Hej Kochane!:) Ogłaszam tydzień z laboratorium Dr Ireny Eris! Robię tak ponieważ sporo produktów tej firmy mam przetestowanych, a w związku z tym, że miałam półtorej miesiąca przerwy chciałabym nadgonić troszkę w recenzjach :) ale niczego nie mam zamiaru robić "na siłę" :)
Już większość blogerek, które dostały paczuszki od Pani Magdy i Ani pisały na temat tego produktu ja jednak również chciałabym dorzucić swoje "3 grosze" :) więc jeśli jesteście ciekawe, czy zgadzam się z zachwytami innych blogerek na temat tego produktu to zapraszam do czytania.
Na początku co możemy znaleźć na stronie Lirene odnośnie tego kosmetyku (print screen ze strony sklepu Lirene):
MOJA OPINIA:
Opakowanie tradycyjne dla produktów marki, czyli estetyczne i wygodne :) butelka jest smukła, płaska z wygodnym otwarciem, jest szczelna, nie mamy problemu z wydostaniem odpowiedniej ilości produktu na wacik. Konsystencja typowa dla wszystkich toników - jak woda.
Kosmetyk bardzo przyjemnie pachnie - świeżo, da się wyczuć aloes i ogórek. Po przetarciu buzi tym tonikiem cera jest fajnie odświeżona, pozbywamy się resztek makijażu. Nie pozostawia żadnego filmu na cerze. Używałam kosmetyku 2 razy dziennie przez miesiąc i dalej mam połowę opakowania - więc wydajność fajna.
Po miesiącu używania uważam, że jest to fajny kosmetyk, buzia stała się aksamitna i promienna :) buzia wręcz chłonie ten tonik.
Ten produkt otrzymałam w ramach współpracy z firmą Lirene
jednak nie wpływa to na moją ocenę produktu i przedstawia moje
obiektywne zdanie na temat kosmetyku - jednak każdy ma inną skórę więc
możecie mieć odmienne zdanie na jego temat.
Bardzo dziękuję firmie Lirene za udostępnienie mi tego produktu do testów.Znacie Harlem Shake? Rozumiecie jego "fenomen"? Ja szczerze podchodzę do tego w taki sposób żeby się pośmiać, bo niektóre wersje są przezabawne :) w zeszły piątek też kręciliśmy swoją wersję HS z DJ Antoine :) filmik z cyklu: znajdź Asię (3 razy mnie widać) :P







