnich miesięcy był olejek do kąpieli Bielenda ylang-ylang & róża, o którym pisałam TUTAJ. Jak tylko zużyję wszystkie kosmetyki do mycia z pewnością kupię kolejne ich produkty, ponieważ są wydajne, nie wysuszają ciała, cudownie pachną i nadają się zarówno do kąpieli, jak również jako żel pod prysznic. Dobrze myją i pozostawiają piękny zapach na skórze. Trójkę pięknie pachnących żeli pod prysznic Lirene (brzoskwiniowy deser, różany ogród, szampańska truskawka), które bardzo przypadły mi do gustu opisałam TUTAJ. Dodatkowo używałam peelingów do ciała. Jeśli mnie regularnie czytacie, to wiece, że preferuję ostre peelingi. Te które zużyłam w minionym czasie należą do delikatnych zdzieraków. Jednym jest pięknie pachnący porzeczkowy peeling myjący od Joanny, którego słodki zapach bez chemicznych nut podbił mój nos, nie wysusza, a drobinki peelingujące są bardzo delikatne. Drugim takim produktem był średniaczek z Ziaja czyli orzeźwiający peeling do twarzy i ciała, który niestety nie przypadł mi do gustu ponieważ był rzadki, nie pienił się, ciężko się go rozprowadzało na ciele, pełna recenzję znajdziecie TUTAJ. Jak zawsze pojawia się płyn do higieny intymnej Facelle, tym razem w wersji Sensitive. Jest to produkt wielozadaniowy, o którym pisałam TUTAJ. Obecnie zużywam kolejną butelkę tego produktu - do mycia ciała, włosów, twarzy. 

Jeśli chodzi o nawilżanie ciała to w ostatnim czasie nie popisałam się jeśli chodzi o zużywanie zapasów, mam nadzieję, ze zacznę je w końcu wykańczać ponieważ mam kilka otwartych produktów, które czekają na debiut na blogu oraz na wykończenie. Poprawny, jednak nie zachwycający był balsam ujędrniający od Nivea, nie dawał rady z bardzo wysuszona skórą, na szczęście szybko się wchłaniał i pozostawiał skórę otuloną charakterystycznym zapachem znanym chyba każdemu. Kolejny produkt to balsam intensywna regeneracja od Cztery Pory Roku, który niestety u mnie się nie sprawdził. Zapach nie podbił mojego nosa, a dosyć gęsta, tępa konsystencja zniechęcała mnie do używania tego balsamu. Dodatkowo kosmetyk ciężko się wchłaniał i pozostawiał na skórze tłusty film.


Kolejna kategorią kosmetyków są te do pielęgnacji włosów. Są tutaj zarówno hity, jak i produkty, które okazały się bublami. Dwie butelki szamponu dla dzieci Babydream (wersja zwykła i ułatwiająca rozczesywanie) pokazują jak bardzo lubię ten produkt. Jeśli odpowiednio myje się skalp to nie ma problemu z plątaniem włosów, dobrze je oczyszcza, nawet z olei. Nie obciąża, ani nie wysusza włosów, pełną recenzję znajdziecie TUTAJ. Szampon Schauma lekkość i pielęgnacja mnie zawiódł, niesamowicie obciążał moje włosy, po myciu wieczorem już rano były w tragicznym stanie, zużyłam go do mycia pędzli, a pełną recenzję przeczytacie TUTAJ. Teraz czas na produkt, który nie robił nic z moimi włosami, mowa o błyskawicznej odżywce do włosów farbowanych od Marion, nawet czasami je obciążał, jedynym plusem był przyjemny zapach, który długu się na nich utrzymywał, pisałam o niej TUTAJ. W końcu zużyłam odżywkę z z pokrzywą i zieloną herbatą od Joanna. Była to odżywka bez spłukiwania, jednak się nie sprawdziła i używałam jej przed myciem włosów, wtedy nie obciążała ich, a przy okazji pomagała w ich rozczesywaniu, pełną recenzję znajdziemy TUTAJ.


Teraz czas na pielęgnacje twarzy. Bardzo przyjemny okazał się Max Matt Gel od Clarena, którego recenzję możecie przeczytać TUTAJ. Świetnie oczyszczał twarz i pomagał w walce z niedoskonałościami, jednocześnie nie wysuszając cery. Jak zawsze używałam też żelu z Biedronki, tego różowego, mojego ulubionego, BeBeauty delikatny żel-krem łagodzący do mycia twarzy, który porównywałam z niebieskim TUTAJ, w przeciągu 4 miesięcy zużyłam 2 opakowania. Celia Kolagen - Płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu to produkt, którego używałam do odświeżania twarzy oraz do domywania buzi po demakijażu i właśnie w taki sposób najlepiej się sprawdzał, pełną recenzję znajdziecie TUTAJ. Kolejny raz używałam peelingu morelowego dla skory tłustej i trądzikowej od Soraya i jak zawsze byłam bardzo zadowolona, peeling ma przyjemną konsystencję, a mocno ścierające drobinki bardzo przypadły mi do gustu. Drugim zużytym peelingiem do twarzy jest ten od Ziaja z serii Liście Manuka, czyli pasta do głębokiego oczyszczania twarzy przeciw zaskórnikom, który bardzo lubię i jego pełną recenzję znajdziecie TUTAJ, a ja z pewnością do niego wrócę, gdy tyko zużyję ten który obecnie używam. Nie używam regularnie wody termalnej, ale skoro ją dostałam w prezencie to z chęcią codziennie rano budziłam się dzięki niej, zdarzało mi się biegać za moim mężczyzną po mieszkaniu i go psikać nią gdy chciałam mu zrobić żart :) mowa oczywiście o wodzie termalnej od Vichy. Bardzo przyjemnym produktem okazał się krem do twarzy Alterra Hydro Tagescreme Bio-Traube und Bio-Weisser Tee (Krem nawilżający z winogronem i białą herbatą na dzień) o którym pisałam TUTAJ. Zużyłam również krem pod oczy z Anatomicals, który był niesamowitym bublem, moją opinię na jego temat znajdziecie TUTAJ. Kolejne opakowanie spirytusu salicylowego to już tradycja w mojej pielęgnacji, używam go sporadycznie w momentach nasilonego trądziku aby szybko wysuszyć wypryski.


Jeśli chodzi o kolorówkę to zdenkowałam oba kolory podkładów Lirene Glam & Matt, które posiadałam, pojawiła się o nich notka, gdzie je bardzo chwaliłam, TUTAJ znajdziecie recenzję. Z pewnością do nich wrócę, chociaż znalazłam ideał jeśli chodzi o fluid i nie jest to Lirene. Drugim produktem jest ulubiony puder wykańczający, czyli Creme Puff od MaxFactor 05, który niestety nie przeżył 2 upadków i zdecydowałam się na zakup kolejnego opakowania.


Ostatnia część zużyć to mały misz-masz, czyli perfumy Celine Dion Signature i ulubiona kulka z Garnier. Oprócz tego miniaturka olejku Nuxe Huile Prodigieuse, która tak bardzo mnie oczarowała, e kuppiłam pełnowymiarowe opakowanie, a całą recenzję najdziecie TUTAJ. Oprócz tego 9 próbek.

PODSUMOWUJĄC: 31 produktów pełnowymiarowych i 9 próbek

4.01.2015

RECENZJA: Essence kremowy rozświetlacz soo glow! 10 look on the bright side.

Cześć! Na początku nowego roku kalendarzowego czas na szalony karnawał, dlatego chciałabym dzisiaj pokazać Wam produkt, który skradł moje serduszko końcem minionego roku, i idealnie będzie się sprawdzał podczas wykonywania makijaży imprezowych  i nie tylko.


Blask totalnie glamour! Rozświetlacz daje cerze piękne rozświetlenie. Jego kremowa konsystencja zmienia się w aksamitną pudrową, zaraz po aplikacji. Łatwy do nakładania palcami, zapewnia wspaniałe akcenty na policzkach, pod brwiami lub w wewnętrznych kącikach oczu.

Cena: 11,99 zł / 4g.


Produkt zamknięty jest w poręcznym opakowaniu zamykanym na klik, nie boję się, że połamię paznokcie podczas jego otwierania, a sam plastik wydaje się być solidny. Na opakowaniu znajdziemy krótki opis produktu, skład, wagę oraz okres przydatności do używania od czasu otwarcia. Sam kosmetyk jest bezzapachowy, o kremowej konsystencji. Do wyboru mamy 2 kolory:
10 look on the bright side - złoty,
20 bright up your life - różowy.

Posiadam kolorek złoty, chociaż długo zastanawiałam się, który odcień będzie dla mnie odpowiedni. Nakładany na twarz momentalnie zmienia swoją konsystencję z kremowej na pudrową. Aplikowałam go palcami, jak również pędzelkiem mini kabuki i obecnie właśnie tak najczęściej jest przeze mnie nakładany pod łuk brwiowy, na skronie i w okolicy górnej wargi. Nie ma problemu z jego aplikacją, nie tworzy plam, nie ściera nałożonego wcześniej podkładu, czy pudru. 


Mój zloty kolorek daje piękną poświatę o satynowo-perłowym wykończeniu, nie ma tutaj mowy o tanim błysku, nie posiada drobinek brokatu, które mogłyby się przemieszczać po twarzy w ciągu dnia. Po delikatnym roztarciu niewielkiej ilości produktu (jest bardzo dobrze napigmentowany) tworzy się piękna tafla odbijająca światło i nadająca twarzy naturalny blask, dla mnie efekt jest super, co z resztą możecie zobaczyć na załączonych zdjęciach.

Jeśli chodzi o trwałość to nie zauważyłam, aby się ścierał, przez cały dzień pięknie błyszczy. Zakupiłam go niedawno, jednak wydaje mi się, że nie będzie to produkt mało wydajny, wręcz przeciwnie, powinien wystarczyć na długo.

Po co więc przepłacać? 12 zł to nie jest majątek, a ten produkt zdecydowanie trafia do odkryć 2014 roku :)


Jeśli chodzi o resztę makijażu to użyłam:

podkład: Collistar, Perfect Wear Podkład w Płynie wodoodporny 03
puder: Max Factor, Creme Puff Pressed Powder Puder odcień 05 Translucent
konturowanie: Dr Irena Eris, PROVOKE - FACE OVAL DESIGNER Modelator twarzy.
tusz: Clinique, High Impact Mascara
pomadka: Golden Rose, Perfect Shine Lipstick 207

30.12.2014

Pomysł na prezent: URODZINY/ŚWIĘTA/WALENTYNKI.

Dzisiaj szybciutki post na temat pomysłu na prezent. Pewnie już widziałyście takie pudełka, jednak chciałam się podzielić z Wami moją wersją. To jedynie dodatek do prezentu, który otrzymał w święta :)


Pudełko po butach obkleiłam jednokolorowym papierem. Nie wiedziałam, że w okresie świątecznym będę miała problem z zakupem papieru w jednym kolorze, ten udało mi się dorwać w Rossmannie (biały w fioletowym pobłyskiem). Wyłożyłam go niebieską bibułą, przygotowałam sobie karteczki i zakupiłam potrzebne rzeczy, tak więc mój mężczyzna znalazł w paczuszce:


NA OSŁODĘ - ulubione słodycze,
NA SZCZĘŚCIE - słonik z masy perłowej,
NA ROZMNOŻENIE - grosiki,
NA ZDROWIE - szampan,
NA NERWY - herbatki na ciśnienie,
NA CHŁODNE WIECZORY - ulubione herbaty,
NA ROZBUDZENIE - dobra kawa.

20.12.2014

BUBLE: Schwarzkopf Schauma, Anatomicals, Colgate, Ziaja.

Hej! Nie lubię pisać o kosmetykach, które się nie sprawdziły, o przeciętniakach też niechętnie piszę, wolę podzielić się z Wami perełkami które odkrywam. Nazbierało się jednak kilka produktów, które wg mnie są totalnymi niewypałami i chciałabym się z Wami tym podzielić. Kilka z tych produktów znalazło się już w projekcie denko, o którym przeczytacie w następnym poście.


Schwarzkopf, Schauma, Szampon Lekkość i Pielegnacja.
Cena: 9 zł / 400 ml

Pamiętam, że kiedyś bardzo lubiłam szampony tej firmy, dlatego postanowiłam zobaczyć jak teraz zareagują na nie moje włosy. Niestety nie byłam zadowolona z efektu. Pomimo przyjemnego zapachu i tego, że dobrze się pieni bardzo obciążał moje włosy, po wieczornym myciu następnego dnia w okolicy południa były już oklapnięte i tłuste. Zużyłam go do mycia pędzli, którym nie robił krzywdy.


Anatomicals, Peeling do twarzy.

Co oddałabyś za cerę modelki po obróbce w Photoshopie®? Albo gwiazdy filmowej albo tej dziewczyny, której tak zazdrościsz? Może prawą rękę? Dziewczyny zawsze mówią, że oddałyby wszystko, żeby umówić się z mega przystojnym ciachem. Teraz role się odwrócą: Przystojniakowi będzie trudno wziąć Cię w ramiona, kiedy już odda prawe ramię za randkę z Tobą, bo nie będzie mógł się Tobie oprzeć. Dzięki naszej nowej serii jesteś naprawdę gorącą laską! 

Cena: 20 zł / 150 ml (kupiłam na wyprzedaży w Douglas za 5 zł)

Peeling do twarzy, który nie spełnia podstawowego zadania jakim jest ścieranie martwego naskórka jest u mnie skreślony, ten dodatkowo w ogóle się nie pieni i zdarzało mu się wywoływać pieczenie na mojej twarzy. Drobinek peelingujących jest w nim niewiele, są duże, jednak bardzo delikatne, zdecydowanie wolę mocniejsze ścieranie. Obecnie zużywam go do ciała, jednak nawet tutaj się nie sprawdza.


Anatomicals, Regenerujący krem pod oczy.
Cena: 20 zł / 150 ml (kupiłam na wyprzedaży w Douglas za 5 zł)

Krem, który dosłownie nie robił nic, zaraz po wchłonięciu odczuwałam dyskomfort i brak nawilżenia okolic oczu, na razie zależy mi właśnie na tym, aby skora wokół oczu była nawilżona, a za kilka lat zacznę używać kremów przeciwzmarszczkowych. Nie podrażniał oczu jednak dyskwalifikuje go uczucie ściągnięcia cery po wchłonięciu.


Colgate, Płyn do płukania jamy ustnej bez alkoholu, PRO zdrowe dziąsła.
Cena: 14 zł / 400 ml

Płyn do płukania ma odświeżać oddech, tego oczekuję od produktów tego typu. Tutaj mamy styczność z płynem bez alkoholu o słodkawym posmaku, który wg mnie działa odwrotne, oddech dużo szybciej się "psuje", mam wrażenie, że zęby są ponownie zabrudzone i nie są gładkie pod językiem. Z podkulonym ogonem wracam do Listerine.


Ziaja, Orzeźwiający peeling do twarzy i ciała.
Cena: 8 zł / 200 ml

Peeling całkiem przyjemnie pachniał, jednak podczas używania niezmiernie denerwował mnie fakt delikatnego ścierania, zdecydowanie wolę mocne zdzieraki. Tutaj są malutkie drobinki, jednak jest ich dosyć sporo, nie są ostre, a sam produkt jest rzadki. Przebolałabym ten fakt gdyby się pienił, jednak tutaj nie było ani odrobiny piany, przez co ciężko go rozprowadzić na całym ciele i jest mało wydajny. Nie wyobrażam sobie używania go do twarzy.

17.12.2014

Wyniki konkursu + konkurs na Facebooku.

Dzisiaj szybciutko chciałabym przekazać Wam informację kto wygrał zestawik od Clarena. Wszystkie Wasze odpowiedzi na pytanie były poprawne. Wygrywa osoba o mailu:

adrianna.lozowska@gmail.com

Gratulacje!

Czekam na maila z adresem do wysyłki do niedzieli 21.12.2014 (mój adres mail: asiablog.pl@gmail.com), jednak fajnie by było dostać wcześniej adresik, istniałaby szansa na to iż paczuszka dotrze na Święta.

Zapraszam Was na konkurs, który trwa na Facebooku:


11.12.2014

TECHNICZNIE cz. 2: Zakładki na blogu (strony).

Cześć! Postanowiłam kontynuować posty na temat bloggera i jego wyglądu. Chciałabym pokazać Wam jak prosty jest w obsłudze, na tyle, że każda/każdy z Was poradzi sobie ze zmianami na swoim blogu. Koniecznie dajcie mi znać z czym macie problem! Postaram się Wam pomóc w kolejnych postach z tej serii. Chciałabym też dowiedzieć się, czy przydadzą się Wam takie notki.

Dzisiaj na tapecie jest tworzenie zakładek na Waszym blogu, dla niektórych sprawa prosta, a dla innych jest to czarna magia. Istnieją 2 rodzaje zakładek, pierwsze to takie, gdzie sami tworzymy jej treść (np. zakładki "współpraca", czy "o mnie"), drugie to przekierowanie, które mają nas prowadzić do konkretnej grupy postów (np. posty o tematyce urodowej, recenzje, czy moda).

1. Zakładka, gdzie sami wpisujemy jej treść, czyli np. "o mnie".

Wszystko zaczynamy od wejścia w główny panel bloggera. I klikamy w zakładkę "strony"
 Następnie klikamy "Nowa strona".
Tworzymy zakładkę jak nowego posta. Dodajemy tytuł (1), następnie uzupełniamy tekst zakładki (2), możemy zaznaczyć, czy chcemy, aby można było komentować daną stronę (3), następnie publikujemy jak notkę (4).

2. Zakładka, która przenosi nas do konkretnej grupy tematycznej postów.

Tutaj sprawa wygląda troszkę inaczej. Musimy zacząć od uporządkowania naszych postów i nadania im kategorii, jak to zrobić? Do każdej notki dodajemy etykietę, która będzie dla niej charakterystyczna, u mnie są to np etykiety "uroda" czy "ootd". Niestety jeśli chcecie wszystkie notki w danej zakładce musicie zrobić to z każdą notką od początku Waszego bloga (jeśli wcześniej tego nie robiliście). Później z pewnością dodawanie etykiet wejdzie Wam w nawyk :) pamiętajcie, że później pod daną zakładkę będzie mógł być dodany JEDEN link.
 Jak dodać etykiety?
 Jak znaleźć link do danej etykiety?

Kopiujemy link ze zdjęcia wyżej i możemy się brać za tworzenie zakładek, które będą nas przenosić do konkretnej grupy postów.
 Dodajemy link zewnętrzny, który uzyskaliśmy wcześniej.
 Wpisujemy tytuł strony (1) oraz link (2) i zapisujemy (3).
Możemy jeszcze zmienić kolejność stron (1), w tym samym panelu po przewinięciu go w dół. jak również zmienić poziomy pasek na pionowy (2).