Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja - ciało. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja - ciało. Pokaż wszystkie posty

17.01.2017

RECENZJA: Dr Irena Eris SPA Resort HAWAII - Nektarowy krem do rąk.

Kochani! Zima to okres kiedy szczególnie musimy dbać o nasze dłonie, zimno oraz zmiany temperatur dają nam popalić, dodatkowo całoroczne "kobiece obowiązki" nie są sprzymierzeńcem pięknych dłoni, warto zatem mieć sprzymierzeńca jakim jest świetny krem do rąk. Dzisiaj chcę przybliżyć Wam produkt, który obecnie znajdziecie w atrakcyjnej cenie (rabat - 40% do 30.01.2017) w Douglas. Kosmetyki Dr Irena Eris  SPA Resort HAWAII są dostępne wyłącznie w perfumeriach Douglas. TUTAJ znajdziecie ten balsam do dłoni.


Kosmetyk na sklepowej półce znajduje się w kartoniku, który wygląda bardzo zachęcająco, znajdziemy na nim oczywiście wszystkie potrzebne informacje na temat kremu. Opakowanie właściwe to sporej wielkości, 100 ml, butelka w kształcie walca z pompką, typ air less pozwala nam na całkowite wykończenie produktu. Konsystencja jest lekka, zapach delikatny, elegancki, kwiatowy, nie jest nachalny, przyjemny dla nosa. Krem bardzo szybko się wchłania, nie klei się, nie zostawia żadnej nieprzyjemnej warstwy na dłoniach, idealny do postawienia przy umywalce i używania po każdym myciu rąk, na noc wolę kremy o cięższej konsystencji i dopóki nie miałam tego kremu tylko w łóżku smarowałam dłonie. Jeszcze niedawno moje skórki wołały o pomstę do nieba, obecnie moje dłonie są miękkie, gładkie i zadbane, w końcu nakładam na nie krem więcej niż raz dziennie.

Jakie są Wasze ulubione kremy do dłoni?

PS. Kochani nie wiem, czy wiecie, ale za zakupione produkty marki Dr Irena Eris możecie zbierać punkty i później wymieniać je na nagrody, m.in kosmetyki. Szczegóły TUTAJ

11.01.2017

RECENZJA: Douglas HOME SPA - Harmony of Ayurveda Almond Oil & Sesame Oil - pianka pod prysznic.

Kochani! Myślę, że doskonale wiecie, jak bardzo lubię wszelkiego rodzaju produkty do kąpieli i pod prysznic. Uwielbiam otaczać się pięknymi zapachami, gęstą pianą, gorącą wodą. Do pełni relaksu potrzebuję dodatkowo jedynie kilku świeczek, przygaszonego światła i lampki wina. Często jednak nie mam czasu na długą kąpiel i wtedy wybieram produkt, który zapewnia mi przyjemne doznania podczas szybkiej kąpieli pod prysznicem.


Unikalna pianka od Douglas Home Spa dla delikatnej skóry. Bogata formuła pianki pod prysznic olej Almond Oil & Sesame Oil zawiera składniki czynne od wieków stosowane w medycynie ajurwedyjskiej, migdały i olej sezamowy. Skóra jest intensywnie odżywiona i jedwabiście gładka. Zmysłowy zapach przynosi ciepło i równowagę dla ciało i umysłu. Wolne od parabenów.

Cena: 21,90 zł / 75ml TUTAJ.


O tym produkcie nasłuchałam się dużo pochlebnych opinii w pracy, w końcu zdecydowałam się na wersję mniejszą i muszę Wam powiedzieć, że na pewno przetestuję teraz inne zapachy od razu wybierając większe pojemności. Produkt zamknięty jest w opakowaniu typowym dla pianek i dezodorantów. Kolor opakowania jest bardzo energetyzujący i sprawia, że mam ochotę sięgać po ten kosmetyk. Po wyciśnięciu odrobiny pianki ma ona postać gęstego żelu i podczas rozsmarowywania tworzy się gęsta, aksamitna piana, która otula ciało. Pięknie pachnie, jednak nie jest to mocny, duszący zapach. Dobrze myje ciało, pozostawiając je gładkie, miłe w dotyku. Nie czułam natychmiastowej potrzeby nawilżenia, a nawet mogłam zrezygnować z codziennego balsamowania ciała. Zapach niestety nie pozostaje zbyt długo na ciele, jednak jeśli chcemy go zatrzymać wystarczy wprowadzić produkty z linii uzupełniającej Harmony of Ayurveda.

Kochani, jakie są Wasze ulubione produkty do kąpieli? Lubicie robić sobie małe SPA, czy nie przykładacie większej uwagi do produktów myjących?

2.12.2016

RECENZJA: Lirene - STOPY BEZ ZGRUBIEŃ - skarpetki złuszczające.

Cześć! Może wiecie, a może nie, ale od zawsze wiedziałam, że będę mieć problem z piętami, od tak, każdy u mnie w domu ma trudności z doprowadzeniem ich do porządku, więc już bardzo długo o nie porządnie dbam, i jest wszystko w porządku. Dwa razy w roku kuszę się na złuszczanie skarpetami złuszczającymi i w listopadzie kolejny raz "to zrobiłam", a  kusicielem tej czynności były skarpety od Lirene, które otrzymałam w paczce październikowej. Resztę nowości znajdziecie TUTAJ.


Przyjemne dla oka opakowanie przyciągnęło moją uwagę i tego samego dnia, w którym otrzymałam paczuszkę skarpety debiutowały na moich stopach. Jest to raczej produkt dla kobiet, bądź mężczyzn o niezbyt dużych stopach, myślę, że mój K. nie zmieściły swojej nóżki w rozmiarze 43. Rozrywamy górę skarpety i wkładamy nóżki na 60-90 minut w foliowe skarpety, oczywiście zakładamy na to coś cieplutkiego i najlepiej nóżki ogrzać kocem, oraz obejrzeć serial z kubkiem gorącej herbaty ponieważ ciężko się w nich poruszać.

Po odpowiednim czasie zdjęłam skarpety, dobrze umyłam stopy i poszłam spać. Rano skóra na stopach była bardzo ściągnięta i taki stan utrzymywał się przez dwa dni, 5tego dnia skóra zaczęła się łuszczyć, jednak nie było tak jak przy poprzednich aplikacjach tego typu produktu, zeszła tylko skóra z podeszw stóp i górne warstwy na piętach i wszelkiego rodzaju zgrubieniach. Liczyłam na bardziej spektakularny efekt, niestety się zawiodłam, ponieważ najbardziej zależało mi na zgrubieniach na piętach i dużych palcach, a ten produkt nawet ich nie ruszył, a muszę zaznaczyć iż nie mam super wielkiego problemu z suchości pięt ponieważ notorycznie o nie dbam.

Zobaczymy jak za tydzień poradzi sobie z moimi stopami Daria, z którą jestem umówiona na pedicure.

19.08.2016

RECENZJA: Muffinka do kąpieli - czekoladowa fantazja od Sweet Bath.

Cześć! Dzisiaj nie będzie posta o super kosmetyku. Szczerze powiedziawszy najczęściej nie opisuję produktów, które się u mnie nie sprawdziły, czasami wspominam o nich w projekcie denko, ale rzadko poświęcam osobny post na bubla. Czas jednak to zmienić i dziś chcę napisać Wam o produkcie, który dla mnie jest totalnym niewypałem, spodziewałam się przyjemnej kuli do kąpieli, a wyszła totalna klapa!


Prześliczna muffinka i świetny opis nastawiły mnie mega pozytywnie do tej kuli. Co znajdziemy na stronie producenta?

Czekoladowa Fantazja
Słodka pokusa?
Zapach ciepłej czekolady, sprawi, że poczujesz się jak w sklepiku z łakociami. Otwórz oczy! To Twoja wymarzona kąpiel! Masło z dojrzałych ziaren kakaowca doda Twojej skórze promiennego wyglądu a olej z migdałów i winogron otuli ją swoją miękkością.
Słodka pokusa! Bez wyrzutów sumienia!
Sposób użycia:
Zanurz muffinkę w ciepłej wodzie. Musujący spód muffinki uwolni bajeczne aromaty, które wypełnią Twoją łazienkę. Krem muffinki z dodatkiem deserowej czekolady posłuży Ci jako peeling otulając Twoje ciało gęstą pianą w towarzystwie szlachetnych maseł i olei.
Główne składniki:
masło kakaowe, masło shea (ecocert), olej migdałowy, olej winogronowy, proteiny mleczne, substancja myjąca pochodzenia naturalnego –koszerna.


Babeczka wygląda cudownie i jest sporych rozmiarów (200g)! Idealnie odwzorowuje smaczne muffinki, które kupujemy w cukierni. Po odpakowaniu pachnie bardzo delikatnie masłem kakaowym. Miałam wielką nadzieję, że po rozpuszczeniu w wodzie otuli mnie piękna woń - tutaj niestety było pierwsze rozczarowanie - moja kula do kąpieli nie pachniała prawie wcale. Woda stała się szaro-bura, kula bardzo brudzi wannę. Jeśli chodzi o krem muffinki, który ma działać jako peeling, niestety nie rozpuszczał się wcale, nie pienił się. Leżał  nawet 10 minut w wodzie i tylko się rozpuszczał "z góry", reszta kremu zawsze była twarda. Nie odczułam żadnego nawilżenia, czy oczyszczenia skóry, po kąpieli sięgnęłam po tradycyjny żel.

Jak dla mnie totalny niewypał, gdybym wiedziała, że się nie sprawdzi zostałaby w moich zbiorach kosmetycznych jako dodatek do zdjęć. Bardzo lubię tego typu produkty i długie, gorące kąpiele, niestety ten się u mnie nie sprawdził. A szkoda.

9.11.2015

RECENZJA: Lefrosch - Pilarix krem mocznikowy.

Cześć! Jesienna aura za oknami sprzyja wygrzewaniu się pod kocem, w ciepłych skarpetach, z kubkiem herbaty w dłoniach, nie odkrywając zbyt mocno naszego ciała. Jednak o naszą skórę warto dbać cały rok, a ja często borykam się z problemem mocno przesuszonych pięt, które nie wyglądają zbyt estetycznie, dodatkowo chyba żadna z nas nie lubi kiedy sucha skóra ociera o pościel, jest to dla mnie bardzo niekomfortowe. Jeszcze w wakacje zakupiłam krem z 20% mocznikiem, który miał mi pomóc w walce z nieestetycznymi piętami. Jak się sprawdził? Przeczytacie o tym w dalszej części posta!


Plarix krem to nowoczesny preparat skutecznie zapobiegający nadmiernemu rogowaceniu skóry. Poprzez zwiększenie nawilżenia warstwy rogowej naskórka przyspiesza procesy regeneracji skóry w przebiegu wielu dermatoz, działa przeciwzapalnie. Zalecany w przypadkach rogowacenia okołomieszkowego, po depilacji, wyprysku w fazie nadmiernego łuszczenia, przewlekłej suchości skóry, jako środek przyspieszający regenerację skóry między okresami sterydoterapii zewnętrznej.

Zawiera:
- kwas salicylowy 2 % - ułatwia oddzielanie się nawarstwionych rogowaceń naskórka
- mocznik 20% - silnie nawilża, zwiększa elastyczność warstwy rogowej naskórka
- panthenol - działa kojąco, przeciwzapalnie w przypadkach podrażnień, niezależnie od przyczyny
- alantoinę - przyspiesza regenerację skóry chorobowo zmienionej, podrażnionej, biologicznie uszkodzonej 

Skład: Aqua, Urea, Ethylhexyl Stearate, Glyceryl Stearate, Glycerin, Cetyl Alcohol, Stearyl Alcohol, Dicaprylyl Carbonate, Glyceryl Stearate, Ceteareth-20, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Salicylic Acid, Ethylparaben, Parfum, Allantoin, Panthenol, Magnesium Sulfate x 7 Hydrate, Limonene, Hexyl Cinnamal, Amyl Cinnamal, Geraniol, Butylphenyl, Methylpropional, Citral, Linalool, Eugenol. 
Cena: ok 20 zł / 100 ml
Dostępność: Super-Pharm


Kosmetyk znajduje się w kartoniku, który wpasowuje się w opakowania dermokosmetyków, z resztą ten krem znajdziemy na części aptecznej Super-Pharmu. Opakowanie właściwe to miękka tubka o pojemności 100 ml, dodatkowo zabezpieczona sreberkiem przy dozowniku - jesteśmy pewne, że produkt nie był wcześniej używany. Na tubce znajdziemy wszystkie potrzebne informacje o kremie.

Sam kosmetyk ma przyjemną, gęstą konsystencję, ale mimo tego bardzo szybko się wchłania, pozostawiając na stopach aksamitny film, co jest bardzo przyjemne. Krem, który pozostał i na dłoniach wsmarowywałam w nie. Pachnie delikatnie, przyjemnie, jednak szybko zapach się ulatnia.

Czas na najważniejsze czyli na działanie. Jeśli chodzi o piety to nie mam żadnych zastrzeżeń. Zrogowaciała skóra zmiękła, stała się łatwiejsza do usunięcia, ale też przyjemna w dotyku. Pięty przestały być szorstkie, w żadnym wypadku na stopach nie zaczęło się złuszczanie, które mogło wystąpić przy kremach z mocznikiem, szczególnie wtedy, gdy stężenie tego składnika jest większe (ok 50%). Nawet gdy pięty były podrażnione nie powodował pieczenia. Niestety jednak krem spowodował łuszczenie się skóry na dłoniach, co w moim przypadku, było katastrofą. Jestem wizażystką, dbam o swoje dłonie i paznokcie, w związku z tym nie mogę sobie pozwolić na schodzącą skórę z wewnętrznej strony dłoni, czy między palcami, wyglądało to bardzo nieestetycznie. Teraz zawsze dokładnie myję dłonie po aplikacji kremiku i jak na razie (odpukać) problem nie wrócił! 


Nie mam problemu z wrastającymi włoskami po depilacji, jednak dziewczyny w pracy mówiły, że ten kosmetyk świetnie sobie z tym radzi. W promocji kupiłam go za 9,99 zł i wiem, że mimo wszystko był to świetny zakup, ponieważ pomógł z problemem na który go zakupiłam oraz jest niesamowicie wydajny! 

A jakie są Wasze ulubione produkty do pielęgnacji stóp?

13.10.2015

RECENZJA: Cosmepick - BODY BUTTER nawilżające masło do ciała z truskawką i bazylią oraz BODY PEELING wyszczuplający peeling do ciała.

Cześć! Uwielbiacie smakowicie pachnące produkty do ciała? Tak? Ja również! Kiedy tylko marka Cosmepick pojawiła się w drogeriach (zauważyłam ją w Super-Pharm) byłam bardzo ciekawa zapachów, konsystencji i działania tych produktów. Ucieszyłam się więc gdy dowiedziałam się, że będę testować te produkty. Wybrałam sobie masło do ciała o zapachu truskawki i bazylii oraz peeling grejpfrut i imbir. Jeśli jesteście ciekawe, czy te kosmetyki się u mnie sprawdziły, zapraszam do dalszej części posta.

Oba produkty zamknięte są w płaskich, plastikowych słoiczkach o pojemności 200 ml. Szata graficzna obu opakowań jest przyjemna dla oka, na dnie znajdziemy wszystkie potrzebne informacje na temat kosmetyku. Produkt zabezpieczony jest sreberkiem z nadrukiem firmy - jesteśmy pewne, że nikt wcześniej nie wkładał paluchów w nasze masełko, czy peeling.


Peeling o właściwościach złuszczających i wygładzających, zawiera naturalne kryształki cukru, które usuwając martwe komórki naskórka idealnie wygładzają powierzchnię skóry i niwelują wszelkie niedoskonałości. Peeling regulując mikrokrążenie, ujędrnia i odmładza skórę, a energetyzujący zapach grapefruita relaksuje i poprawia nastrój na cały dzień.

Cena: 15 zł / 200 ml


Peeling do ciała jest gruboziarnisty, drobinek peelingujących jest w nim dużo, umieszczone są w delikatnie oleistej cieczy, której nie jest dużo, jednak nie zauważyłam aby kosmetyk się rozwarstwiał, czy wysychał. Pachnie pięknie, nie jest to oczywisty zapach grejpfruta, dla mnie są to cytrusy, imbiru nie wyczuwam. Niestety zapach nie pozostaje na ciele. Kosmetyk dobrze rozprowadza się na ciele, peelinguje całkiem mocno, szczególnie nakładany na suche ciało, nie podrażnia, nie szczypie nawet po depilacji. Po spłukaniu, które jest bezproblemowe, na skórze pozostaje uczucie odświeżenia, miękkości, nawilżenia, powstaje lekki film, który potęguje wrażenie mocnego nawilżenia skóry. 


Aksamitne masło do ciała o apetycznym zapachu soczystych truskawek z bazylią. Masło o zapachu truskawki z bazylią pieści ciało i koi zmysły wspaniałymi nutami zapachowymi truskawek i bazylii. Chroni skórę przed działaniem wolnych rodników, nawilża, odżywia skórę przedwcześnie starzejącą się i regeneruje, likwidując natychmiast uczucie ściągania i przesuszenia. Przyspiesza gojenie się ran, a także poprawia ukrwienie i koloryt skóry.

 Cena: ok 16 zł / 200 ml


Masło nie jest masłem, ma bardzo lekką konsystencję, przypomina jogurt. Nie znalazłam jeszcze żadnego kosmetyku, który by oddawał zapach truskawek, tutaj jest tak samo, dla mnie to raczej poziomka, z delikatną nutą odświeżającej bazylii, całkiem przyjemne połączenie, które pozostaje na moim ciekawe przez kilka godzin. Lekka konsystencja produktu pozwala na szybkie i bezproblemowe jego rozsmarowanie na ciele, szybko się wchłania, nie pozostawia filmu na ciele, jednak skóra jest przyjemnie nawilżona, nie domaga się kolejnej warstwy kosmetyku. Polecam szczególnie w cieplejsze dni, jesienią i zimą stawiać będę na bardziej bogate konsystencje i cieplejsze zapachy. Jednak pod względem działania jestem jak najbardziej zadowolona, skóra wypielęgnowana, aksamitna, miękka, nawilżona. Dzięki lżejszej konsystencji masło wystarczyło na dłużej niż inne takie produkty.

10.10.2015

RECENZJA: Vis Plantis - Helix Vital Care Balsam antycellulitowy, wyszczuplający z filtratem ze śluzu ślimaka.

Cześć! Każda z nas chce mieć idealne ciało, idealne wg swoich kanonów piękna oczywiście, latem najchętniej pokazujemy więcej ciała jednak dbać o nie powinnyśmy przez cały rok! Na początku napiszę, że nie wierzę w produkty antycellulitowe (no jest jeden wyjątek, kapsuły z Collistara), uważam, że na cellulit najlepszy jest ruch, ćwiczenia, odpowiednia dieta, oczywiście gdy dbamy o siebie właśnie w taki sposób, balsamy będą wspierać naszą wewnętrzną pielęgnację.


Balsam do ciała VIS PLANTIS HELIX VITAL CARE antycellulitowy, wyszczuplający z Body3 Complex i filtratem Poly-Helixan ze śluzu ślimaka.

Multifunkcyjny, do profilaktyki i wsparcia walki z objawami cellulitu, rozstępów i braku jędrności skóry. Badania aparaturowe wykazały redukcję stopnia cellulitu średnio o 35% po 4 tygodniach użycia. Redukcja tkanki tłuszczowej korzystnie modeluje całą sylwetkę i poprawia jej kontur. Balsam skutecznie wspomaga kuracje wyszczuplające i antycellulitowe, spełnia oczekiwania kobiet z nadmierną tkanka tłuszczową, objawami cellulitu, rozstępami i brakiem jędrności skóry, dbających o zgrabną i ładną sylwetkę. 2/3 badanych stwierdziło, że rozstępy stają się mniejsze, mniej widoczne, bardziej jednorodne, jaśniejsze. Skóra jest miękka, wygładzona, bez nierówności. Ma normalny koloryt.
Składniki czynne: Body3 Complex, filtrat ze śluzu ślimaka, masło shea, olej bawełniany, witamina E, pantenol.
Polecany  na co dzień osobom dbającym o zgrabną  sylwetkę, z problemami z nadmiarem  tkanki tłuszczowej, objawami cellulitu, rozstępami i brakiem jędrności skóry; w różnym wieku i z różnego rodzaju skórą.

Skład:Aqua, Paraffinum Liquidum, Glycerin, Butyrospermum Parkii Butter, Cetearyl Alcohol, Ceteareth -20,Gossypium Herbaceum Seed Oil,  Ethylhexyl Stearate, Snail Secretion Filtrate, Bentonite, Butyrospermum Parkii Butter Extract, Persea Gratissima Fruit Extract, Tocopheryl Acetate, Panthenol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Dimethicone, Parfum, Phenoxyethanol, Triethanolamine, Disodium EDTA, Caprylyl Glycol, Hydroxycitronellal, Citronellol, Alpha-isomethyl Ionone, Limonene, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Linalool.

Cena: ok. 22 zł / 500 ml

 

Opakowanie o przyjemnej dla oka szacie graficznej, zaopatrzone w pompkę z blokadą, nie boimy się, że balsam z niego wypłynie podczas transportu. Na butelce znajdziemy wszystkie potrzebne informacje na temat produktu. Balsamu jest aż 500 ml! Konsystencja jest aksamitna, lekka, zapach przyjemny dla nosa, delikatny, kwiatowo-kremowy. Kosmetyk szybko się wchłania, przyjemnie się rozprowadzana ciele. Nie lubię balsamów, które należy stosować 2 razy dziennie, najzwyczajniej na świecie rano nie mam ochoty balsamować ciała, więcej czasu dla siebie mam wieczorem, porankiem zwykle mam mniej czasu na wszystko, dodatkowo nie lubię gdy niedokładnie wmasowany kosmetyk oblepia moją skórę i ubrania się do mnie kleją. Jak najszybciej chcę się ubrać, umyć twarz, zjeść i wykonać makijaż, o smarowaniu ciała rano najczęściej zapominam, nawet jeśli mam balsam pod ręką.

Jeśli chodzi o działanie zauważyłam zwiększenie nawilżenia skóry. Skóra stała się bardziej jędrna, aksamitna, milsza w dotyku. Jeśli chodzi o cellulit to nie mogę narzekać, jak większość szczupłych kobiet posiadam jedynie ten wodny, widoczny po mocnym ściśnięciu pośladków, czy zebraniu skóry w dłonie, nie jest go dużo. Zauważyłam, że podczas regularnego stosowania cellulit stał się mniej widoczny. Nie mam rozstępów, więc nie wiem jak balsam sobie radzi z tym problemem, jednak obecność śluzu ślimaka w produkcie powinna pomóc w walce z nimi. Opakowanie wystarczy na jakieś 3 miesiące codziennego używania.

Produkty z tej serii znajdziecie TUTAJ.


4.10.2015

RECENZJA: Isana - Olejek pod prysznic z pantenolem i witaminą E.

Cześć! Dzisiaj postanowiłam napisać dla Was notkę o olejku pod prysznic marki własnej Rossmanna. Uwielbiam rozwiązania, które pomagają zaoszczędzić czas, czy tak było w tym przypadku? Zapraszam do czytania!


Opakowanie to przezroczysta butelka o pojemności 200 ml. Ze spraw technicznych zauważyłam, że bardzo szybko zaczęły odklejać się etykiety. Zamykanie na klik, nic się nie wylewa, otwór dozujący odpowiedniej wielkości. Sam olejek jest koloru żółtego, jest rzadszy od zwykłej oliwki. Pachnie delikatnie, nie jest to zapach mnie denerwujący, niektórzy wyczuwają w nim rybny zapach, mi kojarzy się z bardziej z czymś roślinnym.

Olejek w kontakcie z wodą staje się biały, gęstszy, na początku miałam problem z rozprowadzeniem go na ciele, najlepiej zmieszać go na dłoni z wodą, aby stało się to łatwiejsze. Samo spłukiwanie jest banalnie proste, produkt szybko wypłukuje się z ciała. Kupiłam go głównie dlatego, że kosmetyki tego typu przyjemnie nawilżają ciało, bez filmu na skórze, a tego chciałam uniknąć latem. Też tak macie, że jesienią, zimą i wiosną balsamujecie ciało, a latem jakoś tak mniej się chce to robić? Ja tak mam, a niestety ten kosmetyk nie pomógł mi nawilżyć ciała. Po zmyciu nie zauważałam żadnej różnicy w poziomie nawilżenia skóry. Na pewno jednak nie wysuszał, nie zostawił żadnego filmu na ciele. Cena ok 6 zł / 200 ml


No cóż, wg mnie swojego podstawowego zadnia nie spełnił, ALE znalazłam dla niego dwa inne zastosowania, i na pewno będę się w niego zaopatrywać.
1. Do golenia - używałam już odżywki do golenia nóg, tym razem postanowiłam sprawdzić jak poradzi sobie ten olejek. Rozprowadzony na wilgotne nogi gęstnieje, daje lepszy poślizg, zapobiega podrażnienim. Zauważyłam też, że odkąd go używam podczas golenie ani razu się nie zacięłam.
2. Do mycia pędzli - jest cudowny! Denerwuje Was mycie pędzli z podkładów, pudrów korektorów? Waszym zbawieniem będzie ten olejek. Nalewam odrobinę do miseczki, ruchem kolistym wprowadzam olejek we włosie i zostawiam na chwilkę. Łączę z niewielką ilością wody, aż zmieni się w białą emulsję i kolistymi ruchami wymywam podkład z pędzla, co chwilkę płucząc go w wodzie. Pędzle nie są tłuste, olejek całkowicie się wypłukuje, ja jednak dla pewności myję pędzel z niewielką ilością płynu/mydła.

22.08.2015

RECENZJA: Organique - Cukrowa pianka peelingująca do ciała Owocowy Koktajl.

Cześć! O ciało należy dbać cały czas, ale latem szczególnie zwracamy na  to uwagę, w końcu chętniej częściej pokazujemy skrawki naszego ciała. Dzisiaj chciałabym pokazać Wam pięknie pachnący produkt od Organique, ale czy jego działanie przypadło mi do gustu?


Łagodna, pachnąca soczystymi owocami pianka do mycia ciała. Cukier delikatnie oczyszcza, peelinguje i wygładza, a gliceryna roślinna zmiękcza i nawilża skórę. Lekka, puszysta formuła i apetyczne aromaty działają na zmysły, oraz uprzyjemniają kąpiel, zarówno w wannie, jak i pod prysznicem.


Produkt zapakowany jest w malutki plastikowy słoiczek, o pojemności 100 ml, (występuje jeszcze w pojemności 200 ml), zakręcany metalowym wieczkiem. Nie mamy tam żadnego dodatkowego zabezpieczenia. Szata graficzna opakowania bardzo mi się podoba. Znajdziemy tam również wszystkie potrzebne informacje o produkcie.

Po otwarciu produktu uderza w nas cudowny zapach tej pianki, słodko-kwaśny, owocowy, cudowny! Sam peeling jest w postaci nietypowej, bo miękkiej, aksamitnej różowej pianki, która po jakimś czasie od otwarcia może jednak stwardnieć, tak było u mnie, pianka dłuuuugo czekała na zrobienie jej zdjęć i górna warstwa była dosyć mocno zbita, jednak nie wpłynęło to na jej działanie.


W połączeniu z mokrym ciałem pianka rozpuszcza się, wytwarza się piana, drobinki peelingujące są delikatne, rozpuszczają się podczas masowania ciała. Mycie nią ciała jest bardzo przyjemne, piana jest aksamitna, otula ciało, piękny zapach roznosi się w łazience. Szkoda, że po chwili zapach ten znika z mojego ciała. Pianka dobrze radzi sobie z suchymi skórkami, ale jeśli mamy ich dużo to niestety produkt się totalnie nie sprawdzi, oczyszcza dokładnie ciało przed depilacją. Nie podrażnia, nie uczula, nie powoduje pieczenia. Jeśli jednak szukacie mocnego zdzieraka to będziecie zawiedzeni.

Wydajność? 100 ml wystarcza na około 5 aplikacji, łącząc to z ceną niespełna 20 zł to troszkę kiepsko.


20.08.2015

RECENZJA: Evrēe, Max Repair - Regenerujący balsam do ciała.

Cześć! Macie problem z suchością Waszej skóry? Musicie o nią specjalnie dbać? Szukacie cały czas produktu, który mocno nawilży Waszą skórę? Jeśli odpowiedziałaś na te pytania TAK, z pewnością zaciekawi Cię dzisiejszy post!


Regenerujący balsam do ciała do bardzo suchej skóry Stworzony do wymagającej skóry, która ma tendencję do wysuszania, pierzchnięcia
i ściągania. Aktywne składniki pochodzenia naturalnego tworzą jedyną w swoim rodzaju kompozycję, która przywraca skórze elastyczność i ładny wygląd.
Kluczowe składniki:
- olejek arganowy – ujędrnia skórę, przeciwdziała procesom starzenia, wzmacnia
i odżywia naskórek, przywracając zdrowy wygląd,
- ceramidy – odbudowują płaszcz hydro - lipidowy skóry, przyśpieszają regenerację naskórka, ułatwiają nawilżenie skóry,
- roślinne emolienty – doskonale pielęgnują skórę i pozwalają zachować na dłużej odpowiednie nawilżenie,
- kompleks witamin A,E,F – wzmacnia strukturę tkanki łącznej.
Rezultat: od pierwszej chwili po zastosowaniu skóra jest wygładzona, miła w dotyku i zregenerowana. Dodatkowo świeży zapach, który pozostaje na skórze sprawia, że pielęgnacja staje się jeszcze przyjemniejsza.
Po kąpieli lub prysznicu należy równomiernie rozprowadzić po całym ciele. Balsam posiada wydajną formułę – wystarczy zastosować niewielką ilość na każdą część ciała i dokładnie wsmarować. 

Skład: Aqua, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Helianthus Annuus Oil, Urea, Butyrosperumum Parkii Butter, Cetaeryl Alcohol, Ceteareth-20, Glyceryl Stearate, Dimethicone, Argania Spinosa Kernel Oil, Milk Lipids, Ceramide 3, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Polysorbate 20, PEG-20 Glyceryl Laurate, Tocopherol, Linoleic Acid, Retinyl Palmitate, Panthenol, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyltaurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate-60, PEG-8, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Disodium EDTA, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Parfum, Citronellol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Alpha-Iosmethyl Ionone.

Cena: 17zł / 400ml


Balsam znajduje się w poręcznej czerwonej butelce, która zamykana jest na klik, możemy postawić opakowanie na zakrętce, aby wykorzystać kosmetyk do ostatniej kropli, bez problemu ścieka po ściankach. Szata graficzna jest przyjemna dla oka, niestety nie widać ile produktu zostało w opakowaniu. Otwór dozujący jest odpowiedniej wielkości. Na opakowaniu znajdziemy wszystkie potrzebne informacje.

Balsam na aksamitną konsystencję, kremową, jest gęstszy od mleczka do ciała, ale rzadszy od balsamu. Pachnie przyjemnie, świeżo, delikatnie. Zapach ten nie utrzymuje się na moim ciele. Aplikowałam kosmetyk zawsze przed pójściem spać, dobrze się rozprowadza na ciele, szybko się wchłania. Nie pozostawia lepkiej warstwy na skórze (piżama się do mnie nie klei) Jeśli chodzi o nawilżanie to świetnie sobie radzi z moją suchą skórą, znacznie też przyczynił się do tego, że nie schodziła mi skóra po opalaniu. Zaraz po aplikacji skóra była miękka, odżywiona, z czasem stała się bardzo przyjemna w dotyku, aksamitna, wyraźnie bardziej zdrowa, mam też wrażenie, że opalenizna dłużej się utrzymywała na ciele. Wydajność jest niesamowita! 400 ml wystarczyło mi na 5 miesięcy codziennego stosowania!


20.06.2015

Nowości Lirene i Under Twenty! KONKURS!

Cześć! Nasz blogowy świat obiegła informacja o nowych paczuszkach od Pań z Laboratorium Kosmetyczne Dr Irena Eris. W związku z tym chciałam Wam szybko pokazać jakie kosmetyki będę testować w najbliższym czasie!  Dodatkowo na końcu posta znajdziecie informacje o konkursie!


Po rozpakowaniu wielkiego kartonu znalazłam produkty wyszczuplające. Terapia antycellulitowa 14 dni kriolipoza + lifting termiczny, bardzo ciekawi mnie ten kosmetyk ponieważ chyba każda z nas wie iż w walce z cellulitem ważna jest zmiana temperatur. Dostałyśmy również Wygładzającą Eksfoliację i Antycellulitową Mezoterapię


Wszystkie kolory nowych podkładów My Color Code również znalazły się w przesyłce. Jestem ciekawa jakie kolory mają, ja jednak o tym się nie przekonam, a Wy! Szczegóły na końcu notki ;)


Rajstopy w sprayu od Lirene z chęcią wypróbuję! Mam nadzieję, że się sprawdzą i będą ładnie wyrównywały kolor moich łydek, które bardzo słabo się opalają, w porównaniu z reszta ciała. Zależy mi na tym, aby się nie ścierały, były wodoodporne i co najważniejsze nie brudziły ubrań, czy butów!


Under Twenty nie jestem już kilka lat, jednak znam kilka perełek tej marki, których używam do dziś. Zobaczymy jak będą sprawować się BB kremy matujące o działaniu antybakteryjnym - latem warto zamienić fluid na taki produkt.


Lirene dba również o prawidłową higienę intymną. Na pewno rozpocznę testy od Lactima DUO Forte ponieważ lato to zwiększone ryzyko infekcji, częste wypady "nad wodę" temu sprzyjają. Na pewno przetestuję również wersję Lactima Therapy, który ma działanie łagodzące w stanach podrażnień, oraz Lactima DUO Everyday do codziennej higieny.


Marka zadbała również o odpowiednie nawilżenie naszych ciał. Z serii Vital Code znalazłam skoncentrowany balsam witaminowy z olejkami, ujędrniający witaminowy olejek oraz wygładzający multi olejek. Uwielbiam olejki w pielęgnacji ciała!


W ostatnim czasie Lirene wypuściła na rynek nowości do pielęgnacji twarzy, w paczuszce znalazłam kremy ProVitaD i Age re-GENeration, dzień + noc.


Zadbano również o piękna opaleniznę tego lata. Zaciekawił mnie szczególnie karmelowy balsam-fluid Sun BB, który oprócz niskiej ochrony SPF 10 nadaje również delikatny kolor w miejscu aplikacji. Emulsja do opalania  SPF 30 oraz SOS ratunek balsam po przedawkowaniu słońca


Serię Dermal Therapy pierwszy raz widzę. Są to dwuetapowe zabiegi. W paczuszce znalazły się: Filler & Lifting, Skin Detox oraz Mezo-Collagen.


Na koniec kolejne saszetki. Delikatny peeling enzymatyczny, ultra-wygładzający peeling drobnoziarnisty, błyskawiczna maska rozświetlająco-upiększająca, przeciwzmarszczkowa maska intensywnie wygładzająca oraz witaminowa maska intensywnie nawilżająca.

Paczuszka to oczywiście również gadżety, których nie ma na zdjeciu, jest kapelusz, masażer, torebka i książki.


ZASADY:
1) Zgłoszenia do konkursu tylko na Facebooku - TUTAJ.
2) Polub fan page Joanna bloguje.
3) Polub zdjęcie konkursowe.
4) Udostępnij publicznie zdjęcie konkursowe.
5) W komentarzu napisz jakim typem urody jesteś.
6) Dodatkowy los otrzymasz za obserwację bloga - wpisz w komentarzu nick pod jakim obserwujesz bloga www.asiablog.pl
7) Wygrywają 4 osoby!

REGULAMIN:
1) Konkurs trwa do 04.07.2015
2) Zwycięzca zostanie wybrany spomiędzy wszystkich zgłoszeń spełniających ZASADY konkursu.
3) Nagrodami w konkursie są 4 p[odkłady marki Lirene z serii My Color Code.
4) Nagrody są nowe, przekazane przez markę Lirene.
5) Wyniki będą podane do 3 dni po zakończeniu konkursu na tablicy fan page. W razie nie podanie adresu do wysyłki w ciągu 3 dni od zakończenia konkursu zostanie wybrany nowy zwycięzca.
6) W konkursie mogą brać udział jedynie osoby pełnoletnie.
7) Wysyłka tylko na terenie Polski.
8) Serwis Facebook nie jest współorganizatorem konkursu i nie ponosi żadnej odpowiedzialności wobec uczestników konkursu. Konkurs nie jest w żaden sposób sponsorowany, popierany ani przeprowadzany przez serwis Facebook ani z nim związane. Organizator konkursu korzysta z serwisu Facebook do administrowania promocją na własną odpowiedzialność.
9) Niniejszy konkurs nie jest grą losową w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach losowych i zakładach wzajemnych

15.06.2015

RECENZJA: Body scrub z Noni - BingoSpa

Cześć! Dzisiaj chciałabym pokazać ostatni produkt z paczuszki od BingoSPA. Jeli jesteście ciekawi co sądzę o solnym peelingu do ciała to zapraszam Was na notkę!


Krystaliczny scrub BingoSpa z ekstraktem z owoców Noni (Morinda Citrifolia), które zawierają ponad 100 niezbędnych substancji takich jak: witaminy, aminokwasy, enzymy, mikroelementy i pierwiastki śladowe.n Krystaliczny scrub BingoSpa przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju skóry, dla kobiet w każdym wieku.

Usuwając martwy naskórek, krystaliczny scrub BingoSpa likwiduje szorstkość lub nadmierne łuszczenie, utrzymuje skórę w dobrej kondycji, działa tonizująco i odżywczo, pozostawia ją gładką, miękką i rozjaśnioną. Dobrze oczyszczona skóra jest bardziej podatna na działanie preparatów nawilżających i natłuszczających.

Cena: 24 zł / 550 g, dostępność TUTAJ.


Kosmetyk znajduje się w sporej wielkości opakowaniu w kształcie walca. Dodatkowo zabezpieczony jest plastikową nakładką, szata graficzna typowa dla marki, czyli prosto i schludnie, znajdują się tam wszystkie potrzebne informacje. Peeling ma postać sypką, kryształki soli są średnich rozmiarów - nie są ani drobne jak sól kuchenna, ani grube jak morska. Pachnie bardzo przyjemnie, słodko, nie zauważyłam jednak, aby ten zapach pozostawał na ciele.

Produkt ten należy zmieszać z żelem pod prysznic, bądź z oliwką, następnie wmasować w ciało i wykonać peeling. Szczerze powiedziawszy średnio lubię takie rozwiązania, wolę gotowe kosmetyki - tak tak, czasami jest ze mnie niezły leniuch. Bez problemu rozprowadzamy kosmetyk na ciele, samo peelingowanie ciała należy do przyjemnych czynności. Spłukiwanie drobinek przebiega szybko, nie rozpuszczają się na ciele. Produkt dobrze usuwa martwy naskórek, nie podrażnia skóry, musimy jednak pamiętać, że nie należy go używać na podrażnioną skórę ponieważ może to spowodować pieczenie. Nie wysusza ciała, a po zmieszaniu z oliwką świetnie nawilża ciało.

W związku z tym iż jest to produkt sypki jest bardzo wydajny. Garść soli wystarczy na dokładny peeling całego ciała. 

12.04.2015

Umilacze kąpieli - RECENZJA: I Coloniali Rytuał kąpieli - Musujące tabletki do kąpieli z wyciągiem z mirry oraz musujące tabletki do kąpieli z wyciągiem z żeń – szenia o energetyzującym działaniu.

Cześć! Dzisiaj szybko o moim małym odkryciu. Pewnie każda z Was zna tabletki musujące do kąpieli. Przed odkryciem tych, o których będzie dzisiejszy post testowałam kilka różnych kul. Te jednak mnie urzekły. Czym? Zapraszam na dzisiejszego posta.


Tabletki te odkryłam pracując w Perfumerii Douglas. Szczerze powiedziawszy cena 6,90 zł za sztukę troszkę mnie zniechęcała do zakupu produktu, którego użyję tylko jeden raz. Dużo bardziej opłacały się wszelkiego rodzaju sole do kąpieli. Obie wersje mają gramaturę 25g i zapakowane są w folię ochronną. Dostępne jedynie w Douglas.


Musujące tabletki do kąpieli z wyciągiem z mirry.
Mirra jest wonną żywicą otrzymywaną z balsamowca rosnącego w Arabii i Północnej Afryce, gdzie uważano go za święte drzewo. Dawniej służyła do balsamowania zwłok, jako pachnidło i kadzidło. Niezwykle luksusowe i pięknie pachnące tabletki, które zapewnią skórze doskonałą gładkość i zdrowy wygląd dzięki zawartości wyciągu z mirry, znanej ze swoich regenerujących i odżywczych właściwości.

Początkowo myślałam, że właśnie te tabletki bardziej przypadną mi do gustu. Mamy tutaj styczność z dosyć małą kostką produktu, niebieskiego koloru, która podczas wrzucenie do wanny zaczyna musować i zabarwiać wodę na niebiesko. Jest to jednak dosyć blady niebieski, nad czym ubolewam. Zapach jest świeży, aromatyczny, delikatnie słodki, wyczujecie go wąchając tabletkę przez opakowanie, więc nie kupujecie czegoś, czego zapachu nie znacie. Niestety zapach pozostaje tylko przez chwilę na ciele, a w łazience również szybko się ulatnia. Nie pozostawia osadu na wannie.


Musujące tabletki do kąpieli z wyciągiem z żeń – szenia o energetyzującym działaniu.
Musująca tabletka do kąpieli z ekstraktem z żeń - szenia. Żeń - szeń, zwany „korzeniem życia”, wykorzystywany jest na Dalekim Wschodzie od przeszło pięciuset lat ze względu na stymulujące i energetyzujące właściwości. W medycynie wykorzystywany jest jako środek pomagający przezwyciężyć zmęczenie oraz dostarczający dużej dawki energii. Kąpiel z dodatkiem musujących tabletek zapewni doskonałe samopoczucie zarówno fizyczne, jak i psychiczne.

Tutaj mamy owalne tabletki, dużo większe niż te z mirry, jednak gramaturę mają taką samą. Podobnie jak poprzednik produkt dobrze i szybko rozpuszcza się w wodzie. Barwi ją na intensywny turkusowy - poleca szczególnie osobom, które mają ochotę na zrobienie sesji w wannie! Woda pachnie intensywnie, również świeżo, jednak nie ma tu nic ze słodkości tych z mirry. Zapach ten unosi się nawet następnego dnia rano w łazience. Poprawia mi nastrój, odpręża, pozwala na chwilę relaksu. Nie pozostawia osadu na wannie.


Żadna z wersji tabletek nie wysusza ciała, nie zauważyła, aby podrażniały ciało. Zdecydowanie pomagają się odprężyć po ciężkim dniu, czy całym tygodniu. Możecie również dzielić tabletki na mniejsze porcje, n na 3 części, wtedy są bardziej wydajne. Jest to produkt, który nie jest must have każdej kobiety, jednak jeśli chcecie urządzić sobie małe spa, od czasu do czasu to polecam z całego serca!