3.03.2014

Czy męski krem do twarzy jest odpowiedni dla kobiety? RECENZJA: Isana Men Intensiv Creme Q10.

Witajcie! Pewnie interesuje Was skąd wziął się tytuł dzisiejszego posta, więc szybciutko odpowiadam: jakiś czas temu w pewnych okolicznościach zapytałam mojego K., czy może mi dać swój krem do twarzy, bo nie zabrałam swojego. Posmarowałam nim buzię wieczorem i rano iiii...postanowiłam się zaopatrzyć w swoje opakowanie tego właśnie produktu. Dodatkowo produkt był zachwalany przez K. na tyle, że gdy dostał ode mnie krem z Lirene to powiedział, że on już ma swojego ulubieńca i woli kupić kolejne opakowanie niż próbować czegoś nowego.

Zawiera specjalny działający przez 24 h kompleks pielęgnacyjny, który długotrwale chroni skórę przed wysuszeniem o nadaje jej gładki, świeży wygląd. Koenzym Q10 i witamina E zapobiegają powstawaniu zmarszczek.
Opakowanie typu airess - bardzo higieniczne, jednak ma wadę, nie wiemy kiedy produkt się skończy, mnie bardzo zaskoczyło to, że już go nie ma. Pachnie przyjemnie, dosyć intensywnie, nie jest to zapach chemiczny, zdarzało się, ze gdy nie byłam pomalowana byłam pytana co tak ładnie pachnie :) Krem ma lekką, ale treściwą konsystencję. Dobrze się wchłania, jednak należy uważać na linii brwi ponieważ ciężko go później z nich usunąć. Nie zostawia lepkiej warstwy, zaraz po aplikacji się świecimy, jednak po godzinie to mija. Nadaje się pod makijaż - nie powoduje jego spływania, czy rolowania się, nie skraca czasu jego trwałości. Makijaż też niweluje jego świecenie.
Krem nie spowodował urośnięcia brody, czy wąsów :) a buzia była przyjemnie nawilżona, bez żadnych nowych niespodzianek, udało mi się też zniwelować większość krostek, które były na mojej twarzy. Nie zapchał, nie spowodował wysypu nieprzyjaciół. Na pewno nie spłycił istniejących zmarszczek, co najwyżej mógł zahamować powstawanie nowych oraz pogłębianie się tych istniejących. Nie podrażnia oczu, stosowałam go na całą twarz, nie omijając okolic oczu, również smarowałam nim szyję.

Cena ok. 13 zł / 50 ml a wydajność o około 2 miesiące, używania zarówno na dzień, jak i na noc. Cena w promocji to 10 zł.

1.03.2014

DENKO: Luty 2014

Witajcie, dzisiaj comiesięczny projekt denko, czyli co udało mi się zużyć w minionym miesiącu, oraz podsumowanie, czy produkt spełnił moje oczekiwania, czy nie, oraz, czy kupię ponownie ten produkt. Torba przeznaczona na puste opakowania jest pełna, jednak wykładając z niej "pustaki" byłam zawiedziona, jakieś małe te zużycia :P
1. FLOS LEK, NATURAL BODY - Egzotyczny żel pod prysznic Mango & Marakuja.
Żel pod prysznic, którego zapach mi nie odpowiadał. Do tego był to kosmetyk o rzadkiej konsystencji, co powodowało, że był średnio wydajny. Działanie myjące bez zastrzeżeń, a zapach nie utrzymywał się w ogóle na ciele.
Recenzja: TUTAJ.
Czy kupię ponownie? NIE.

2. Label Douche Smoothie - żel pod prysznic Mango Marakuja.
Pięknie pachnie! Soczysty zapach, który uprzyjemniał używanie, średnio się pieni, jednak w połączeniu z gąbką nie mam zastrzeżeń co do tego produktu. Nie wysuszał, nie podrażniał. Jedynie pestki wbijały się w gąbkę, nie zauważyłam działania peelingującego.
Recenzja: TUTAJ.
Czy kupię ponownie? TAK.

3. Oceanic - AA Ciało Wrażliwe Herbaciana Róża, Odżywczo - wygładzający żel do ciała do skóry suchej.
Jeden wielki niewypał! Jak może pachnieć tak żel pod prysznic? Dla mnie tragedia, szare mydło + zapach starych babcinych perfum, ooo nieeee! Nigdy więcej!
Recenzja: TUTAJ.
Czy kupię ponownie? NIE.

4. Mitia - kremowe mydło Olive & Milk.
Przyjemne w używaniu mydło, o delikatnym zapachu przyjaznym dla nosa. Dobrze się pieniło i niewielka jego ilość wystarczała do umycia dłoni, przez co był wydajny. Nie wysuszał dłoni, a jego zapach utrzymywał się na dłoniach przez dłuższy czas.
Recenzja: brak.
Czy kupię ponownie? TAK.
5. BeBeauty - delikatny żel-krem łagodzący do mycia twarzy cera sucha i wrażliwa.
Ostatnio jest to mój ulubieniec jeśli chodzi o mycie buzi i cały czas posiadam go w swoich zbiorach. Odpowiada mi bardziej niż wersja niebieska, głównie dzięki temu, ze się pieni i lepiej radzi sobie z demakijażem.
Recenzja: TUTAJ.
Czy kupię ponownie? TAK.

6. Lirene Aqua Cristal - nawilżający płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu.
Spełnia rolę toniku, jeśli chodzi o demakijaż to radzi sobie średnio, z lekkim makijażem da radę, jednak jeśli chodzi o zmywanie makijażu oczu to ma problem z tuszem i eyelinerem. Jako tonik fajnie odświeża buzię i domywa ją z resztek makijażu. Pozostawia skórę bez żadnego filmu, nie wysusza, nie powoduje ściągnięcia cery.
Recenzja: TUTAJ.
Czy kupię ponownie? NIE WIEM.

7. Safira - Aloe Vera Gel, zel do ciała z aloesem.
Produkt, który maił być wielozadaniowy, jednak mnie nie zachwycił. Średniaczek.
Recenzja: TUTAJ.
Czy kupię ponownie? NIE.

8. Spirytus salicylowy.
Do czego i dlaczego używam tego produktu zdradzę Wam za niedługo.
Recenzja: brak.
Czy kupię ponownie? TAK.
9. Dada - chusteczki nawilżane Sensitive.
Chusteczki z Biedronki, często je kupuję bo są tanie, a lubię je używać, na przykład gdy się maluję, aby zetrzeć kosmetyk (podkład), który przed nałożeniem na twarz nakładam na rękę.
Recenzja: brak.
Czy kupię ponownie? TAK.

10. Paese Long Cover Fluid 01 Jasny Beż.
Przyjemny podkład, delikatnie podkreśla skórki, pozostawia na buzi tłustą warstwę, jednak po przyłożeniu chusteczki i "odciśnięciu" jej buzia jest matowa przez resztę dnia, dobrze kryje. Ogólnie bardzo fajny produkt.
Recenzja: TUTAJ.
Czy kupię ponownie? TAK.

11. Opakowanie płatków kosmetycznych Iseree.
Recenzja: brak.
Czy kupię ponownie? TAK.

12. Colgate Plax Whitening - antybakteryjny płyn do płukania jamy ustnej.
Ojj ciężko było mi go zużyć. Nie przypasował mi, podrażniał jamę ustną, bardzo piekł, ale przełamałam się i udało się go zużyć, do tego w zakrętce zawsze zostawały resztki płynu, które mi brudziły butelkę i za każdym razem myłam opakowanie bo półka mi się od niego lepiła. A wracając do działania, to spełniał zadanie, ale nie było komfortu w jego używaniu.
Recenzja: brak.
Czy kupię ponownie? NIE.

13. Próbka szamponu.
14. Saszetki, których recenzję przeczytacie TUTAJ.
A jak Wasze zużycia minionego miesiąca? 

28.02.2014

Recenzje z saszetki [1] LUTY 2014.

Witajcie! Tym postem chciałabym rozpocząć nową serię notek na blogu. Zrezygnowałam z podsumowywania miesiąca pod względem wydanych pieniążków na kosmetyki, ale od tego miesiąca pojawił się na Facebooku album ze zdjęciami zakupów, czy paczuszek współpracowych - jeśli jesteście ciekawe jak pod tym względem wyglądał miniony miesiąc to zapraszam TUTAJ. Dalej prowadzę projekt denko i wg mnie idzie mi całkiem dobrze, zapasy kosmetyczne się powoli kurczą. 

Zdecydowałam jednak, że mam całą masę produktów zamkniętych w saszetkach i wypadałoby je zużyć :) aby się do tego zmotywować wymyśliłam sobie projekt "Recenzje z saszetki" i będę publikować co miesiąc o co uszczupliły się moje zapasy, razem z krótkim opisem. jeśli macie ochotę to zapraszam do zabawy razem ze mną :)
1) Lirene - Maseczka Peeling Drobnoziarnisty wygładzenie i poprawa kolorytu.
Gdy jadę do rodziców staram się ograniczyć mój bagaż do minimum i właśnie w takiej sytuacji znalazłam ten kosmetyk. Drobne drobinku zanurzone w żelu, nie pieni się, pięknie pachnie .Saszetka wystarcza na 3 użycia, używam go co 3 dni, ponieważ jest to mocny ścierak. Radzi sobie bardzo dobrze ze wszystkimi suchymi skórkami, pozostawia buzię aksamitną w dotyku, odświeżoną, ale nie podrażnioną - chociaż przy codziennym używaniu buzia na pewno będzie podrażniona. Bardzo lubię ten peeling. 

Znajdziemy go również w pełnowymiarowym opakowaniu, które obecnie posiadam - Lirene Peeling Drobnoziarnisty wygładzająco-oczyszczający cena: ok. 16 zł / 75 ml, obecnie dostępny w Biedronce za  10,49 zł.
Formuła peelingu zawiera delikatne drobinki peelingujące, które skutecznie usuwają martwy naskórek, odsłaniając odświeżoną, pełną blasku skórę o jednolitym kolorycie. Dzięki zawartości wyciągu z lotosu i lilii wodnej peeling optymalnie nawilża oraz zapewnia skórze aksamitną gładkość i elastyczność. Naturalny wyciąg z cytryny, dzięki zawartości witamin A, C, B i PP wzmacnia i pielęgnuje skórę. Formuła peelingu drobnoziarnistego przygotowuje skórę do lepszego wchłonięcia maseczki lub innych kosmetyków pielęgnacyjnych. Szczególnie polecany dla cery normalnej i mieszanej. 

Cena: 2,49 zł / 10 ml
2) Marion - Nature Therapy - 60 sekundowa maseczka do włosów - ocet z malin & koktajl owocowy.
Maseczka zamknięta jest w saszetce, którą możemy zamknąć po użyciu pierwszej porcji kosmetyku, bo z założenia ma wystarczać nam na 2 aplikacje, jednak przy mojej długości włosów - trochę poza ramiona, wystarcza na 3 aplikacje. Sama maseczka jest dosyć gęsta, jasno różowego koloru i pięknie pachnie, a zapach pozostaje na włosach do kolejnego mycia. Nakładamy ją na umyte włosy na minutę i spłukujemy, ja zwykle miałam ją na włosach dłużej, tyle ile zajęło mi umycie całego ciała, ponieważ, gdy używam odżywek itp to najpierw myję włosy, nakładam maseczkę, a później zajmuję się resztą ciała. Jeśli chodzi o działanie to nie zauważyłam żadnych spektakularnych efektów. Włosy były przyjemne w dotyku, jednak mam wrażenie, że się puszyły bardziej i były podatne na elektryzowanie się, ładnie lśniły.

Panujący obecnie trend powrotu do natury, zainspirował Laboratorium Marion Kosmetyki do stworzenia nowej serii do pielęgnacji  włosów opartej na occie z malin, wzbogaconej dodatkowo owocowymi ekstraktami. Właściwości octu znane były od wieków, jednakże dopiero nowa biotechnologia potrafi w pełni wykorzystać jego dobroczynne działanie. Seria Nature therapy to wyjątkowa kombinacja natury i nowoczesnej technologii dla naturalnie zdrowych włosów, nie zawiera parabenów, SLES i SLS. Stworzona  została do pielęgnacji wszystkich rodzajów włosów, szczególnie wymagających wzmocnienia, w celu przywrócenia im blasku, siły i elastyczności.
60 sekundowa Maseczka o świeżym zapachu malin, zawiera wysoko skoncentrowane składniki aktywne, które wnikają głęboko we włosy, zapewniając skuteczność działania już po 1 minucie od nałożenia.

Cena: ok. 2,30 zł / 15ml

3) Perfecta - Peeling gruboziarnisty cera tłusta i mieszana.
Peeling przyjemnie pachnie, jest koloru turkusowego z drobinkami orzecha włoskiego, które są zatopione w nim w dużej ilości. Jest to mocny zdzierak i trzeba z nim uważać, na pewno nie polecam używania go na sucho, z pewnością zrobimy sobie nim krzywdę, nakładany na wilgotną twarz daje bardzo dobre rezultaty, musimy jednak uważać żeby nie pocierać nim zbyt mocno twarzy. radzi sobie świetnie z wszystkimi suchymi skorkami, nierównościami na twarzy, a buzia po zmyciu jest w świetnym stanie - aksamitna, gładka, aż chce się ją dotykać. Nie powoduje wysypu niespodzianek, nie powoduje uczucia ściągnięcia cery, świetnie przygotowuje buzię pod maseczki! Używam max. 2 razy w miesiącu, jedna saszetka wystarcza spokojnie na minimum 2 użycia.

Aktywny peeling z drobinkami orzecha włoskiego polecany dla osób w każdym wieku, do pielęgnacji cery tłustej i mieszanej.

Wyjątkowo dokładnie usuwa martwe komórki naskórka, wygładza powierzchnię skóry, oczyszcza pory i niweluje wszelkie niedoskonałości cery. Zawiera minerały morskie, odżywczy koktajl z witamin E - C - F, a także miód z dzikich kwiatów, który odświeżą cerę i nadaje jej ładny, zdrowy koloryt.

Zwiększa skuteczność kremów i maseczek.

Sposób użycia: Nałożyć na umytą skórę twarzy, delikatnie masować okrężnymi ruchami przez 1-2 minuty omijając okolice oczu. Następnie zmyć ciepłą wodą. Stosować 1-2 razy w tygodniu.

Cena: ok. 2 zł./ 10 ml
4) Dermedic - HydraIN2 - Maseczka aktywnie nawilżająca.
Przyjemna maseczka, która podzielona jest na 2 saszetki, a jedna taka saszetka wystarcza na 2 użycia. Konsystencję ma jak krem, wchłania się prawie w całości, nadmiar po 20 minutach wmasowuję w buzię, lub ściągam chusteczką, czy płatkiem kosmetycznym. Nie pozostawia klejącej, ani tłustej warstwy na buzi. Maseczka nie zapycha, przyjemnie nawilża buzię, cera jest promienista, wygląda świeżo, jest wypoczęta. Bardzo fajna maseczka, ale jest sporo dobrych maseczek w niższych cenach.


Maseczka zawiera kompleks składników aktywnych intensywnie nawilżających skórę. Wygładza naskórek, poprawia elastyczność i jędrność skóry. Zastosowane w maseczce substancje aktywne wykazują działanie kondycjonujace skórę. Maseczka łagodzi podrażnienia spowodowane czynnikami zewnętrznymi.

Polecany dla: skóra sucha, wrażliwa, odwodniona skłonna do alergii.

Sposób użycia:
Nanieść równą warstwę maseczki na oczyszczoną i suchą skórę twarzy, szyi i dekoltu. Nie wcierać. Pozostawić na ok. 15-20 minut (skóra wchłonie odpowiednią ilość składników nawilżających). Pozostałość delikatnie usunąć płatkiem kosmetycznym lub wmasować nadmiar produkt. Maseczka przeznaczona do stosowania 1-2 razy w tygodniu.

Cena: ok 9 zł / 15 ml

27.02.2014

RECENZJA: Safira - Aloe Vera Gel, żel do ciała z aloesem.

Cześć! Przed opublikowaniem postu ze zużyciami chciałabym pokazać Wam kosmetyk, który "wykończyłam" w tym miesiącu i napisać o nim więcej niż kilka zdań w projekcie denko. Jeśli jesteście ciekawe jak używałam tego produktu i jak się sprawdził to zapraszam do czytania dzisiejszej recenzji.
Aloes działa terapeutycznie oraz stymuluje procesy regeneracyjne, które zachodzą w skórze. Te unikalne cechy pozwalają stosować żel między innymi do łagodzenia oparzeń, podrażnień skóry i ukąszeń owadów. Aloe Vera Barbadensis zawiera także substancje o silnych właściwościach bakteriobójczych oraz grzybobójczych.

Żel z aloesem - doskonale nawilżający, przeznaczony do pielęgnacji twarzy, całego ciała i włosów. Zawiera skoncentrowany wyciąg z Aloe Vera Barbadensis (aż 41 % czystego aloesu), rośliny od wielu wieków znanej ze swoich właściwości antyseptycznych i odżywczych, szeroko wykorzystywanej w przemyśle kosmetycznym. Żel z aloesem nadaje się do każdego rodzaju cery w każdym wieku. Doskonale nawilża, poprawia elastyczność, szybko się wchłania, koi podrażnienia i zaczerwienienia skóry. Jest również świetnym podkładem pod makijaż. Koi skórę podrażnioną depilacją i goleniem. Zapobiega powstawaniu stanów zapalnych po użyciu wszelkiego typu maszynek do golenia. Natychmiast przywraca równowagę podrażnionej cerze.

Świetny do układania włosów, szczególnie przetłuszczających się i ze skłonnością do łupieżu. Skutecznie łagodzi stany zapalne skóry, w tym skóry głowy. Jednocześnie chroni włosy przed niekorzystnym wpływem zanieczyszczonego środowiska.

Żel z aloesem jest niezastąpionym produktem, który można stosować przez cały rok do pielęgnacji skóry całego ciała i włosów.

Miąższ aloesu zawiera ponad 140 biologicznie czynnych składników m.in. aminokwasy (endogenne i egzogenne), enzymy (lipazę, amylazę, celulazę i inne), witaminy (z grupy B, kwas foliowy, C, A, cholinę oraz wszystkie rozpuszczalne w wodzie), związki mineralne: wapnia i magnezu, fosforu, sodu, cynku, żelaza, manganu, chromu, miedzi, germanu, nienasycone kwasy tłuszczowe (linolowy, linolenowy, stearynowy), naturalny kwas salicylowy.
Po tym co napisał producent byłam bardzo ciekawa tego kosmetyku, ale podchodziłam do niego również z wielką rezerwą, ponieważ kosmetyki, które maja takie obszerne zastosowanie nie wzbudzają mojego zaufania. Jednak zacznę od początku. Kosmetyk mieści się w przezroczystym plastikowym słoiczku, który dodatkowo zabezpieczony był folią, byłam więc pewna, że nikt tam palców nie wkładał przede mną. 

Produkt ma konsystencję żelu i pachnie delikatnie, dosyć przyjemnie, mi ten zapach nie przeszkadza, szybko się ulatnia. Żel ma bardzo dużą wydajność. Jak go używałam i jak się w tych celach sprawdzał?

1) WŁOSY:
To było główne przeznaczenie tego kosmetyku, używałam go jako maseczkę na włosy. Nakładałam minimum pół godziny przed ich umyciem, później myłam je delikatnym szamponem. Po użyciu włosy były dobrze nawilżone, przestały się przetłuszczać, skalp był bardzo dobrze nawilżony. Przy regularnym stosowaniu zauważyłam, że włosy są miękkie w dotyku, ładnie lśnią.

2) CIAŁO:
Używałam np. po goleniu, aby zmniejszyć podrażnienia i dobrze się sprawował, nie używałam na całe ciało ponieważ zostawia lepką warstwę i ubrania od razu by się przyklejały do mnie.

3) TWARZ:
Nakładałam jako maseczkę, na około 20 minut, albo na noc, ponieważ jako krem pod makijaż, pomimo zapewnień producenta się nie nadaje, pozostawia na buzi lepką warstwę. Żel mnie nie zapchał, pomagał w eliminowaniu podrażnień, jednak nie zauważyłam żeby działał na trądzik.
Cena: 23,80 zł / 300 ml

Składniki (INCI): Aqua, Aloe Vera Barbadensis Lear Juice, Glycerin, TEA, Carbomer, EDTA, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, CI 47005, CI 42090.
Ten produkt otrzymałam w ramach współpracy z firmą Safira jednak nie wpływa to na moją ocenę produktu i przedstawia moje obiektywne zdanie na temat kosmetyku - jednak każdy ma inną skórę więc możecie mieć odmienne zdanie na jego temat.
Bardzo dziękuję firmie Safira za udostępnienie mi tego produktu do testów.

26.02.2014

RECENZJA: Label Douche Smoothie - żel pod prysznic Mango Marakuja oraz Gruszka i Kiwi.

Witajcie! Dzisiaj mam dla Was smakowity post o 2 żelach pod prysznic, które na spotkaniu blogerek, a dokładniej na Jesiennej Herbacie Blogerskiej (na której chyba wszystkie piłyśmy kawę ;P) od Oli cosasyminimas.blogspot.com. Czekały chwilkę na swoją kolej, jeden już zużyłam, a drugi właśnie używam.
Oba produkty zamknięte są w poręcznych, przezroczystych, plastikowych butelkach o pojemności 250 ml. Zamykanie jest na klik, otwór odpowiedniej wielkości, a szata graficzna opakowania jest miła dla oka. Jeśli chodzi o konkretne wersje zapachowe:
Żel Mango Marakuja ma pomarańczowy kolor, wraz z brązowymi pestkami (?) których nie jest dużo w produkcie, nie zauważyłam, aby miały one jakieś działanie peelingujace. Pachnie pięknie, słodko, a zapach utrzymuje się około godziny na ciele. Średnio się pieni, jednak, gdy myję się gąbką nie przeszkadza mi to. Żel ten nie wysusza ciała, dobrze myje. Ogólnie poprawny kosmetyk o pięknym zapachu, a właśnie na tym mi najbardziej zależy.
Jeśli chodzi o wersję Gruszka Kiwi to jest koloru zielonego, z drobnymi czarnymi ziarenkami, które jak u poprzednika nie mają właściwości peelingujących. Ten żel dużo mocniej się pieni, tworzy gęstą aksamitną pianę, dobrze myje, a jego zapach pozostaje na skórze około godziny. Jednak mam wrażenie, że niesamowicie wysusza moją skórę! Nic innego w pielęgnacji nie zmieniłam, a moje ciało jest obecnie mega wysuszone! Ratuję się olejami, odżywczymi kremami, ale odżywianie tak bardzo przesuszonej skóry sprawia mi dużo trudności.

Żele są dostępne w Intermarche w cenie: ok. 5 zł / 250 ml

23.02.2014

RECENZJA: Mary Kay Tusz do Rzęs Lash Love Lenghtening.

Witajcie! Pozostaję przy tematyce kolorówki, dzisiaj podczas robienia makijażu chwyciłam za aparat i postanowiłam uwiecznić moje rzęsy przed malowaniem i po poszczególnych warstwach tuszu, raz pomadke, którą ostatnio bardzo lubię. A na Facebooku zapytałam Was jaką recenzję chcecie najpierw. Wybrałyście tusz, więc o nim będzie dzisiejszy post.
Tusz dostałam na spotkaniu blogerek, oprócz niego dostałam również metaliczną kredkę do powiek, o której napiszę innym razem. Bardzo cieszyłam się z tych kosmetyków, ponieważ od jakiegoś czasu chciałam mieć w swojej kosmetyczce coś właśnie tej marki. Na początku co producent ma do powiedzenia o swoim produkcie:
Tusz zapakowany jest w kartonik, który wygląda elegancko, zaś opakowanie właściwe produktu jest miłe dla oka i wygodne w użytkowaniu. Szczoteczka jest silikonowa, własnie takie szczoteczki lubię. Ta nie jest prosta, a wygięta w łuk. Tusz ma dużo delikatniejszy zapach niż większość produktów tego typu. A jeśli chodzi o jego konsystencję to jest bardzo mokry, używam go od grudnia (tak, wiem, tusz zmienia się co 3 miesiące i za niedługo wypadałoby go wyrzucić) i nie zgęstniał ani odrobinę. Kolor to intensywna czerń.

Jeśli chodzi o efekt na rzęsach to możecie zobaczyć na zdjęciach, mi się efekt podoba, ale dopiero po 3 warstwach. Oczywiście zauważyłam, że gdy powieki maluję cieniami i mam nimi oprószone rzęsy to są grubsze, ale to jest normalne. Efekt przedstawiony na zdjęciach jest taki jaki uzyskuje przy dziennym makijażu - delikatnej kresce na oku.
Tusz nie odbija się na górnej powiece, nie rozmazuje się, nie kruszy się w ciągu dnia. jeśli chodzi o jego zmywanie to nie ma z tym problemu, radzi sobie zarówno mleczko, jak płyn micelarny, czy płyn dwufazowy, żel do mycia twarzy też się sprawdza.

Cena około 70 zł.

22.02.2014

RECENZJA: Paese Long Cover Fluid 01 Jasny Beż.

Witajcie! Na jednym ze spotkań blogerek, podczas tradycyjnego wymieniania się kosmetykami, które nam nie pasują, ale może zadowolą inną osóbkę, dorwałam podkład od Kapryska. Kolor mi odpowiadał, więc zdecydowałam, że zabiorę się za testy tego produktu.
Podkład kryjący o przedłużonej trwałości. 
Kremowa i bardzo komfortowa konsystencja podkładu doskonale ujednolica kolor skóry i ukrywa wszelkie niedoskonałości cery, czyniąc ją świeżą i promienną przez cały dzień, bez konieczności poprawek. Podkład jest odporny na pot i wodę, a dzięki zawartości lotnych olejków nie zatyka porów. Nie pozostawia śladów na ubraniach. Nie ściąga i nie wysusza skory, jest bardzo trwały, wspaniale się rozprowadza, nie podkreśla porów. Zawiera filtr przeciwsłoneczny SPF 6. 
Składniki aktywne: masło karite, kompleks witamin A, C, E i B5.
Podkład zamknięty jest w ciężkiej szklanej butelce, która wygląda elegancko na toaletce. Opakowanie nie posiada pompki, jedynie szpatułkę, którą nabieramy fluid, jest to kłopotliwe, gdy niewiele produktu pozostaje na dnie i na ściankach, wtedy posiłkowałam się pędzelkiem do korektora, dzięki czemu udało mi się zużyć produkt praktycznie do końca.

Jeśli chodzi o sam kosmetyk to jest dosyć gęsty, nie spływa ze szpatułki, ale przy tym nie jest ciężki i dobrze się go rozsmarowuje na buzi, zarówno nakładany pędzlem, jak i Beauty Blenderem. Nie posiada żadnych drobinek. Kolor jaki posiadam to jasny bez i jest 2 kolorem z palety odcieni. Jest to jasny odcień typowo beżowy, nie posiada żółtych, ani różowych tonów, określiłabym jako neutralny. Nadawał się dla mnie wczesnym latem (przed tym zanim się opaliłam) i zimą, gdy opalenizna zelżała. Bedzie pasował osobom z jasną karnacją, najjaśniejszy kolor na prawdę jest jasny. Zapach kosmetyku jest jak dla mnie średni, pachnie jak...fluid pomieszany z przyprawą do zup Maggi, co niektóre osoby będzie bardzo irytować.
Fluid dobrze rozprowadza się na twarzy, ma dobre krycie, określiłabym je jako średnie do mocnego. Jednak nie tworzy efektu maski. Wykończenie na buzi jest bardzo naturalne, jednak pozostawia na twarzy tłustą warstwę, która mi przeszkadza, jestem posiadaczką cery o normalnym poziomie nawilżenia, w kierunku do suchości, a po około 3 godzinach moja cera była bardzo tłusta, pomimo użycia pudru na podkład, jednak wtedy wystarczało przyłożyć chusteczkę higieniczną, aby zebrać nadmiar tłustej warstwy i przypudrować ponownie buzię i makijaż przez kolejne 8 h będzie wyglądać już dobrze. Dłużej podkładu na buzi nigdy nie miałam. Nie ściera się w ciągu dnia.

Podkład jest bardzo wydajny, ponieważ niewielka jego ilość pozwala na dokładne przykrycie niedoskonałości takich jak: przebarwienia, sińce pod oczami, małe wypryski, jedynie może być problem ze z większymi zmianami skórnymi oraz na przykład z rankami po rozdrapaniu niespodzianek na twarzy, wtedy musimy się bardziej napracować. Podkreśla delikatnie suche skórki, jednak pod tym względem nie jest tragicznie. Nie zapycha, nie podrażnia. Nie zauważyłam żeby się utleniał - ściemniał.

Cena: ok. 30 zł / 30 ml
Myślę, ze wrócę do tego podkładu, gdy zużyję wszystkie zapasy fluidów. Ten już wylądował z torbie z denkiem :)

14.02.2014

Wszystkiego najlepszego! + konkurs

"Dla dzieci miłość to uczucie; dla dorosłych to decyzja. Dzieci czekają, by przekonać się, czy ich miłość jest prawdziwa, patrząc, jak długo trwa; dorośli czynią ją prawdziwą, wykazując się niezłomnością w swym postanowieniu."
Wszystkiego dobrego z okazji Walentynek, dużo miłości, ciepła, zaufania i zrozumienia dla par, oraz szczęścia w poszukiwaniach da osób, które wciąż czekają na swoją drugą połówkę.


2012

fotograf: 
make up: 

Pamiętajcie, że na fan page odbywa się konkurs! TUTAJ możecie się zgłosić, a do wygrania: