12.04.2014

Instagram na PC.

Od dziś możecie śledzić mnie również na Instagramie :) jeśli jesteście ciekawe co u mnie słychać, w postaci obrazkowej to serdecznie Was zapraszam do obserwowania profilu TUTAJ.

Na razie dodaję zdjęcia z kompa. Jeśli jesteście ciekawe jak korzystać z Instagramu w komputerze to koniecznie dajcie znać, z chęcią Wam pokażę :)

RECENZJA: Under Twenty - płyn micelarny o działaniu antybakteryjnym.

Witajcie! W związku z tym iż produkt który jest w tytule postu jest na wykończeniu postanowiłam napisać dziś o nim kilka słów. Doskonale wiecie, że poniżej lat 20 już od jakiegoś czasu nie mam, tylko troszkę więcej, nie przeszkadza to jednak w tym, że bardzo lubię produkty z tej linii naszej krajowej marki jaką jest Laboratorium Kosmetyczne dr Irena Eris. 


24h PRZECIW! TRĄDZIKOWI - skuteczna codzienna pielęgnacja skóry ze skłonnościami do powstawania trądziku.
Pierwszy na rynku kosmetyków na trądzik płyn micelarny o działaniu antybakteryjnym! Produkt doskonale zmywa makijaż i oczyszcza skórę z zanieczyszczeń. Zalecany dla skóry trądzikowej. Płyn wykazuje działanie łagodzące. Skuteczność zawdzięcza połączeniu aktywnych substancji przeciwtrądzikowych oraz oczyszczających.

Skuteczność potwierdzona dermatologicznie.

Płyn znajduje się w plastikowej butelce o kształcie walca - typowej do produktów tego typu wypuszczanych na rynek przez U20. Zamkniecie jest szczelne, a otwór dozujący odpowiedniej ilości. Kosmetyk jest konsystencji wody, pachnie przyjemnie, mentolem. Po potrząśnięciu pieni się, jednak wylany na wacik podczas przecierania buzi już nie występuje zjawisko pienienia się.

Produkt szybko się wchłania. Dobrze radzi sobie z resztkami makijażu. Żeby zmyć nim cały makijaż zużyć musimy dosyć sporo wacików i produktu. Żałują, że nie można nim zmywać makijażu oka, ponieważ płyny micelarne zawsze kojarzyły mi się z pełnym demakijażem. W tym wypadku musimy posiadać osobny produkt do usunięcia kosmetyków z oka - płynu dwufazowego, mleczka, czy innego micela. 

Przyjemnie odświeża i tonizuje buzię, nie powoduje uczucia ściągnięcia cery, nie wysusza. Nie powoduje podrażnień, nie zauważyłam, aby radził sobie z niedoskonałościami, nie pomaga w ich zaleczeniu. Jednak na pewno w jakimś stopniu przyczynił się do tego iż wypryski pojawiają się rzadziej na mojej twarzy.
Cena: ok. 15 zł / 200 ml


Ten produkt otrzymałam w ramach współpracy z firmą Under Twenty jednak nie wpływa to na moją ocenę produktu i przedstawia moje obiektywne zdanie na temat kosmetyku - jednak każdy ma inną skórę więc możecie mieć odmienne zdanie na jego temat.
Bardzo dziękuję firmie Under Twenty za udostępnienie mi tego produktu do testów.

RECENZJA: Isana - Plastry z woskiem do depilacji twarzy i okolic bikini na zimno

Witajcie! Po przebojach z szablonem w roli głównej, jednak zostałam przy pierwotnym pomyśle. Ale już mi się to nie widzi. No ale cóż, może jednak przejście na własny serwer i piękny płatny szablon ziszczą się wcześniej niż planuję.

Każda z nas chce wyglądać perfekcyjnie, czasami przeszkadzam nam w tym np. wąsik. Jest to często spotykany problem. Pomimo tego, że naturalnie moje włosy nie są bardzo ciemne, to oprawę oczu i owłosienie nóg i rąk stanowią ciemne włosy. Jeśli chodzi o wąsik to niestety też występuje, szczególnie w kącikach ust. Pojedyncze włoski rosną też na brodzie, do tego zauważyłam ciemne owłosienie na policzkach. Na szczęście nigdy nie wpadłam na pomysł depilowania tych miejsc maszynką, czy brzytwą. Na początku usuwałam pojedyncze włoski pęsetą, jednak było to bardzo czasochłonne. Ostatnio postanowiłam zakupić wosk - wybrałam ten z Rossmanna i to o nim będzie dzisiejszy post.

ISANA plastry z woskiem do depilacji twarzy i okolic bikini na zimno umożliwiają nieskomplikowane, szybkie i dokładne usuwanie drażniących, zbędnych włosków. Plastry z woskiem na zimno zawierają aloes i olej z pestek winogron. Usuwają włoski u samej nasady, dzięki czemu skóra pozostaje piękna i gładka przez wiele tygodni.

W kartoniku znajdziemy 20 plastrów odpowiedniej wielkości, aby zafundować sobie depilację wąsika - tylko do tego celu ich używałam, ewentualnie policzków. Do tego 4 chusteczki kosmetyczne nasączone oliwką, aby usunąć pozostałości wosku raz oczywiście instrukcja jak należy się z nimi obchodzić.

Sposób użycia:
1. Skóra ma być czysta, sucha i odtłuszczona. Optymalny wynik depilacji uzyskuje się gdy włoski mają ok. 4 mm długości.
2. Rozgrzewamy plaster wosku pocierając go między dłońmi. Rozdzielamy pasek.
3. Przykładamy rozdzielony pasek do skóry i wygładzamy jego powierzchnię zgodnie z kierunkiem wzrostu włosów. Nie zostawiamy plastra na dłużej niż kilka sekund.
WARGA GÓRNA: Plaster przykładamy od środka wargi do kącika ust. Odrywamy plaster w kierunku nosa
BRODA: Tutaj plaster odrywamy w kierunku nosa.
4. Odrywamy plaster szybkim i zdecydowanym ruchem, w kierunku przeciwnym do kierunku wzrostu włosów.
5. Resztki wosku usuwamy chusteczkami dołączonymi do plastrów lub jakąkolwiek oliwką.

Plastry szybko się nagrzewają, bez problemu je rozdzielimy i przykleimy na twarz. Samo ich ściąganie nie jest miłe i przyjemne, ale depilacja woskiem, czy depilatorem dla mnie nie jest sympatycznym zabiegiem, jednak czego się nie robi dla piękności! Bardzo zaskoczyło mnie to iż tak tanie plastry, ok 8 zł, bardzo dobrze radzą sobie z włoskami, które występują na mojej twarzy. wystarczył jeden plaster (2 jego części), abym pozbyła się wąsika oraz pojedynczych włosków na brodzie. Oczywiście po zerwaniu plastra przykładałam go jeszcze kilkakrotnie do depilowanego obszaru, aby całkowicie pozbyć się włosków. Efekt utrzymuje się około 2 tygodni.

Wadą wszystkich plastrów jest również to, że zaraz po depilacji, pomimo przetarcia miejsc, w których używany był produkt, oliwką, jest zaczerwienienie, które u mnie utrzymuje się nawet 3h. Dlatego radzę wykonywać ten zabieg w momencie kiedy nie macie zaplanowanego wyjścia. Chusteczki dobrze radzą sobie z resztkami wosku.

Nie używałam plastrów na inne części ciała. Jedynie na policzki, ale tam było trochę ciężej, ponieważ te włoski są znacznie cieńsze niż włosy z wąsika.

9.04.2014

RECENZJA: BingoSpa szampon bez SLES/SLS z olejem arganowym.

Witajcie! Dzisiejszy post będzie troszkę dziwny, dlaczego? Nie zauważyłam, że podczas hurtowego robienia zdjęć podczas fotografowania kosmetyków zabrakło wśród nich dzisiejszego bohatera notki. Takim sposobem mam jedynie jedno zdjęcie, w dodatku zbiorowe, na którym szampon marki Bingo Spa się pojawia. No cóż, zdjęcia są mało ważne, chociaż nie lubię czytać blogów, gdzie zamiast własnych zdjęć pojawiają się cały czas fotki z internetu - taki post jest dla mnie mało wiarygodny, nigdy nie wiem, czy nie jest to skopiowana, bądź, co gorsze, wymyślona opinia.
Opakowanie produktu to niewielka buteleczka (100 ml) z ciemnego plastiku. Zabezpieczona jest tak jak wszelkiego rodzaju butelki plastikowe z napojami, dzięki temu wiemy, że nikt wcześniej nie otwierał naszego produktu. Otwór dozujący jest ogromny, więc trzeba uważać podczas wylewania produktu, fajnie by było gdyby producent zadbał o ten aspekt. Dodatkowo naklejka na produkcie jest papierowa i bardzo szybko się starła, rozpuściła. Pod tym względem kolejny minus. Jeśli chodzi o sam produkt jest bardzo gęsty, przez co w połączeniu z dużym otworem dozującym bardzo często wylewałam go zbyt dużo na rękę, bardzo wpływało to na jego wydajność. Pachnie bardzo słodko, mdło, zapach ten mi nie odpowiada i niestety zostaje dosyć długo na włosach.
Szampon bardzo dobrze się pieni, tworzy gęstą pianę. W związku z gęstą konsystencją ciężko równomiernie rozprowadzić go na włosach. Początkowo mieszałam go na dłoni z wodą, lub nakładałam kilka małych porcji w różne rejony głowy. Kiedy troszkę go ubyło zaczęłam dolewać wodę do opakowania. Nie wpłynęło to ujemnie na jego właściwości, wręcz dużo przyjemniej myło mi się nim włosy ponieważ łatwiej go rozprowadzałam, a nie stracił swoich właściwości pieniących. Jest to jeden z najmocniej oczyszczających szamponów jakie miałam, włosy o po jego użyciu były bardzo czyste, co dało się już poczuć podczas jego spłukiwania. Nie polecam stosowania przez dłuższy czas, może wysuszyć włosy. Bardzo plącze. Po myciu polecam używanie odzywki, która rozwiązuje problem splatanych włosów i zapobiega puszeniu się włosów, co było częstym zjawiskiem, gdy jej nie używałam. Dobrze zmywa oleje, w tym zadaniu sprawdza się na prawdę super. Nie podrażnia.
Podsumowanie
Opakowanie
Za duży otwór dozujący, mała pojemność. Etykieta pod wpływem wody się rozpuszcza.
Zapach
Mdły, słodki, dla mnie niezbyt przyjemny.
Konsystencja
Gęsta, przez co zbyt dużo produktu wydostaje się z opakowania.
Najlepiej rozcieńczyć szampon, nie traci wtedy swoich właściwości i łatwiej się go używa.
Działanie
Bardzo dobrze się pieni. Nie ma problemów ze spłukaniem go z włosów.
Świetnie oczyszcza. Super nadaje się do zmywania olei z włosów.
Może przesuszać włosy. Nie do codziennego użytku, chyba, że wspomagamy się odżywką.
Nie podrażnia skalpu.
Plącze włosy. W tym również pomaga odżywka/maska.
Cena
12 zł / 100 ml
Dostępność
Ten produkt otrzymałam w ramach współpracy z firmą BingoSpa jednak nie wpływa to na moją ocenę produktu i przedstawia moje obiektywne zdanie na temat kosmetyku.
Bardzo dziękuję firmie BingoSpa za udostępnienie mi tego produktu do testów.

8.04.2014

Paese Box + KONKURS!

Witam Was serdecznie, dzisiaj chciałabym przybliżyć Wam Paese Box, który dostałam od firmy Paese. Zdecydowałam się pokazać Wam go na blogu ponieważ zdjęcia, które wrzuciłam na Facebooka nie pokazują w pełni uroku tego pudełka. Ww związku z tym, że dorwałam się przed chwilką do lustrzanki pokażę Wam dokładniejsze zdjęcia pudełka.
Tym razem Box był typowo lakierowy - 5 kolorowych lakierów, w kolorach od najjaśniejszego do ciemnych, oraz 2 odżywki. Zapraszam Was na prezentację zawartości pudełka!
 
 
Na fan page bloga ruszył konkurs, gdzie można wygrać pokazane dziś pudełko! Zapraszam Was zatem do konkursu: szczegóły TUTAJ lub po kliknięciu w poniższe zdjęcie:

7.04.2014

Przegląd nowości: MARZEC 2014.

Witajcie! W marcu nie poczyniłam dużych zakupów, również nie był to miesiąc, w którym podejmowałam współprace blogowe. Więc zapraszam Was na szybciutki post z podsumowaniem zakupów.
Pierwsze zakupy w minionym miesiącu to szybkie uzupełnianie zapasów w Biedronce. Nie byłabym sobą gdybym nie dobrała czegoś zupełnie niepotrzebnego - chodzi mi tutaj o lip tint od Bell.
Płatki Carea 2,69 zł
Pasta Colgate Max White 5,69 zł
Bell Tint Lip Gloss 03 7,99zł
Kolejne zakupy to wizyta w Rossmannie i znowu w Biedronce. Udało mi się dorwać organizer, który soi teraz sobie na mojej komodzie z kosmetykami. Wracając do Rossmanna to wzięłam krem dla dzieci, na podrażnienia, wielozadaniowy płyn do higieny intymnej i mój ulubiony antyperspirant w kulce marki Garnier.
Płyn do higieny intymnej Facelle 4,99 zł
Krem Babydream 7,99 zł
Kulka Garnier 10,59 zł
Organizer z Biedronki 9,99 zł
 Tak się prezentuje zapełniony organizer.
Pomadka Cien, zakupiona oczywiście w Lidlu. Jestem jej ciekawa, na razie miałam ją tylko 1 raz na ustach. 
Pomadka Cien kolor 24 5,99 zł
Końcem miesiąca zauważyłam, że płatki kosmetyczne się kończą, więc kupiłam Płatki Carea 2+1. Maść końska nie dla mnie. I wg mnie dużo słabsza niż ta którą mam w domu, ale domowa jest ze stadniny.
Płatki Carea 2+1 w cenie 4,99 zł

Suma: 60,91 zł 
A jak Wasze zakupy minionego miesiąca?

5.04.2014

DENKO: marzec 2014

Witajcie! Przychodzę do Was dziś ze zużyciami minionego miesiąca, ponieważ jest sobota i wzięłam się za sprzątanie
W tym miesiącu ze zużyć jestem zadowolona, zawaliłam ze zużyciami saszetek, dlatego ich nie pokazuję - będą w zbiorczym poście w podsumowaniu bieżącego miesiąca. Jeśli chodzi o nowości to też nie bylo ich dużo, wiec miesiąc zaliczam do udanych.
1. Label Douche Smoothie - żel pod prysznic Gruszka i Kiwi.
Z tym żelem pod prysznic mam niemiłe wspomnienia, pomimo przyjemnego zapachu i tego, że polubiłam się z inną wersją zapachową tego produktu. Niesamowicie wysuszył moje ciało, co skreśla go na całej linii.
Recenzja: TUTAJ.
Czy kupię ponownie? NIE.

2. Farmona - Pierniczkowy balsam do ciała.
Pięknie pachnący balsam do ciała. Zapach pozostaje na ciele, jeśli chodzi o nawilżenie to byłam zadowolona, używałam go po kąpieli i wtedy nie zauważyłam, aby barwił ubrania ponieważ mam ciemną piżamę, jednak zdarzyło mu się pobrudzić białą sukienkę, udało się to sprać.
Recenzja: TUTAJ.
Czy kupię ponownie? NIE WIEM.

3. Lirene Dermoprogram - migdałowe mleczko do mycia ciała.
O tym produkcie pojawi się za niedługo notka :)
Recenzja: brak.
Czy kupię ponownie? TAK.

4. Facelle - płyn do higieny intymnej Facelle Fresh.
Wielozadaniowy produkt, który przypadł mi bardzo do gustu! Jak jechałam do domu to wystarczał mi jako: płyn do higieny intymne, żel pod prysznic, żel do mycia twarzy i jako szampon. We wszystkich tych funkcjach bardzo dobrze się sprawdzał!
Recenzja: TUTAJ.
Czy kupię ponownie? TAK.

5. Joanna Naturia - peeling myjący żurawina.
Lubię peelingi z Joanny, niestety są one dostępne jedynie w małych pojemnościach, a cena ok 4 zł za 100 ml produktu jest niestety dosyć wysoka. Nie są to też mocne zdzieraki, jednak pachną nieziemsko! Każda wersja którą miałam bardzo podobała mi się ze względu na piękny zapach.
Recenzja: brak.
Czy kupię ponownie? TAK.
6. Lirene - YOUNGY 20+ pobudzający żel myjąco-peelingujący do twarzy.
Jeśli marka zdecydowałaby się usunąć "drobinki ścierające", które nie ścierają, i nazwała produkt żelem myjącym do twarzy byłby to bardzo przyjemny produkt. Obecnie przeszkadzało mi to, że występowały tam cząsteczki, które miały peelingować, a tego nie robiły, przez co produkt nie mógł byc używany do mycia oczu - chociaż po mozolnym usuwaniu drobinek z porcji kosmetyku nie zauważałam żeby podrażniał oczy.
Recenzja: TUTAJ.
Czy kupię ponownie? NIE.

7. BioDermic - łagodzące mleczko oliwkowe, skóra sucha i wrażliwa.
Z reguły nie lubię mleczek do demakijażu. Bardzo często powodują efekt zamglonego wzroku, co bardzo mnie denerwuje, dodatkowo efekt pandy murowany - nie radzi sobie z tuszem, kreską. Zmywa dobrze lekki makijaż: podkład, pomadkę, czy delikatnie pociągnięte tuszem oko. Pozostawia tłustawy film na skórze, który jednak się wchłania po około 15 minutach.
Recenzja: TUTAJ.
Czy kupię ponownie? NIE.

8. Lirene - Płyn micelarny z tańczącymi drobinkami z wit.E.
Używany był przeze mnie jako tonik, nigdy nie zmywałam nim pełnego makijażu. Zawsze sięgałam po niego rano, aby odświeżyć buzię oraz po demakijażu twarzy żelem. Fajny produkt, nie powodował podrażnień, nie wysuszał, nie zapychał. Dobrze domywał buzię z resztek zanieczyszczeń.
Recenzja: TUTAJ.
Czy kupię ponownie? NIE WIEM.

9. BeBeauty - płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu.
Jeden z ulubieńców jeśli chodzi o demakijaż i tonizację twarzy, tani i bardzo skuteczny
Recenzja: TUTAJ.
Czy kupię ponownie? TAK.
10. Garnier Mineral - Invisible 48h Spray.
Zdradziłam moje ukochane kulki na rzecz dezodorantów. Średnio to wyszło, wróciłam do kulek, jednak akurat ten produkt sprawdzał się dosyć dobrze - ładnie pachniał, dobrze chronił, nie powodował nadmiernego pocenia, czy nieestetycznych plam na ubraniach. Jednak wolę kulki, wystarczają na zdecydowanie dłużej.
Recenzja: TUTAJ.
Czy kupię ponownie? TAK.
11. Calvin Klein - Eternity Aqua.
Próbka perfum CK, dostałam je w prezencie. Dla mnie ten zapach jest świeży, wodny, jak wskazuje nazwa. Fajne perfumy na lato, albo na cieplejsze dni, mi w okresie jesienno-zimowym, kiedy ich używałam średnio pasowały. Trwałość bardzo dobra.
Kategoria: wodna
Nuty zapachowe:
nuta głowy: jabłko Pink Lady, ogórek, morela, piwonia
nuta serca: jaśmin, magnolia, gardenia, gardenia tahitańska
nuta bazy: nuty drzewne, cedr, piżmo 
Recenzja: brak.
Czy kupię ponownie? TAK.
12. Joanna Naturia - mydło w płynie z truskawką.
Pięknie pachnie! Jednak dla mnie nie jest to zapach truskawki, a poziomki. Używam go dalej, przelałam go do dozownika na mydło w płynie. Dobrze się pieni, nie wysusza dłoni, zapach pozostaje na nich przez jakiś czas. fajne mydło w niskiej cenie.
Recenzja: brak.
Czy kupię ponownie? TAK.

13. Soraya - Make Up HD self adaptor, kryjący - 01 BEŻ.
O nim na pewno pojawi się osobna notka, niedawny ulubieniec, mam już kolejne opakowanie, tym razem w innym kolorze :)
Recenzja: brak.
Czy kupię ponownie? TAK.

14. Isana Men - Intensiv Creme Q10.
Z tym kremem bardzo się polubiłam i z całą pewnością do niego wrócę, jeden z najlepszych nawilżaczy jakie miałam, do tego nie spowodował wysypu niespodzianek, co jest dla mnie bardzo ważne. Jak widać nawet na półce z męskimi kosmetykami możemy znaleźć coś odpowiedniego dla siebie.
Recenzja: TUTAJ.
Czy kupię ponownie? TAK.

15. Farmona Herbal Care - Szampon Skrzyp Polny, włosy zniszczone i wypadające.
Przyjemny szampon o urzekającym zapachu świeżo skoszonej łąki. Dobrze się pienił, fajnie oczyszczał włosy, jednak je plątał, nauczyłam się podczas jego używania, aby myć jedynie skalp włosów. Nie zauważyłam, aby zahamował wypadanie włosów, na pewno stały się one przyjemne w dotyku i sypkie.
Recenzja: TUTAJ.
Czy kupię ponownie? NIE.

16. Cien - krem do rąk z woskiem pszczelim i gliceryną.
Mam straszny problem z dbaniem o dłonie, przypominam sobie o ich nawilżaniu dopiero, gdy są w złym stanie, co swoją drogą rzadko się zdarza. Kremy do rąk zatem ulegają zużyciu w bardzo wolnym tempie. Od jakiegoś czasu krem mam przy łóżku i w miarę regularnie udaje mi się go używać. Ten krem był lekkim nawilżaczem, nie pozostawiał na rękach żadnej warstwy. Smarowałam nim również nogi i stopy, aby szybciej go zdenkować. Nie podobał mi się jego zapach.
Recenzja: brak.
Czy kupię ponownie? NIE.

17. Sensodyne - Extra Whitening.
Bardzo często używam past wybielających - co właśnie da się zauważyć w postach denkowych, jednak najczęściej są to pasty Blend-a-med. Tym razem jednak zostałam przekonana przez mojego mężczyznę do past Sensodyne i uważam,ze jest to pasta godna uwagi, w połączeniu z elektryczną szczoteczką, płynem do płukania ust i używaniem nici dentystycznej pomogła w wybieleniu przebarwień między zębami, które pojawiły się po używaniu pasków wybielających. DO tego pozostawia świeży zapach w ustach na długo.
Recenzja: brak.
Czy kupię ponownie? TAK.

2.04.2014

RECENZJA: BeBeauty - Płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu.

Witam Was serdecznie, dzisiaj chciałam napisać o produkcie, którego recenzje niejednokrotnie czytałam na wielu blogach, jak również został mi polecony w momencie, gdy po przedłużaniu rzęs metodą 1:1 szukałam dobrego płynu micelarnego, ponieważ ten którego w tamtym czasie używałam mnie nie zadowalał.
Produkt zamknięty jest w plastikowej butelce o trójkątnym kształcie. Szata graficzna opakowania jest przyjemna dla oka. Zamknięcie jest szczelne, bez problemu uda nam się zaaplikować ilość kosmetyku, która jest dla nas odpowiednia. Sam płyn ma konsystencję wody, pieni się po wstrząśnięciu. Pachnie świeżo, delikatnie, nie pozostawia na twarzy tłustej warstwy, jednak, gdy wacik jest zbyt mocno nasączony płynem to buzia może pozostać delikatnie lepka. Szybko się wchłania.

Jeśli chodzi o działanie to byłam bardzo pozytywnie zaskoczona. Wcześniej używałam produktu, który nie radził sobie z kredką, eyelinerem, czy tuszem. W momencie kiedy zdecydowałam się na przedłużenie rzęs potrzebny był mi płyn micelarny, który poradzi sobie z eyelinerem, zapytałam więc na Facebooku co polecacie i został mi zarekomendowany ten właśnie produkt. Wystarczył jeden patyczek kosmetyczny na jedno oko, aby pięknie zdjąć z niego kreskę. Wykonywałam nim cały demakijaż i bardzo dobrze sobie radził w tym względzie. Buzia była czysta i świeża. Świetnie nadje się również do odświeżania buzi. Działa tonizująco. Nie spowodował żadnych szkód mojej buzi. Zauważyłam jednak, że po pewnym czasie od używania zaczął piec moją twarz, działo się tak przez tydzień, później to uczucie minęło. Demakijaż oczu czasami kończył się tym, że mnie piekły i były delikatnie podrażnione, jednak działo się tak jedynie w przypadku mocno nasączonego produktem waciku. Przy działaniu w okolicach oczu zalecam więc umiar, tak żeby kosmetyk nie dostał się do oka.

Nie uczulił, nie podrażnił, nie spowodował wysypu niespodzianek.
Cena: ok 5 zł / 200 ml, dostępność: Biedronka