15.03.2014

RECENZJA: BINGOSPA - Brzoskwiniowe masło do ciała.

Witajcie! Niedawno pojawiła się notka o nowościach w moich kosmetycznych zbiorach. Między innymi mogłyście zobaczyć tam zdjęcia kosmetyków BingoSPA. Jeśli pamiętacie to końcem zeszłego roku podjęłam współpracę właśnie z tą firmą, która została przedłużona na kolejny okres i takim właśnie sposobem mogłam wybrać kolejne produkty do testów. Tym razem postawiłam na ciało i włosy.
 
Masło zamknięte jest w plastikowym, zakręcanym słoiczku o pojemności 250g - jeśli chodzi o ten typ produktów do ciała to bardzo lubię takie rozwiązanie. Sam kosmetyk ma konsystencję roztopionego masła, takiego, które stoi jakiś czas na blacie w kuchni i jest odpowiedniej konsystencji, aby posmarować nim chleb. Zapach ma bardzo ładny, brzoskwiniowy, z nutą kwasowości, delikatnie chemiczny, mi jednak  to nie przeszkadza. Na skórze jednak staje się już znacznie bardziej chemiczny, nie jest on długo wyczuwalny.

Kosmetyk bardzo dobrze rozprowadza się na skórze, szybko się wchłania, nie pozostawia żadnej nieprzyjemnej warstwy na skórze - ani tłustej, ani lepkiej. Gdy chodzi o najważniejsze, czyli nawilżanie, to w okresie kiedy moja skóra była w dobrym stanie wystarczała jedna aplikacja dziennie (zawsze ciało smaruję balsamem, czy masłem przed położeniem się do łóżka). Jednak, gdy ciało było bardzo wysuszone - miałam taki okres niedawno kiedy martwy naskórek wręcz się ze mnie sypał, było to podczas używania Label Douche Smoothie, żel pod prysznic Gruszka i Kiwi - jednorazowa aplikacja nie wystarczała. Wtedy smarowałam ciało wieczorem i rano, po około 4 dniach skóra wróciła do normalnego stanu (używałam masła do nawilżania, zrobiłam peeling ciała, oraz zrezygnowałam z żelu do mycia ciała który doprowadził moje ciało do takiego stanu).
Przy regularnym stosowaniu zauważyłam, ze skóra stała się przyjemna w dotyku, miękka, nie powodował zapychania skóry - czasami zdarzały mi się na udach drobne krostki, przy tym produkcie nie ma czegoś takiego. Nie podrażnia, nie uczula. Jak pisałam wcześniej dobrze nawilża skórę w normalnym stanie, a przy stosowaniu 2 razy dziennie po kilku dniach pozwala nam cieszyć się znowu piękną i aksamitną skórą nawet, gdy wcześniej była w opłakanym stanie.

Cena: 24 zł / 50 g
Ten produkt otrzymałam w ramach współpracy z firmą BingoSpa jednak nie wpływa to na moją ocenę produktu i przedstawia moje obiektywne zdanie na temat kosmetyku.
Bardzo dziękuję firmie BingoSpa za udostępnienie mi tego produktu do testów.

Produkt na stronie producenta znajdziecie TUTAJ.

14.03.2014

RECENZJA: Rzęsy KKcenterHk ES-A504.

Witajcie! Niedawno wrzuciłam na Facebooka zdjęcie połowy twarzy i pytałam Was, czy wiecie jakie rzęsy mam na oku. Dzisiaj chciałabym więc pokazać Wam z bliska rzęsy, które od jakiegoś czasu towarzyszą mi przy ważniejszych wyjściach.
Rzęsy KKcenterHk są robione ręcznie. W opakowaniu znajduje się 5 par rzęs, o intensywnie czarnym kolorze, na przezroczystym pasku, który dodatkowo pokryty jest klejem. Do zestawu nie jest dołączony klej, musimy zakupić go we własnym zakresie, używałam do klejenia produktu zakupionego w Inglocie - klej Duo. Pasek, na którym są umieszczone jest elastyczny, nie ma problemu z dopasowaniem go do własnego kształtu oka. 

Produkt można używać wielokrotnie, wystarczy ściągnąć z niego klej, przetrzeć pasek, do którego są przyczepione, płynem micelarnym, wysuszyć i są gotowe do kolejnego użycia. Sam pasek jest zbyt długi, jednak bez problemu przytniemy je do właściwej długości. Samo przyklejanie jest przyjemne, ponieważ rzęsy są elastyczne.

A jak się prezentują na oku pokażę Wam na zdjęciach. Przyklejałam je po uprzednim przycięciu. Wcześniej tuszowałam swoje naturalne rzęsy i dopiero do nich doklejałam te sztuczne. Dzięki temu rzęsy są wielokrotnego użytku, nie są pobrudzone tuszem. Według mnie dają piękny efekt kociego oka, są idealne zarówno na imprezę, jak również do dziennego makijażu.
 
 
 
Chciałabym pokazać Wam również kilka zdjęć, na których mam rzęsy:
 
Rzęsy możemy kupić TUTAJ.

Ten produkt otrzymałam w ramach współpracy z firmą KKcenterHk jednak nie wpływa to na moją ocenę produktu i przedstawia moje obiektywne zdanie na temat kosmetyku - jednak każdy ma inną skórę więc możecie mieć odmienne zdanie na jego temat.
Bardzo dziękuję firmie KKcenterHk za udostępnienie mi tego produktu do testów.

11.03.2014

RECENZJA: BIOLIQ - Krem nawilżająco-matujący do cery mieszanej 25+

Witajcie! Pytałam Was ostatnio jaką notkę chcecie najpierw i widziałam, że jesteście ciekawe kosmetyku marki Bioliq, kremu tego używam już jakiś czas, więc myślę, ze najwyższy czas, aby napisać Wam jakie są moje wrażenia odnośnie tego produktu.
 
Krem zamknięty jest w tubce o pojemności 50 ml, dodatkowo kosmetyk zapakowany jest w kartonik, na którym znajdują się wszystkie ważne informacje dotyczące tego produktu. Szata graficzna przyjemna dla oka. Kosmetyk dostępny jest tylko w aptekach. Tubka stoi na zakrętce, dzięki czemu całość produktu łatwiej nam wykorzystać, żałuję, że nie jest zapakowany w opakowanie air less, ponieważ bardzo lubię to rozwiązanie szczególnie jeśli chodzi o pielęgnację twarzy, która powinna być bardzo higieniczna.

Produkt jest przyjemnej, lekkiej konsystencji, pachnie bardzo delikatnie, zapach po chwili nie jest w ogóle wyczuwalny. Krem bardzo dobrze się wchłania, pozostawia buzię bez żadnego filmu. Nie bieli twarzy. Bardzo dobrze nadaje się pod makijaż, nie powoduje rolowania się nakładanego na twarz podkładu, nie skraca czasu trwałości makijażu, ale też nie wydłuża go - ale to nie jest rola tego kosmetyku.
Jeśli chodzi o działanie pielęgnacyjne, jest to kosmetyk na dzień, uważam, że nie nadaje się na noc. Stosowałam go więc tylko w dzień, pamiętając o mocnym nawilżeniu nocą, które najczęściej jest wspomagane olejami. Przy intensywnej pielęgnacji nawilżającej (natłuszczającej) nocą nie zauważyłam, żeby krem Bioliq wysuszał moją skórę, a używałam go po każdym myciu buzi, czyli rano przed nałożeniem makijażu, oraz po przyjściu z uczelni i zmyciu makijażu (staram się, pomimo tego, że moja cera zdecydowanie poprawiła swój stan, nie obciążać jej niepotrzebnie kosmetykami kolorowymi). Tak więc suche skórki się nie pojawiały, a buzia miała normalny stan nawilżenia. Jeśli chodzi zaś o działanie matujące to buzia wyglądała cały czas świeżo, bez wydzielającego się sebum, który powodowałby świecenie się twarzy.

Dodatkowo po samej aplikacji twarz była bardzo miła w dotyku, aksamitna, matowa, bardzo fajnie wyglądała bez makijażu. Nie zauważyłam, aby poprawił stan cery, ale tez nie pogorszył jej wyglądu, nie podrażnił, nie uczulił, nie spowodował wysypu nowych niespodzianek. Najważniejsze dla mnie jest to, że nie spowodował zapchania porów, a co za tym idzie wysypu kaszki, z którą kiedyś długo się zmagałam i z każdym nowym kremem boję się jej powrotu, odkąd udało mi się ją zwalczyć.
Kosmetyk można kupić w aptece internetowej i-apteka.pl dokładnie TUTAJ w cenie 13,74 zł / 50 ml.

Ten produkt otrzymałam w ramach współpracy ze sklepem internetowym i-apteka.pl jednak nie wpływa to na moją ocenę produktu i przedstawia moje obiektywne zdanie na temat kosmetyku - jednak każdy ma inną skórę więc możecie mieć odmienne zdanie na jego temat.
Bardzo dziękuję serwisowi i-apteka.pl za udostępnienie mi tego produktu do testów.

10.03.2014

RECENZJA: FARMONA Herbal Care - Szampon Skrzyp Polny, włosy zniszczone i wypadające.

Witajcie! Dzisiejsza notka poświęcona jest produktowi, który był przeze mnie zużywany przez ostatni czas, jego żywot się już kończy, więc czas na szczegółową recenzję. Osoby, które śledzą mnie na Facebooku wiedzą, że szampon ten kupiłam w Biedronce jedynie za 4,99 zł (opakowanie 300 ml). Cena w sklepie Farmony to 8,00 zł (330 ml).
Opakowanie to butelka z ciemnego plastiku, o dosyć nietypowym kształcie, co jednak nie przeszkadza w jej użytkowaniu. Zakręcana jest zakrętką, którą czasami ciężko było mi odkręcić, szczególnie mokrymi rękami. Otwór, którym wydostaje się szampon jest duży, jednak konsystencja produktu zapobiega temu, że zdarzy się nam wylać za dużo kosmetyku na dłoń. Szata graficzna opakowania jest przyjemna do oka i kojarzy mi się z naturalnymi produktami.

Szampon ma przyjemną konsystencję, nie za gęstą - bez problemu cały produkt wylejemy z opakowania, nie jest też rzadki - nie przelewa się przez palce. Pachnie przyjemnie, delikatnie, z ziołową nutą - jak łąka latem, taka świeżo skoszona, bardzo podoba mi się ten zapach. Dobrze się pieni, może jednak plątać włosy. Przy tym szamponie nauczyłam się myć jedynie skalp, a resztę włosów myje piana spływająca ze skóry głowy, w tym wypadku znika problem poplątanych włosów. Wcześniej, gdy używałam szamponów napakowanych silikonami nie zwracałam uwagi, na to jak myję włosy.
Jeśli chodzi o działanie to dobrze oczyszcza, zarówno skórę głowy, jak i całe włosy. Nie podrażnia skalpu, nie powoduje swędzenia, nie wysusza, nie spowodował pojawienia się łupieżu. Po ponad miesiącu używania nie zauważyłam aby zahamował wypadanie włosów, ani nie spowodował wzmożonego porostu włosów. Włosy dobrze się rozczesywały, nie były poplątane. Dodatkowo nie zauważyłam żeby wymagały dodatkowego nawilżania w postaci odżywek. Wyglądają bardzo ładnie, przyjemnie lśnią, są gładkie, miękkie.

6.03.2014

Przegląd nowości: LUTY 2014.

Witajcie! Postanowiłam napisać szybciutki post odnośnie nowości kosmetycznych, które zagościły ostatnio w moich zbiorach. Zapraszam na zdjęcia wraz z krótkim opisem, kolejność chronologiczna.
Zakupy z Biedronki.
BeBeauty - Delikatny żel-krem łagodzący do mycia twarzy (4,99 zł / 150 ml) o którym pisałam już na blogu. Recenzję znajdziecie TUTAJ.
Farmona - Herbal Care szampon skrzyp polny (4,99 zł / 300 ml). Na pewno pojawi się o nim notka za niedługo na blogu.
Zakupy: Apteka+Biedronka.
2x Dermo Minerały Maseczka odżywczo oczyszczająca (3,39 zł / szt.) jeszcze nie używałam, czekają na swoją kolej.
Spirytus salicylowy (2,00 zł) niezbędnik w mojej pielęgnacji, obiecałam Wam notkę na blogu i na pewno się ona pojawi :)
Lirene Peeling Drobnoziarnisty wygładzająco-oczyszczający (10,49 zł / 75 ml) Wcześniej używałam wersji saszetkowej, więc z tego produktu jestem również bardzo zadowolona.
3x Biowax maseczki intensywnie regenerujące (1,99 zł / szt (20 ml). Obecnie mam tyle masek pełnowymiarowych, że te zostawiam na wizyty w domu rodzinnym.
Anna Nafta kosmetyczna z wyciągiem z czarnej rzodkwi (7,50 zł / 120 g). Używam w maseczkach,a le również w wersji solo. Na pewno będzie osobny post.
Max Factor Creme Puff (16,99 zł / 21 g) Kilka lat temu kupowałam go w Rossmannie za prawie 40 zł, więc gdy zobaczyłam jego cenę w Biedronce wiedziałam, że musi być ponownie mój :)
Paczuszka od Pań z Eris w podziękowaniu za współpracę w 2013 roku, część produktów można było wygrać w konkursie organizowanym na blogu, część rozdałam, a resztę testuję, Dokładną zawartość paczki opisywałam TUTAJ.
Moja ulubiona farba do włosów, kupiona przy okazji wizyty u rodziców. Cena ok. 22 zł.
Od i-apteka.pl w ramach współpracy otrzymałam krem nawilżająco-matujący do cery mieszanej marki Bioliq, który używam od prawie miesiąca, więc za niedługo będzie recenzja.
Kolejna paczuszka to współpraca z SEA of SPA w ramach współpracy, w paczuszce znalazłam pięknie pachnące kosmetyki do testów dla mnie oraz upominek dla Was, kto wygrał zostało już ogłoszone na fan page bloga. Moje kosmetyki to: Maska błotna do twarzy na bazie czystego oleju z oliwy, Aromatyczny olejek z peelingiem, Intensywnie regenerująca maska błotna do włosów.
Dosyć sporej wielkości paczuszka czekała na mnie od SuperKoszyk.pl gdzie w ramach współpracy dostałam voucher o wartości 50 zł + koszty wysyłki kurierem. Kosmetyki oczywiście wybierałam sama, postawiłam na uzupełnienie zapasów kosmetycznych w to co akurat się kończy w moich zbiorach.

JOANNA Mydło w Płynie Zapas 300 ml Truskawka
TAMI Chusteczki Antybakteryjne 12 szt.
CONCERTINO Żel do Rąk 75 ml Antybakteryjny
BIAŁY JELEŃ Żel do Mycia Twarzy Hipoalergiczny 200 ml z Oczarem Wirginijskim
CAREX Mydło w Płynie Zapas 500 ml Splash
TIMOTEI Szampon do Włosów 250 ml Wyrazisty Kolor
LOREAL Ideal Soft Oczyszczający Płyn Micelarny 200 ml Hipoalergiczny
JOANNA Naturia Peeling Myjący 100 g Wygładzający z Żurawiną
Gratis dostałam: 2 saszetki płynu do płukania i saszetkę szamponu.
W tym miesiącu dotarła do mnie również paczuszka od Bingo Spa, która jest przedłużeniem współpracy. Do testów wybrałam dobie maskę do włosów ze spiruliną i keratyną, szampon bez SLES/SLS oraz brzoskwiniowe.masło do ciała .
Ostatnimi rzeczami, które dotarły do mnie w minionym miesiącu jest masło do ciała, ponownie od SEA of SPA oraz kupiłam żel pod prysznic z Lidla za 2,69zł :)

Dopiero teraz dotarł do mnie ogrom kosmetyków, które "przygarnęłam" w tym miesiącu. 
Podsumowując: 56 kosmetyków.

5.03.2014

RECENZJA: Lirene YOUNGY 20+ Pobudzający żel myjąco-peelingujący do twarzy.

Witajcie! Dzisiaj mam dla Was recenzję kosmetyku, który był w użyciu przez ostatnie 3 miesiące, obecnie się kończy, kilka użyć i wyląduje w torbie ze zużytymi kosmetykami, która w tym miesiącu dosyć szybko się zapełnia.
Produkt zamknięty jest w opakowaniu z miękkiego plastiku, stoi na zamknięciu, dzięki czemu zużycie go do końca nie jest problemem. Kosmetyk jest koloru różowego i znajdują się w nim czerwone "kuleczki", które mają peelingować. Żel ma odpowiednią konsystencję, nie przelewa się przez palce, dobrze się pieni, a już niewielka jego ilość wystarcza na umycie całej twarzy. Jeśli chodzi o drobinki, które mają pomagać w usuwaniu martwego naskórka z naszej twarzy nie spełniają w ogóle tego zadania. Według mnie ich ilość jest zdecydowanie zbyt mała oraz nie posiadają żadnych właściwości ścierających.
Żel pięknie pachnie, fajne odświeża buzię, ma odpowiednie właściwości myjące, dobrze radzi sobie zarówno z pełnym makijażem (gdy myłam nim oczy usuwałam z niego drobinki peelingujące), jak i z domywaniem resztek makijażu po demakijażu mleczkiem. Nie powoduje uczucia ściągnięcia cery, nie wysusza. Nie spowodował pogorszenia stanu cery. 

Podsumowując: fajny kosmetyk myjący, jednak jego właściwości peelingujące wg mnie są znikome. Zmieniłabym nazwę na żel myjący i wywaliłabym drobinki, a kosmetyk będzie przyjemnym produktem do mycia twarzy.

Cena: ok.15 zł / 150 ml 
Ten produkt otrzymałam w ramach współpracy z firmą Lirene jednak nie wpływa to na moją ocenę produktu i przedstawia moje obiektywne zdanie na temat kosmetyku - jednak każdy ma inną skórę więc możecie mieć odmienne zdanie na jego temat.
Bardzo dziękuję firmie Lirene za udostępnienie mi tego produktu do testów.

3.03.2014

Czy męski krem do twarzy jest odpowiedni dla kobiety? RECENZJA: Isana Men Intensiv Creme Q10.

Witajcie! Pewnie interesuje Was skąd wziął się tytuł dzisiejszego posta, więc szybciutko odpowiadam: jakiś czas temu w pewnych okolicznościach zapytałam mojego K., czy może mi dać swój krem do twarzy, bo nie zabrałam swojego. Posmarowałam nim buzię wieczorem i rano iiii...postanowiłam się zaopatrzyć w swoje opakowanie tego właśnie produktu. Dodatkowo produkt był zachwalany przez K. na tyle, że gdy dostał ode mnie krem z Lirene to powiedział, że on już ma swojego ulubieńca i woli kupić kolejne opakowanie niż próbować czegoś nowego.

Zawiera specjalny działający przez 24 h kompleks pielęgnacyjny, który długotrwale chroni skórę przed wysuszeniem o nadaje jej gładki, świeży wygląd. Koenzym Q10 i witamina E zapobiegają powstawaniu zmarszczek.
Opakowanie typu airess - bardzo higieniczne, jednak ma wadę, nie wiemy kiedy produkt się skończy, mnie bardzo zaskoczyło to, że już go nie ma. Pachnie przyjemnie, dosyć intensywnie, nie jest to zapach chemiczny, zdarzało się, ze gdy nie byłam pomalowana byłam pytana co tak ładnie pachnie :) Krem ma lekką, ale treściwą konsystencję. Dobrze się wchłania, jednak należy uważać na linii brwi ponieważ ciężko go później z nich usunąć. Nie zostawia lepkiej warstwy, zaraz po aplikacji się świecimy, jednak po godzinie to mija. Nadaje się pod makijaż - nie powoduje jego spływania, czy rolowania się, nie skraca czasu jego trwałości. Makijaż też niweluje jego świecenie.
Krem nie spowodował urośnięcia brody, czy wąsów :) a buzia była przyjemnie nawilżona, bez żadnych nowych niespodzianek, udało mi się też zniwelować większość krostek, które były na mojej twarzy. Nie zapchał, nie spowodował wysypu nieprzyjaciół. Na pewno nie spłycił istniejących zmarszczek, co najwyżej mógł zahamować powstawanie nowych oraz pogłębianie się tych istniejących. Nie podrażnia oczu, stosowałam go na całą twarz, nie omijając okolic oczu, również smarowałam nim szyję.

Cena ok. 13 zł / 50 ml a wydajność o około 2 miesiące, używania zarówno na dzień, jak i na noc. Cena w promocji to 10 zł.

1.03.2014

DENKO: Luty 2014

Witajcie, dzisiaj comiesięczny projekt denko, czyli co udało mi się zużyć w minionym miesiącu, oraz podsumowanie, czy produkt spełnił moje oczekiwania, czy nie, oraz, czy kupię ponownie ten produkt. Torba przeznaczona na puste opakowania jest pełna, jednak wykładając z niej "pustaki" byłam zawiedziona, jakieś małe te zużycia :P
1. FLOS LEK, NATURAL BODY - Egzotyczny żel pod prysznic Mango & Marakuja.
Żel pod prysznic, którego zapach mi nie odpowiadał. Do tego był to kosmetyk o rzadkiej konsystencji, co powodowało, że był średnio wydajny. Działanie myjące bez zastrzeżeń, a zapach nie utrzymywał się w ogóle na ciele.
Recenzja: TUTAJ.
Czy kupię ponownie? NIE.

2. Label Douche Smoothie - żel pod prysznic Mango Marakuja.
Pięknie pachnie! Soczysty zapach, który uprzyjemniał używanie, średnio się pieni, jednak w połączeniu z gąbką nie mam zastrzeżeń co do tego produktu. Nie wysuszał, nie podrażniał. Jedynie pestki wbijały się w gąbkę, nie zauważyłam działania peelingującego.
Recenzja: TUTAJ.
Czy kupię ponownie? TAK.

3. Oceanic - AA Ciało Wrażliwe Herbaciana Róża, Odżywczo - wygładzający żel do ciała do skóry suchej.
Jeden wielki niewypał! Jak może pachnieć tak żel pod prysznic? Dla mnie tragedia, szare mydło + zapach starych babcinych perfum, ooo nieeee! Nigdy więcej!
Recenzja: TUTAJ.
Czy kupię ponownie? NIE.

4. Mitia - kremowe mydło Olive & Milk.
Przyjemne w używaniu mydło, o delikatnym zapachu przyjaznym dla nosa. Dobrze się pieniło i niewielka jego ilość wystarczała do umycia dłoni, przez co był wydajny. Nie wysuszał dłoni, a jego zapach utrzymywał się na dłoniach przez dłuższy czas.
Recenzja: brak.
Czy kupię ponownie? TAK.
5. BeBeauty - delikatny żel-krem łagodzący do mycia twarzy cera sucha i wrażliwa.
Ostatnio jest to mój ulubieniec jeśli chodzi o mycie buzi i cały czas posiadam go w swoich zbiorach. Odpowiada mi bardziej niż wersja niebieska, głównie dzięki temu, ze się pieni i lepiej radzi sobie z demakijażem.
Recenzja: TUTAJ.
Czy kupię ponownie? TAK.

6. Lirene Aqua Cristal - nawilżający płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu.
Spełnia rolę toniku, jeśli chodzi o demakijaż to radzi sobie średnio, z lekkim makijażem da radę, jednak jeśli chodzi o zmywanie makijażu oczu to ma problem z tuszem i eyelinerem. Jako tonik fajnie odświeża buzię i domywa ją z resztek makijażu. Pozostawia skórę bez żadnego filmu, nie wysusza, nie powoduje ściągnięcia cery.
Recenzja: TUTAJ.
Czy kupię ponownie? NIE WIEM.

7. Safira - Aloe Vera Gel, zel do ciała z aloesem.
Produkt, który maił być wielozadaniowy, jednak mnie nie zachwycił. Średniaczek.
Recenzja: TUTAJ.
Czy kupię ponownie? NIE.

8. Spirytus salicylowy.
Do czego i dlaczego używam tego produktu zdradzę Wam za niedługo.
Recenzja: brak.
Czy kupię ponownie? TAK.
9. Dada - chusteczki nawilżane Sensitive.
Chusteczki z Biedronki, często je kupuję bo są tanie, a lubię je używać, na przykład gdy się maluję, aby zetrzeć kosmetyk (podkład), który przed nałożeniem na twarz nakładam na rękę.
Recenzja: brak.
Czy kupię ponownie? TAK.

10. Paese Long Cover Fluid 01 Jasny Beż.
Przyjemny podkład, delikatnie podkreśla skórki, pozostawia na buzi tłustą warstwę, jednak po przyłożeniu chusteczki i "odciśnięciu" jej buzia jest matowa przez resztę dnia, dobrze kryje. Ogólnie bardzo fajny produkt.
Recenzja: TUTAJ.
Czy kupię ponownie? TAK.

11. Opakowanie płatków kosmetycznych Iseree.
Recenzja: brak.
Czy kupię ponownie? TAK.

12. Colgate Plax Whitening - antybakteryjny płyn do płukania jamy ustnej.
Ojj ciężko było mi go zużyć. Nie przypasował mi, podrażniał jamę ustną, bardzo piekł, ale przełamałam się i udało się go zużyć, do tego w zakrętce zawsze zostawały resztki płynu, które mi brudziły butelkę i za każdym razem myłam opakowanie bo półka mi się od niego lepiła. A wracając do działania, to spełniał zadanie, ale nie było komfortu w jego używaniu.
Recenzja: brak.
Czy kupię ponownie? NIE.

13. Próbka szamponu.
14. Saszetki, których recenzję przeczytacie TUTAJ.
A jak Wasze zużycia minionego miesiąca?